“Faworyta” da twórcy “Lobstera” trzecią oscarową szansę?

Olivia Colman, Emma Stone i Rachel Weisz (plakat filmu "Faworyta"), fot. Element Pictures
Olivia Colman, Emma Stone i Rachel Weisz (plakat filmu "Faworyta"), fot. Element Pictures
Choć Yorgos Lanthimos reprezentuje nurt kina artystycznego, a jego dzieła mogą pomarzyć o brylowaniu w boxoffice'owych rankingach, ostatnie dziesięć lat to dla niego nieprzerwane pasmo sukcesów. Kolejne filmy greckiego reżysera zbierają poklask, świetne recenzje i ważne wyróżnienia, a najnowsza produkcja jego autorstwa – "Faworyta" – właśnie rozpoczęła swój marsz po nagrody. Czy dojdzie aż na szczyt i sprawi, że cała Grecja z niecierpliwością będzie oczekiwać na rozstrzygnięcia przyszłorocznej nocy oscarowej?

W Cannes, Wenecji czy Toronto jego filmy brylują regularnie. Yorgos Lanthimos ma już na koncie wyróżnienia z najważniejszych filmowych festiwali – kolekcjonuje je od 2009 roku, gdy pokazał światu “Kła”. Niepokojący, mocno odrealniony obraz zdobył uznanie krytyków i zapewnił Grekowi pierwszą nominację do Oscara. Wówczas jego dzieło startowało w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny i otworzyło Lanthimosowi drzwi do dalszej kariery. “Alpy” z 2011 doceniono “jedynie” za scenariusz podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Następnie “Lobster” (2015) przyniósł mu rozpoznawalność na arenie międzynarodowej dzięki gwiazdorskiej obsadzie i świetnej historii. Dystopijna opowieść zaowocowała kolejnymi wyróżnieniami – w tym oscarową nominacją za Najlepszy scenariusz oryginalny. Dość nieoczekiwanie natomiast zeszłoroczne “Zabicie świętego jelenia” uznanie zdobyło jedynie w Cannes, ale w tym roku zmienić ma to “Faworyta”.

Yorgos Lanthimos wraz z ekipą na planie filmu "Faworyta", fot. Element Pictures
Yorgos Lanthimos wraz z ekipą na planie filmu “Faworyta”, fot. Element Pictures

Dla Greka to niemała nowość. Choć już przy “Lobsterze” towarzyszyły mu hollywoodzkie gwiazdy, “Faworyta” jest pierwszą dużą produkcją w jego dorobku. Na ekranie zobaczymy między innymi Emmę Stone, Rachel Weisz, Nicholasa Houlta i Olivię Colman. Lanthimos rzucił się przy tym na głęboką wodę, ponieważ po raz pierwszy jego autorskie kino musiało ustąpić miejsca cudzym pomysłom. Rzecz dzieje się na dworze brytyjskiej monarchini Anny Stuart w burzliwym okresie jej panowania. Mamy więc do czynienia nie tylko z czymś, co wydarzyło się naprawdę, ale i z dramatem kostiumowym, który zmusza reżysera, by sięgnął wstecz. Warto bowiem pamiętać, że przed zaistnieniem za sprawą “Kła” był on związany przede wszystkim z teatrem.

Absurdy w staroangielskim stylu

Rachel Weisz i Olivia Colman (kadr z filmu "Faworyta"), fot. Element Pictures
Rachel Weisz i Olivia Colman (kadr z filmu “Faworyta”), fot. Element Pictures

“Faworyta” była dla Lanthimosa szansą na zerwanie z wizerunkiem zamkniętego artysty, który tworzy filmy dla garstki fanów. Ten jednak robi tu znacznie więcej, niż można by się po nim spodziewać. Nie bacząc bowiem na historyczny charakter produkcji, Grek wykorzystuję każdą, nawet najmniejszą okazję, by siać absurd na brytyjskiej ziemi. Nie bez znaczenia jest tu żywot królowej Anny, która rzeczywiście nie stroniła od dziwactw. Świetnie zresztą w tej roli odnalazła się Olivia Colman, która wyrasta na jedną z oscarowych kandydatek podczas lutowej gali. Jak na razie musi się jednak zadowolić Pucharem Volpiego, który otrzymała we wrześniu. Wraz z nią podczas 75. MFF w Wenecji cieszył się też reżyser, który otrzymał Srebrnego Lwa – “Faworyta” zaliczyła więc solidny start. Teraz pora na tournée po kinach całego świata.

23 listopada “Faworyta” doczekała się kinowego debiutu. Film trafił na rynek amerykański, choć wystawiono go w zaledwie kilku kinach. Widzimy więc, że nie o zyski ze sprzedaży biletów chodzi. To znana, stosowana między innymi przez Netflixa, zagrywka, która pozwala spełnić oscarowe wymagania, by w ogóle można było ubiegać się o nominację. Ta zdaje się natomiast niemal pewna, patrząc na sposób, w jaki “Faworyta” została przyjęta. Film ma doskonałe recenzje. Doceniane jest tu przede wszystkim świeże podejście do epoki. Pozornie ułożeni, dystyngowani ludzie u Lanthimosa są bowiem niemal wulgarni, ich naturalistyczna prezencja zupełnie nie licuje z kanonem tamtej epoki, ale robi to w sposób spektakularnie prześmiewczy.

Emma Stone, Rachel Weisz i Olivia Colman (plakat filmu "Faworyta"), fot. Element Pictures
Emma Stone, Rachel Weisz i Olivia Colman (plakat filmu “Faworyta”), fot. Element Pictures

Wygląda na to, że mimo specyficznego formatu, “Faworyta” zachowuje niesamowitość stylu greckiego reżysera. Jedynym, czego możemy żałować, jest fakt, że w Polsce przekonamy się o tym jako jedni z ostatnich. Nasz kraj jest jednym z ostatnich, do których nowe dzieło Lanthimosa trafi. Polski dystrybutor kinową premierę tej produkcji na naszym rynku zaplanował na 8 lutego. Z drugiej strony – i tak zdążymy obejrzeć ten film przed ceremonią wręczenia Oscarów. Otwartym pozostaje natomiast pytanie, czy Akademia po raz trzeci doceni starania Greka.

»Faworyta« to projekt, który tworzyliśmy przez dziewięć lat. To pierwszy film, do którego sam nie napisałem scenariusza, ale właśnie z tego powodu jeszcze więcej pracy i czasu kosztowało mnie zrobienie skryptu, a następnie odnalezienie odpowiednich ludzi. Cieszy mnie, że trafiłem na tak wspaniałą ekipę. Praca z Emmą Stone, Rachel Weisz i Olivią Colman to było czysta przyjemność, po prostu pozwoliłem im błyszczeć. – Yorgos Lanthimos, reżyser filmu “Faworyta”

Autor artykułu
More from Damian Halik

Razor Turbo Jetts wrotkami na miarę XXI wieku

Celem firmy Razor jest dawanie ludziom radości. Ich produkty najpierw pozwoliły nam...
Czytaj wiecej