Ganker zmieni sporty walki? Czekają nas robo-ustawki

Plakat filmu "Giganci ze stali", fot. Studio DreamWorks
Egzoszkielety już teraz stosowane są w medycynie, a rozwój robotyki następuje tak szybko, że przystosowanie ich do walki, jest dla konstruktorów jedynie kwestią czasu. Zanim jednak zasiądziemy za sterem mecha, możemy zakosztować sterowania robotem w nieco mniejszej skali. Umożliwi nam to Ganker.

Egzoszkielety już teraz stosowane są w medycynie, a rozwój robotyki następuje tak szybko, że przystosowanie ich do walki, jest dla konstruktorów jedynie kwestią czasu. Zanim jednak zasiądziemy za sterem mecha, możemy zakosztować sterowania robotem w nieco mniejszej skali. Umożliwi nam to Ganker.

Tytuł może być nieco mylący, ponieważ Ganker to zabawka, ale sprawa jest rozwojowa. W końcu każdy dzieciak marzył kiedyś o sterowaniu robotem – to jedna z chłopięcych fantazji. Szczególnie popularna wśród fanów kultury japońskiej, choćby za sprawą kultowego w naszym kraju anime “Generał Daimos”. Później były też inne produkcje, na czele z bardzo popularnym “Neon Genesis Evangelion”, ale czy tylko? Nieco starsi czytelnicy na pewno pamiętają, jak Ellen Ripley skopała tyłek królowej obcych w “Decydującym starciu” za pomocą egzoszkieletu – a przecież P-5000 był tylko futurystycznym wózkiem widłowy. Stać nas na więcej!

Fascynacja mechami to nic nowego. Japończycy zapoczątkowali ten gatunek w mandze w roku 1958. Później przyszło anime, a stąd już tylko krok do filmów czy gier komputerowych. W ostatnim czasie temat nieco odżył. Pięć lat temu w kinach pojawili się “Giganci ze stali” (“Real Steel” – niebawem ukaże się druga część), a dwa lata później “Pacific Rim” (w przyszłym roku doczekamy się kontynuacji). To znak, że temat jest na topie. Hollywoodzcy producenci nie zwykli tworzyć wysokobudżetowych filmów, dla niszowej widowni. Także gracze dostawali ostatnio sporo gier z mechami bądź egzoszkieletami – to obecnie dość modne.

Wiecie kto jeszcze lubi roboty? Twórcy projektu Ganker Robots!

O samych twórcach wiadomo niewiele. Nazywają się GJS Team i pracują w Shenzhen. Zamiast swoimi personaliami, wolą dzielić się informacjami o produkcie – a ten wygląda bardzo obiecująco. Ganker to z pozoru prosta, siedmioczęściowa konstrukcja, jednak pozory lubią mylić. Jak tłumaczy Caifen – twórca projektu – Ganker to dopiero początek. Pierwsza generacja mechów, zainspirowana anime “Mobile Suit Gundam”. Widać, że konstruktorzy już myślą o kolejnych projektach, być może w przyszłości spróbują zwiększyć skalę robotów. Póki co potrzebują jednak pomocy internautów.

Pakiety Gankerów do kupienia w ramach akcji promocyjnej, fot. GJS Team/Indiegogo
Pakiety Gankerów do kupienia w ramach akcji promocyjnej, fot. GJS Team/Indiegogo

Swoje walczące roboty, GJS Team postanowił wystawić na portalu Indiegogo. Wydaje się jednak, że chodzi nie tyle o finansowanie projektu, co o jego promocję. Opcji wsparcia jest pięć – każda to tak naprawdę przedpremierowy zakup Gankera. Ceny rozpoczynają się od 249 dolarów i zwiększają się wraz z rozmiarem pakietu, jaki otrzymujemy. Dodatkowo każdy gracz będzie mógł sam dostosować robota do własnych potrzeb. A to za sprawą w pełni wymiennych pancerzy oraz dostępności różnych rodzajów broni.

Zabawki przyszłości

Mimo niewielkich rozmiarów, roboty są bardzo ruchliwe – mogą zadawać kilka rodzajów ciosów, zarówno za pomocą kończyn, jak i broni. Sterowanie odbywa się za pomocą specjalnej aplikacji. Wygląda ona na dość skomplikowaną, jednak autorzy twierdzą, że jest bardzo intuicyjna i obsługa Gankerów nikomu nie sprawi problemów. Wiąże się to z wyrobieniem pewnych umiejętności, przez co pełnię możliwości robotów dostrzeżemy dopiero, gdy trafią w ręce sprawnego “dowódcy”.

Aplikacja do sterowania Gankerem, fot. GJS Team/Indiegogo
Aplikacja do sterowania Gankerem, fot. GJS Team/Indiegogo

Walczące roboty chodziły ludziom po głowach już dawno, jednak Ganker wyróżnia się jeszcze czymś. To połączenie zabawki ze stale rozwijającym się VR. O ile pokemony łapiemy dziś wirtualnie, roboty będziemy obserwować naprawdę. A cała otoczka związana z walką, zostanie ujęta we wspomnianej aplikacji na smartfony. Konstrukcja wyposażona jest w czujniki, które sprawiają, że ciosy liczone są niemal jak w trakcie potyczki szermierzy. Wszystkie dane trafiają do apki, która oblicza każdemu z walczących robotów pozostałe punkty życia. Po ich wyczerpaniu, sterowanie robotem staje się niemożliwe.

FPV - plany połączenia Gankera z goglami VR, fot. GJS Team/Indiegogo
FPV – plany połączenia Gankera z goglami VR, fot. GJS Team/Indiegogo

Projekt już teraz wygląda dość imponująco, jednak GJS Team nie zamierza osiadać na laurach. Już teraz planują rozwój Gankerów, wzbogacając je o nowe pancerze czy bronie. To jednak nie wszystko! W przyszłości gracze otrzymają dwie bardzo ważne możliwości. Po pierwsze, Ganker otrzyma kamerkę, dzięki której będzie możliwe oglądanie walki z perspektywy pierwszoosobowej. I pomyśleć, że to wszystko udało się upchnąć w robocie o wymiarach 200x210x210 milimetrów. Po drugie, już teraz planowane są zawody, w których użytkownicy Gankerów będą ze sobą rywalizować. To jednak zależy od popularności projektu.

Do końca akcji pozostały dwa tygodnie. Jak dotąd udało się zebrać 78% oczekiwanej kwoty, ale coś mi mówi, że Twórcy dadzą radę. Zwłaszcza, że produkt jest gotowy – pierwsze egzemplarze trafią do nabywców w październiku, a na listopad zapowiedziano rozpoczęcie serii zawodów w walkach Gankerów.

Tagi wpisu
, , , ,
Autor artykułu
More from Damian Halik

Pokojowa Nagroda Nobla przyznana. Kim są Denis Mukwege i Nadia Murad?

Choć uzasadnienie zdaje się w pełni tłumaczyć decyzję Norweskiego Komitetu Noblowskiego, wybór...
Czytaj wiecej