Faworyta do Oscara

Od kilku tygodni ten film jest na ustach interesujących się kinem. Przede wszystkim z powodu otrzymanych 10 nominacji do Oscara. Czy w przyszłą niedzielę „Faworyta” zgarnie całą pulę statuetek?

Najnowszy film Yorgosa Lanthimosa, to chyba najgłośniejszy i największy dotychczasowy obraz reżysera. Żadna z jego wcześniejszych produkcji nie była tak dobrze przyjęta przez, nie tylko krytykę, ale i przez widzów. Nie ma się co dziwić. Grek tworzy kino, które lubi szokować i nie każdemu może przypaść do gustu. „Faworyta” jednak posiada większy potencjał trafienia do szerszej publiczność, nie tracąc przy tym niczego ze swojej artystycznej strony.

Fabuła

„Faworyta” to film kostiumowy. Całość dzieje się na dworze brytyjskiej królowej Anny na początku XVIII wieku. Głównymi bohaterkami filmu są właśnie królowa Anna (zagrane przez fenomenalną Olivię Coleman), księżna Marlborough Sarah Churchill (Rachel Weisz) oraz Abigail Masham (Emma Stone). Sarah jest bliską przyjaciółką królowej (oraz jej potajemną kochanką) i ma ogromny wpływ na schorowaną Annę. Pomaga jej to nie tylko w funkcjonowaniu na dworze, ale również realnie zwiększa wpływy jej męża. Pewnego dnia do pałacu przyjeżdża kuzynka Sary, Abigail – niegdyś lady, która utraciła tytuł szlachecki przez poczynania swego ojca. Początkowo zatrudniona jako pomoc kuchenna, Abigail zauważa szansę, by odmienić swój los i ułożyć sobie życie na dworze.

Emma Stone w filmie “Faworyta”, dyst. Imperial-Cinepix

Wizualny majstersztyk

Najnowszy film Yorgosa Lanthimosa potrafi cieszyć oko i robi to doskonale. Na pochwałę zasługują tu przede wszystkim scenografie – wspaniałe wnętrza i okolice pałacu – oraz kostiumy, które doskonale oddają nam ducha tamtych czasów. Do tego dochodzą naprawdę świetne zdjęcia i sam montaż filmu. Nic więc dziwnego, że wszystkich tych kategoriach, został on nominowany do Oscara i nie zdziwię się, jeśli zgarnie te statuetki. Co prawda po pewnym czasie nieco zaczął mnie drażnić szeroki kąt i efekt „rybiego oka”, który bardzo często się na ekranie pojawia, jednak rozumiem jego założenie – miał nadać nam nieco poczucie inwigilacji bohaterów. Same zdjęcia są tu niezwykle ciekawe, bowiem nierzadko operator wykorzystuje tu tylko naturalne światło, co w nocnych scenach, gdy do dyspozycji mamy tylko świece trzymane przez aktorów, robi naprawdę dobre wrażenie.

Rachel Weisz i Olivia Colman w filmie “Faworyta”, dyst. Imperial-Cinepix

Komentarz

Lanthimos w swoich filmach lubi odwoływać się do ludzkiej natury i naszych, w pewnym sensie pierwotnych, instynktów. Tym razem możemy tu zaobserwować przede wszystkim chęć pięcia się jak najszybciej po stopniach drabiny społecznej. Dwie główne bohaterki (Sarah i Abigail) rozpoczeły zażartą walkę o to, która będzie bliżej królowej i która wyciągnie z tego jak najwięcej korzyści. Obie chcą być doceniane, poważane i mieć realne wpływy na swoje życie. Różnica między nimi polega jednak na skali. Jedna z nich bowiem myśli tylko o sobie, druga patrzy na wszystko nieco szerzej. 

Emma Stone w filmie “Faworyta”, dyst. Imperial-Cinepix

To bez wątpienia film o nas. Nie pamietam dokładnie kto wypowiedział te słowa, ale „film zawsze komentuje czasy, w których powstaje, a nie te, w których się toczy”. Widzimy tu, jak ludzie potrafią być przebiegli i zatruci jadem, którym później plują, by tylko osiągać swoje cele. Wszystko to okraszone momentami specyficznym humorem, bluzgami i brudem – lecz ubranym w piękno arystokracji.

Emma Stone i Rachel Weisz w filmie “Faworyta”, dyst. Imperial-Cinepix

Najmocniejsze strony

Są tak naprawdę trzy: Coleman, Weisz i Stone. Popis aktorski tych trzech pań, to bez najmniejszych wątpliwości największa zaleta tego filmu. Na największą pochwałę zasługuje bez wątpienia Olivia Coleman, która jak na razie zdobyła za tę rolę wiele nagród i myślę, że może okazać się zwyciężczynią w oscarowym wyścigu. W pełni rozumiem zachwyty nad rolą Emmy Stonę, która co prawda ostatnio nieco straciła w moich oczach, to tu kolejny raz pokazała na co ją stać. Na koniec oczywiście warto pamiętać o Rachel Weisz, z którą to mam kinowy romans od 20 lat i wciąż uwielbiam patrzeć na nią i jej kreacje.

Emma Stone i Rachel Weisz w filmie “Faworyta”, dyst. Imperial-Cinepix
NIE MIAŁEM WIELKICH OCZEKIWAŃ CO DO TEGO FILMU. YORGOS LANTHIMOS NIE NALEŻY DO MOICH ULUBIONYCH REŻYSERÓW I „FAWORYTA” TEGO NIE ZMIENIŁA. MUSZĘ JEDNAK PRZYZNAĆ, ŻE JEST TO FILM, KTÓRY WIZUALNIE I AKTORSKO WYBIJA SIĘ W CZOŁÓWCE – TU NALEŻY WSPOMNIEĆ JESZCZE RAZ O PIĘKNYCH KOSTIUMACH, ZA KTÓRE ODPOWIADAŁA SANDY POWELL MAJĄCA JUŻ NA KONCIE 3 OSCARY. CZY JEST TO FILM WYBITNY? NIE. JEST DOŚĆ PROSTY I NIE WNOSI NIC NOWEGO. MOŻE JEDNAK TRAFIĆ W GUSTA WIELU I MAM NADZIEJĘ, ŻE WIELU SIĘ SPODOBA.
Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Do dna, kamraci, jo ho

Piraci pływający po karaibskich wodach są już nami od prawie 15 lat....
Czytaj wiecej