“Euforia” – specjalny powrót Rue [Recenzja]

Zendaya, Euphoria, HBO
Kadr z serialu "Euforia", fot. HBO
HBO zdążyło nas przyzwyczaić do produkcji na najwyższym poziomie. To właśnie tej stacji zawdzięczamy wiele seriali dramatycznych, które ukształtowały współczesną telewizję. Choć od premiery jednego z nich minęły już ponad dwie dekady, HBO wciąż daje z siebie wszystko, byśmy chcieli do nich wracać – między innymi za sprawą "Euforii".

W połowie 2019 roku na antenie i platformie streamingowej HBO zadebiutował serial, w którym główną rolę zagrała Zendaya. Młoda amerykańska aktorka nie miała wówczas jeszcze okazji pokazania się w produkcji dramatycznej. Rozpoznawalność zapewniły jej skierowane do młodych widzów seriale Disneya, choć pojawiała się też w dużych i głośnych tytułach. Widzieliśmy ją choćby w obu częściach nowej odsłony przygód Spider-Mana czy musical “Król rozrywki”. W przyszłym roku zobaczymy ją także w ekranizacji “Diuny”. To jednak “Euforia” pokazała, że Zendaya nie jest już delikatną dziewczynką, ale w pełni świadomą samej siebie i swojego talentu kobietą.

Ciężkie życie nastolatki

Zendaya, Hunter Schafer, Euphoria, Euforia, HBO
Hunter Schafer i Zendaya w serialu “Euforia”, fot. HBO

“Euforia” jest serialem o nastolatkach – na próżno jednak porównywać go do innych produkcji o tej tematyce. Nie znajdziemy tu słodkiego życia młodych ludzi, którzy żyją, jakby jutra miało nie być lub uczą się do sprawdzianów. To historia o tym, że bycie młodym człowiekiem może przytłoczyć tak mocno, iż staczamy się niemal na samo dno. Główną bohaterką jest tutaj Rue Bennett (Zendaya), która pomimo swojego młodego wieku od lat ma ogromny problem z narkotykami i lekami. Poznajemy ją w momencie, kiedy wychodzi z odwyku i na nowo próbuje się odnaleźć w szkolnej rzeczywistości wśród rówieśników. Jednocześnie wciąż ciąży na niej jej uzależnienie, z którym raz chce walczyć, a innym razem całkowicie mu się oddać. Jak nietrudno się domyślić, wybór – w którą stronę pójść, nigdy nie jest prosty.

“Euforia” to oniryczna baśń

Mimo że zdaję sobie sprawę, iż ten serial nie każdemu przypadnie do gustu, to zawsze staram się każdemu go polecić. Niewątpliwie jest on przepełniony narkotykami, seksem i nawet przemocą. Oglądając pierwszy sezon, czułem, że niesamowicie ciężko byłoby mi przejść przez ten seans, gdybym był rodzicem. W “Euforii” nie brak momentów, które mogą być koszmarem dla osoby mającej dziecko, zwłaszcza nastoletnie. Jednocześnie każdy odcinek ogląda się świetnie za sprawą jego stylistyki.

“Euforia” posiada wspaniałą ścieżkę dźwiękową, bardzo dobrze oddającą wszystko, co dzieje się na ekranie. Dodatkowo mamy tu rewelacyjne zdjęcia, a całość przenosi nas niekiedy w dziwaczny świat snu narkomana, z którego – sami nie jesteśmy pewni czy – chcemy się obudzić. Kiedy dodamy do tego wszystkiego niezwykle dynamiczny montaż i ogrom ekranowych wydarzeń, otrzymujemy serial, jakiego od dawna nie było w telewizji. Warto też jeszcze na chwilę wrócić tu do Zendai, które dała popis swoich umiejętności i odegrała tu rolę życia (przynajmniej jak na razie). Zostało to wszystko zauważone, za co młoda aktorka otrzymała między innymi nagrodę Emmy.

Sezon drugi i odcinek specjalny

Barbie Ferreira, Euphoria, HBO
Barbie Ferreira w “Euforii”, fot. HBO

Kiedy skończyłem oglądać 8. odcinek, ostatni z pierwszego sezon, nie mogłem się już doczekać kontynuacja. Ekipa serialu weszła na plan drugiego sezonu pod koniec zeszłego roku, jednak prace zostały przerwane – oczywiście z powodu pandemii COVID-19. Nikt nie wiedział, jak szybko zostaną wznowione, choć ostatecznie drugi sezon najprawdopodobniej pojawi się w przyszłym roku. Stęsknieni za serialem, na szczęście dostaliśmy coś, co nieco osłodziło nam czekanie – jednocześnie pobudziło apetyt. Zendaya, która jest również producentką serialu, odezwała się do jego twórcy Sama Levinsona z propozycją, by zrobić coś pomiędzy sezonami. Tak narodziła się koncepcja dwóch odcinków specjalnych, z których pierwszy od niedawna możemy obejrzeć na HBO Go. Drugi będzie mieć swoją premierę pod koniec stycznia 2021 roku.

Zendaya, Euforia, Euphoria, HBO
Kadr z serialu “Euforia”, fot. HBO

Te specjalne 55 minut jest czymś innym niż to, do czego przyzwyczaił nas pierwszy sezon. Spokojne tempo, dość statyczne zdjęcia i całość rozgrywająca się w zasadzie w jednym pomieszczeniu – przy stole restauracji. To dialog pomiędzy główną bohaterką a jej sponsorem z terapii odwykowej. Podczas rozmowy zahaczają oni o wiele tematów skupiających się na samym uzależnieniu, na sensie istnienia i życia wśród innych ludzi. Odcinek specjalny mija tak szybko, że towarzyszy nam uczucie, jakby całość dopiero się rozpoczęła.

To znakomicie napisany epizod, który sprawił, że mam ochotę obejrzeć go raz jeszcze – zaraz po tym, jak odświeżę sobie pierwszy sezon. Jednocześnie jest napisany w taki sposób, poruszając uniwersale wartości, że nie musimy tak naprawdę oglądać wcześniejszych odcinków serialu, by zrozumieć bohaterów i to, co nimi kieruje. Teraz pozostaje nam tylko czekać na kolejny odcinek specjalny, a później na ukończenie prac i premierę drugiego sezonu.

Więcej na temat międzysezonowej odsłony “Euforii” dowiecie się z poświęconego jej odcinka podcastu “Inna Kultura”.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Zaopiekuj się mną

Przyzwyczailiśmy się chyba do tego, że do kina idziemy, aby się odstresować...
Czytaj wiecej