EURO 2020 – niemrawe początki i dramatyczne wieści z Danii

Euro 2020, UEFA
Fot. UEFA
EURO 2020 rozkręciło się już na dobre. Pierwsze mecze nie zachwycały, potem były chwile strachu, ale poziom sportowy jest coraz lepszy i kibice z całego świata mogą się ekscytować spotkaniami mistrzostw. My także trzymamy mocno kciuki za naszą reprezentację.

Turniej EURO 2020 rozkręcał się nieco ślamazarnie. Pierwsza połowa meczu otwarcia była bardzo powolna. Włosi próbowali sforsować bramkę Turcji, a ich rywale od czasu do czasu wychodzili z kontratakiem. Wszystko to było jednak niemrawe. Po przerwie Italia w końcu złamała obronę rywali, a piłkę do bramki skierował obrońca turecki – Demiral. Była to zresztą pierwsza w historii bramka samobójcza otwierająca turniej.

Mecze o 15:00 zazwyczaj rozgrywane są pełnym w słońcu. Zwłaszcza w czerwcu, mają więc to do siebie, że tempem nie powalają. Tak też było w dotychczasowych potyczkach Walii ze Szwajcarią, Anglii z Chorwacją czy Szkocji z Czechami. Co ciekawe, we wszystkich jak dotąd uczestniczyli wyspiarze. Anglicy zrewanżowali się Chorwatom za półfinał mundialu. Trzeba jednak przyznać, że przez te trzy lata ekipa chorwacka dość mocno się zmieniła.

EURO 2020 zawisło na włosku po sytuacji w Danii?

Dania, Christian Eriksen, Euro 2020, UEFA, The Mirror
Koledzy z drużyny zasłaniający reanimowanego Christiana Eriksena przed obiektywami reporterów, fot. The Mirror

Krew w żyłach zmroził wszystkim dopiero mecz numer trzy EURO 2020. Rozgrywany w Kopenhadze pojedynek Danii z Finlandią nie zapowiadał emocji. Gra toczyła się przy dość dużej przewadze faworyzowanej Danii, która nie potwierdziła tego bramką. Kilka minut przed końcem pierwszej połowy na murawę padł jednak Christian Eriksen.

Czołowy rozgrywający Duńczyków zasłabł, mówi się też o zawale serca. Pierwszej pomocy udzielił mu błyskawicznie Simon Kjær, a po chwili służby medyczne przystąpiły do reanimacji. Na szczęście udało się uratować piłkarza, który w szpitalu już dochodzi do siebie. Bez cienia wątpliwości wszyscy przeżyli jednak chwile grozy. Koledzy z reprezentacji mieli łzy w oczach, ale zasłaniali Eriksena, żeby jego dramat nie był oglądany przez cały świat.

Sporo kontrowersji wywołała decyzja o kontynuowaniu spotkania

Moim zdaniem jednak niesłusznie. Gdy tylko okazało się, że Eriksen jest już bezpieczny pod opieką medyków, było oczywiste, że trzeba dograć ten mecz. Zgodnie z przepisami jedyną alternatywą było poddanie go walkowerem. Możliwy był również walkower obustronny, gdyby Finowie także zrezygnowali z gry. Obie ekipy decydowały się jednak kontynuować. Mecz można było odłożyć na 12:00 następnego dnia, ale piłkarze chcieli mieć to z głowy.

Wiele osób – zwłaszcza tych krytykujących organizatorów – zapomniało, że piłkarze muszą odpocząć przed drugą serią gier, a terminarz jest już w pełni rozpisany. Być może dałoby się jakieś mecze o dzień przesunąć, ale nie więcej. Propozycje, by mecz rozegrać za kilka dni, były więc kompletnie chybione. Czy Duńczycy byli gotowi psychicznie? Pewnie nie. Możliwe, że nie pozbierają się aż do końca turnieju.

Kjær musiał zejść z boiska, bo nie mógł się skoncentrować. Nie ma również w przepisach obowiązujących na EURO 2020 możliwości przerwania meczu i utrzymania wyniku z boiska. Dlatego UEFA poruszała się wśród dostępnych możliwości. Musieli postawić sprawę jednoznacznie: Panowie, na szczęście Eriksen żyje, jest już bezpieczny, musimy to dograć. Ktoś musiał to niestety zrobić.

Do akcji wkroczyli już także Polacy

Robert Lewandowski, Polska - Słowacja, TVP Info
Robert Lewandowski podczas meczu Polski ze Słowacją, fot. TVP Info

Niestety nie był to początek, jakiego oczekiwaliśmy. Najpierw fatalny błąd Bereszyńskiego w pierwszej połowie pozwolił Makowi oddać na tyle niebezpieczny strzał, że piłka odbiła się od słupka i głowy Szczęsnego, po czym wpadła do bramki. Na drugą połowę nasi ruszyli ze znacznie lepszym pomysłem i szybko wyrównali. Przeważali i stwarzali sytuacje, niestety tylko do momentu, gdy Krychowiak otrzymał drugą żółtą kartkę. Po tej sytuacji nasi kompletnie się pogubili. Stracili drugą bramkę po stałym fragmencie gry. Teraz wszystko stoi pod znakiem zapytania, a nasza reprezentacja znów jest w schemacie, gdy drugi mecz jest o wszystko.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Gdzie zatrzyma się Piątek?

Ostatnie dni i tygodnie zdecydowanie należały do Krzysztofa Piątka. Polski napastnik strzela...
Czytaj wiecej