Wyprawa na Floating Market

Damnoen Saduak - tajski pływający bazar via Wikimedia Commons
Damnoen Saduak - tajski pływający bazar via Wikimedia Commons
Wyprawa na Floating Market, prawdziwy pływający bazar zwany lokalnie Damnoen Saduak, to obowiązkowy punkt dla wszystkich turystów przybywających do stolicy Tajlandii.

Zdjęcia pływających straganów widnieją na okładkach przewodników, a cała sceneria jest tak malownicza, że posłużyła za plan filmowy do przygód Jamesa Bonda. Sprzedawcy i kupujący poruszają się na łodziach wzdłuż kanałów, które ponoć sięgają aż do odległego o 100 km Bangkoku. W dawnych czasach w całym kraju nie było dróg – ich rolę spełniała gęsta siatka połączeń wodnych, których część przetrwała po dziś dzień.

Poranek na Floating Market

Ważne jest, aby przybyć tu przed setkami autokarów, które zaczynają pojawiać się o dziewiątej rano. Wtedy kanały zapełniają się turystami, tworzą się korki i nie ma szansy na podpatrywanie lokalnego kolorytu. My docieramy przed ósmą i wsiadamy do łodzi wynajętej przez naszego przewodnika Toma. Przemieszczamy się wolno wzdłuż straganów z rękodziełem, mijamy dzieci płynące do szkoły, mini-kuchnie, smażalnie placków i dostawców owoców. Każda łódka jest udekorowana wianuszkiem kwiatów będących ofiarą dla Buddy.

Floating Market, czyli pływający bazar Damnoen Saduak
Floating Market, czyli pływający bazar Damnoen Saduak

Tom zamawia dla nas szaszłyki i lokalne owoce: pomelo, papaje i rambutany a na deser placki kokosowe. Ma swoich sprawdzonych dostawców, więc wszystko, czym nas częstuje jest naprawdę pyszne.

Obserwujemy jak kucharze przyrządzają na bieżąco swoje potrawy, obierają, kroją, gotują i przyprawiają. Każda pływająca kuchnia jest w pełni wyposażona i samowystarczalna – ma swoją butlę gazową, naczynia, garnki i patelnie. Wszyscy sprzedawcy noszą słomkowe kapelusze, które są lekko zmodyfikowaną wersją znanych stożkowych chińskich, ale mają ścięty czubek. Podobno takie nakrycie głowy ma świetną wentylację i daje rewelacyjną ochronę przed słońcem.

Życie mieszkańców

Tom postanawia pokazać nam, jak naprawdę żyją lokalni mieszkańcy, więc zabiera nas na wyprawę wzdłuż kanałów z dala od bazaru. Robi się bardzo cicho i słyszymy jedynie odgłosy natury, jak z głębi egzotycznej puszczy. Woda w kanałach jest naprawdę brudna, mulista i pływa w niej wiele zagadkowych przedmiotów. Mija nas unoszący się na powierzchni zdechły waran, więc lepiej nie myśleć o skokach do wody i zażywaniu kąpieli.

Drewniane domy mieszkalne stoją na wysokich rusztowaniach, co chroni je przed zalaniem na wypadek wysokiego stanu wody w kanale w czasie pory deszczowej. Na każdym kroku stoi ukwiecona buddyjska kapliczka, co podkreśla jak bardzo religijni i uduchowieni są Tajowie. Mijamy mieszkańców zajętych swoimi codziennymi sprawami, uśmiechniętych i wyraźnie szczęśliwych. Nam udaje się uciec przed upałem i gromadą turystów, więc równie szczęśliwi i zadowoleni wracamy do Bangkoku.

Autorka tekstu i zdjęć: Anna Drozdowska (traveldesign.pl)

Autor artykułu
More from Anna Drozdowska

Zjawiskowy Wietnam z Ha Long

Główne atrakcje Wietnamu to piękne krajobrazy, bogata kultura, plaże, wyśmienita kuchnia, starożytne...
Czytaj wiecej