Sir Frank Williams – 50 lat w Formule 1

Frank Williams
Sir Frank Williams ustanowił niebywały rekord. Jako jedyny na świecie kieruje zespołem Formuły 1 nieprzerwanie od pół wieku. Lewis Hamilton uczcił to w typowy dla siebie sposób.

Trudny czas

Choć zespół Williamsa od kilku sezonów nie radzi sobie najlepiej, to nie ulega wątpliwości, że ta drużyna to legenda sportów motorowych. Nie byłoby tego jednak gdyby nie założyciel Sir Frank Williams. Nazwisko, które zna każdy miłośnik motoryzacji jest już obecne w Formule 1 od 50 lat. Frank Williams zaczynał na przełomie lat 50. i 60. jako mechanik i kierowca, jednak w 1966 roku podjął decyzję od założeniu własnego zespołu Frank Williams Racing Cars. Zespołu, który początkowo startował w Formule 2 i 3. W 1969 roku Williams kupił bolid Brabhama i dołączyły do Formuły 1, zdobywając dwukrotnie drugie miejsce. Te sukcesy zaowocowały porozumieniem z Włoską firmą DeTomaso, która dostarczyła podwozie dla FWRC na sezon 1970. Początek jednak był trudny, kiepski bolid nie ukończył pierwszych czterech wyścigów. W piątym, po wypadku zapalił się i pozbawił życia kierowcę i przyjaciela Williamsa, Piersa Courage’a. Późniejsze mariaże z Bolidami Marcha też wypadały różnie, dopiero współpraca z Iso oraz pierwsze konstrukcje typu FW (autorstwa Williamsa) pozwalały na nieco więcej, jednak sezon Williams kończył zazwyczaj pod koniec klasyfikacji.. Niestety kłopoty zespołu w 1977 roku spowodowały wykupienie udziałów Williamsa przez partnera, magnata paliwowego Waltera Wolfa. Frank Williams, nie mając już wpływu na zespół postanowił z niego odejść.

Iso Marlboro FW01
Iso Marlboro FW01 – pierwsza konstrukcja Sir Franka Williamsa oparta na włoskim ISO nie była niestety bolidem konkurencyjnym. Zdj. Hans Peters/Dutch National Archives

Narodziny Williams

Frank Williams nie wyobrażał sobie jednak życia bez F1, w tym samym roku wraz z Patrickiem Headem założył Williams Grand Prix Engineering. Pierwszy sezon startowali na bolidzie Marcha nie zdobywając nawet punktu. Od 1978 zaczęła się era autorskich konstrukcji Williamsa co już rok później pozwoliło na zdobycie „pudła”. Drugiego miejsca w klasyfikacji konstruktów i trzeciego (Alan Jones) w klasyfikacji kierowców. W 1980 poszło jeszcze lepiej: wspomniany Jones został mistrzem świata, Williams mistrzem świata konstruktorów. Od tamtej pory przez wiele lat trwała złota era zespołu, wprowadzając go do tzw. „Wielkiej Trójki” – ekip które w Formule 1 zdobyły najwięcej. Williams należy do niej obok Ferrari i McLarena, choć w ostatnich czasach zaczęło się to nieco zmieniać. Tak czy inaczej zespół Williamsa to legenda F1. Łącznie zdobyli dziewięć tytułów w kategorii konstruktorów a kierowcy brytyjskich bolidów wywalczyli sześć mistrzostw indywidualnych oraz dziewiętnaście wicemistrzostw. W barwach Williamsa jeździło wielu wybitnych kierowców, m.in. Clay Ragazzoni, Keke Rosberg, wspomniany Alan Jones, Nigel Mansell, Nelson Piquet, Damon Hill, Alain Prost, Favid Coulthard, Jaques Villeneuve, Mark Webber, Felippe Massa, Valteri Bottas czy wreszcie Robert Kubica.

Williams FW07B
“Złoty Bolid” czyli Williams FW07B – samochód który już w trzecim sezonie uczestnictwa w Formule 1 dał zespołowi dwa mistrzostwa.

Koniec kariery

Za tymi sukcesami, nieprzerwanie od początku stoi sam Frank Williams, choć po wypadku w latach 80. jest niemal całkowicie sparaliżowany. Williams to ewenement w padoku F1, bo to jeden z niewielu niezależnych zespołów działający w Formule 1 tyle lat. Williams to również firma rodzinna, ostatnio część obowiązków Sir Franka Williamsa przejęła jego córka Claire. Mimo, że zespołowi nie wiedzie się ostatnio najlepiej, to jednak zespół jaki sam założyciel są niebywale szanowani i lubieni w padoku. Ze względu na swoje ograniczenia Frank Williams nie może jeździć na każde Grand Prix. Toteż wydarzeniem była jego obecność na domowym wyścigu na torze Silverstone. Spotkała go tam nie lada niespodzianka – przed wyścigiem miał okazje w sportowym Mercedesie odbyć pierwszą od lat przejażdżkę po torze. Za kierownicą siadł nikt inny jak sam Lewis Hamilton – aktualny wielokrotny mistrz świata. Jak widać na załączonym filmie wielka radość i wzruszenie nie schodziły z twarzy jubilata. Zapewne również przez jego reakcję Hamilton postanowił zignorować polecenia stewardów i zrobić dwa okrążenia zamiast deklarowanego jednego. Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Sir Williamsowi stu lat, a zespołowi tego, by wreszcie odbił się z dołka i wrócił na czołowe pozycje.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Od lutego za mandat zapłacisz kartą

Od 1 lutego za grzywnę można zapłacić kartą. Policja wyposażyła funkcjonariuszy ruchu...
Czytaj wiecej