Festiwal szkół teatralnych

ŚLISKIE SŁOWA reż. Artur Urbański, fot . festiwalszkolteatralnych
ŚLISKIE SŁOWA reż. Artur Urbański, fot. festiwalszkolteatralnych
Miałem okazję i szczęście być w tym roku na łódzkim festiwalu szkół teatralnych, obejrzałem większość prezentowanych tam spektakli i przywiozłem stamtąd przesłanie, którym chcę się z Wami podzielić – oglądajcie dyplomy.

Po pierwsze dlatego, że wśród nich zdarzają się prawdziwe perełki, a po drugie – bo żyją tak krótko, najwyżej jeden sezon, a niektóre naprawdę szkoda przegapić. Festiwal wymyślił przed 37 laty wspaniały aktor i wieloletni Dziekan Wydziału Aktorskiego łódzkiej Filmówki – Juliusz Machulski. Od tamtej pory na festiwalowych deskach pojawiały się najgorętsze nazwiska polskiej sceny – nagrody z Łodzi przywieźli m.in. Kinga Preis, Zbigniew Zamachowski czy Michał Żebrowski. Tak, to zdecydowanie jest miejsce, które trzeba obserwować, bo o aktorach, którzy zdobywają na festiwalu nagrody, za moment zrobi się bardzo głośno.

W tym roku w Łodzi spektakle dyplomowe pokazały trzy uczelnie kształcące aktorów, wraz z filiami (Warszawa, Łódź, Kraków, Białystok, Wrocław), były również wydarzenia towarzyszące oraz – naturalnie – klub festiwalowy, który był zupełnie nieprawdopodobnym miejscem, spajającym w całość ewentualne rozbieżności w wizjach artystycznych i dającym szansę aktorom na poznanie kolegów z innych uczelni, zresztą, wiecie sami.

Ciężka praca się opłaca

Jury nagrodziło spektakl krakowski – Co gryzie Gilberta Grape’a w reżyserii Marcina Czarnika, znakomitego aktora TR Warszawa i wykładowcy AST, przedstawienie powstało na podstawie powieści Petera Hedgesa i wspaniałego filmu Lasse Halstroma. Będzie można zobaczyć także jesienią w Warszawie na międzynarodowym festiwalu szkół teatralnych, warto pamiętać. A propos Warszawy – widzowie i jury zobaczyli w Łodzi Fedrę Fitness w reż. Darii Kopiec ze studentami wydziału Aktorstwa Teatru Muzycznego oraz – spektakle Agaty Dudy-Gracz – Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, na podstawie Szekspira, i Płatonowa Czechowa w reżyserii Moniki Strzępki. Oba te przedstawienia są świetne, będzie można je zobaczyć jeszcze przed końcem sezonu w Teatrze Collegium Nobilium, zaś Vanessa Aleksander, grająca w Płatonowie Sonię i w Porcelance Pazyfae – zdobyła jedną z głównych nagród aktorskich tegoż festiwalu.


CO GRYZIE GILBERTA GRAPE’A Peter Hedges, reż. Marcin Czarnik ,
, fot.
festiwalszkolteatralnych

Każdy jest zwycięzcą

Drugą, równorzędną nagrodę otrzymała Elżbieta Zajko z łódzkiej filmówki, którą możemy oglądać w dwóch spektaklach. Oba są rewelacyjne, jestem pod ich wrażeniem, to jedne z najlepszych przedstawień, jakie powstały w tym sezonie. Zobaczcie zatem koniecznie Pomysłowe mebelki z gąbki w reżyserii Mariusza Grzegorzka i Anioły w Ameryce w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej, w tym przedstawieniu Elżbieta Zajko zagrała Harper, i nie zawaham się napisać, że była to rola wspaniała, wieczorem w Klubie mówiło się tylko o niej (na ile zdołałem dyskretnie podsłuchać). Zwracam także uwagę na Ksenię Tchórzko i Piotra Packa, oboje otrzymali nagrodę Opus Film dla aktorów, których chcielibyśmy oglądać na ekranie, i jak sądzę w wypadku ich dwojga – to kwestia dni. Ja osobiście wolałbym jednak oglądać ich na scenie, od p. Kseni w roli Ethel Rosenberg w Aniołach nie można oderwać wzroku. Zwracam także uwagę na bardzo trudną rolę Karola Nowińskiego, grającego Leo w spektaklu Artura Urbańskiego – Śliskie Słowa.


PŁATONOW Anton Czechow, reż. Monika Strzępka , fot.
festiwalszkolteatralnych

Dzieła zakazane

Koniecznie zobaczcie dyplom wrocławski, spektakl wyreżyserowany przez Wojciecha Kościelniaka Jutro zawsze będzie jutro na podstawie songów Bertolda Brechta. Było to przedstawienie olśniewające, publiczność dała długie owacje na stojąco, zdecydowanie zasłużenie, bo była to po prostu bomba energetyczna, rzecz wypracowana w najdrobniejszym szczególe, z fantastyczną choreografią, a sam Brecht okazał się zdumiewająco o naszym dzisiejszym świecie, do dziś chodzą mi ciarki po plecach, gdy przypomnę sobie Legendę o martwym żołnierzu, którą brawurowo zaśpiewała Żaneta Homa.  Wreszcie – polujcie na Słaby Rok aktorów wydziału lalkarskiego z Wrocławia. O obecność tego przedstawienia w Łodzi wybuchła straszna awantura, pisano do siebie niemiłe listy otwarte, a poszło o to, że – mówiąc w pewnym uproszczeniu – nie jest to teatr lalkowy. No nie jest. W końcu pokazano ten spektakl poza konkursem. Słaby rok (taką łatkę otrzymała owa grupa na którymś momencie edukacji, smutne, prawda?) jest przedstawieniem znakomitym, momentami bardzo zabawnym, momentami poruszającym, owszem – z odniesieniami do wad edukacji artystycznej w naszym kraju – ale przede wszystkim o świecie, na którym zaczynanie dorosłego życia przez młodych utalentowanych i wrażliwych ludzi, jest czymś okropnym.


MATKI Piotr Rowicki, reż. Agata Kucińska 
AT Warszawa: Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku  , fot.

festiwalszkolteatralnych

Już się cieszę na przyszłoroczny festiwal!