Fidget Cube – mała rzecz, a cieszy

Fidget Cube, fot. Antsy Labs
Ludzie uwielbiają "klikać" długopisem – sami pewnie też tak robicie, a przecież to zaledwie jedna z wielu rzeczy, jakie wykonujemy z nudów, ze stresu czy w momencie skupiania się... Jeśli jednak nie potrafisz się zdecydować, co akurat chciałbyś zrobić z rękami – po prostu zainwestuj w Fidget Cube.

Ludzie uwielbiają “klikać” długopisem – sami pewnie też tak robicie. A przecież to zaledwie jedna z wielu rzeczy, jakie wykonujemy z nudów, ze stresu czy w momencie skupiania się… Jeśli jednak nie potrafisz się zdecydować, co akurat chciałbyś zrobić z rękami – po prostu zainwestuj w Fidget Cube.

Widząc poruszenie, jakie wywołała tak – zdawałoby się – prosta rzecz, nie jestem w stanie stwierdzić, czy to dążenie ludzkości do prostoty i funkcjonalności… czy może potęga internetu, której nikt nigdy nie będzie w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Niemniej jednak, trzeba docenić kreatywność braci Matthew i Marka McLachlanów. Stworzona przez nich Fidget Cube, okazała się prawdziwym hitem ostatnich dni.

Pomysł na jakim bazuje Fidget Cube jest genialny w swej prostocie. Niewielkich rozmiarów kostka, posiada sześć różnych funkcji (po jednej na każdą ściankę). Siedem, jeśli doliczymy podrzucaniem jej do góry. Wszystkie możliwe akcje, są odwzorowaniem naszych naturalnych ruchów. Jedyne czego tu brakuje, to możliwość antystresowego ściskania kostki, ale to zapewne kolidowałoby z trwałością, a ta – jak zapewniają twórcy – ma być wyjątkowo duża.

Może lekką przesadą jest stwierdzenie, że Fidget Cube będzie równie dobrze wyglądać jako ozdoba, ale generalnie trzeba uznać, że pomysł jest udany. I tu przechodzimy do konkretów. Możliwości, jakie daje tak niewielka zabawka, są naprawdę spore. Twórcy postanowili w nieco żartobliwy sposób pokazać, jak funkcjonalność ich produktu wypada na tle innych “odstresowywacz”.

Porównianie Fidget Cube do innych rzeczy, którymi "zajmujemy" sobie ręcę, fot. Antsy Labs
Porównianie Fidget Cube do innych rzeczy, którymi “zajmujemy” sobie ręcę, fot. Antsy Labs

Do tego cena wydaje się dość przystępna, jak na rynek amerykański. Nie oszukujmy się – u nas niewielu znajdzie się chętnych, by wydać na tę kostkę 100 zł. Ale dla Amerykanina 25$ to wcale nie takie wielkie pieniądze. Tym bardziej, że kupując Fidget Cube na Kickstarterze, można nabyć ją jeszcze taniej.

Nieoczekiwany sukces

Fidget Cube nie wydaje się być produktem niezbędnym, a sama akcja także nie zapowiadała gigantycznego sukcesu. To piąta próba Antsy Labs (firma braci McLachlanów) w finansowaniu społecznościowym na Kickstarterze. Wcześniej dwie akcje zakończyły się niepowodzeniem, zaś kolejne dwie przyniosły łącznie 61’000$ zamiast oczekiwanych 31’000$. Tym razem jednak zbiórka przeszła wszelkie oczekiwania…

Rozkręcenie biznesu opartego na Fidget Cube, bracia Mclachlan wycenili na 15’000$. Cel osiągnęli bardzo szybko, a dziś, po dwóch tygodniach od rozpoczęcia akcji, mają na swoim koncie niemal 4’000’000$! Tak, cztery miliony dolarów! Jakby tego było mało, do końca akcji pozostało jeszcze trzydzieści pięć dni. Ciężko ocenić, czy popularność kostki utrzyma się na takim poziomie, czy może kwota ta nie zmieni się już za bardzo. Faktem jest jednak to, że w tym momencie (14. września) Fidget Cube jest na trzydziestym pierwszym miejscu wśród najdroższy projektów, sfinansowanych za pomocą crowdfundingu [ranking aktualizowany pod koniec sierpnia 2016].

Jeśli także chcecie dorzucić swoje “pięć groszy”, projekt znajdziecie tutaj.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Wirtualna rewolucja ma sens głównie w… pornografii

Rozrywka ma różne oblicza i przeniesienie jej do wirtualnej rzeczywistości niewiele zmienia...
Czytaj wiecej