Gloria Bell – kobietą być

Czy życie po pięćdziesiątce się kończy, czy może dopiero się zaczyna? Podobno każdy zasługuje na drugą szansę i dotyczy to również spotkania, po raz kolejny, prawdziwej miłości.

Co przekonuje nas do obejrzenia konkretnego filmu? Często siedząc na seansie na sali kinowej, oglądamy zwiastuny (na zmianę z innymi reklamami…) i nagle widzimy ten, który szczególnie nas interesuje. Tak właśnie było z „Gloria Bell“ w reżyserii Sebatiána Lelio. Co prawda mojej uwagi nie przykuła grająca tu pierwszą i tytułową rolę Julianne Moore, a pojawiający się na drugim planie John Turturro, do którego mam ogromną słabość.

Julianne Moore w filmie „Gloria Bell“, dyst. M2 Films

Kobieta sukcesu

„Gloria Bell“ opowiada nam historię kobiety po pięćdziesiątce, rozwiedzionej, z dwójką odchowanych dzieci. Aktywna zawodowo, na stanowisku menadżerskim w firmie ubezpieczeniowej, Gloria na codzień mieszka samotnie w wynajmowanym mieszkaniu, z którego notorycznie musi przeganiać błąkającego się po okolicy kota sfinksa. Wieczorami udaje się do klubów, gdzie w towarzystwie innych osób w średnim wieku, oddaje się tańcom w rytm muzyki disco i pop z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Kiedy poznaje Arnolda, romantycznego rozwodnika, pojawia się szansa na życie pełne szczęścia i zapomnieniu o rutynie.

Coś pożyczonego , coś nowego…

Jeżeli kojarzycie film pt. „Gloria“ z 2013 roku, to poczujecie tu coś znajomego. Otóż „Gloria Bell“ to film tego samego reżysera, tylko przeniesiony na amerykańskie podwórko. Nie jest to nowość, że reżyserzy sami robią nowe wersje swoich filmów – dzieje się tak często, że pierwsze filmy były niskobudżetowe, a tym razem jest możliwość, by trafiły one do większej publiczności. Wiele dialogów czy scen się tutaj powiela, jednak sam wydźwięk filmu jest nieco inny. Warto poznać obie wersje, ponieważ nie są one identyczne.

Julianne Moore i John Turturro w filmie „Gloria Bell“, dyst. M2 Films

Dojrzałość- nie oznacza starość

Oglądając zwiastun filmu, myślałem że otrzymam komedię romantyczną dla ludzi w średnim wieku. Bez ckliwych haseł, ale pokazującą, że nawet po rozwodzie i odchowaniu dzieci, życie wciąż może być fascynujące i pełne przygód, ze śmiechem na ustach. Przez chwilę nawet miałem co do tego dobre przeczucie, jednak ostatecznie „Gloria Bell“ jest innym filmem. Momentami ta historia jest niesamowicie prawdziwa i to nawet do tego stopnia, że zdajemy sobie sprawę, że życie może jednak nas kopać gdy leżymy. Nie jest to film przygnębiający, ale zaobserwujemy w nim jedną prawdą: rozczarowania, rozstania i wszelkie niepowodzenia, to nie przypadłość młodości i w starszym wieku mogą boleć jeszcze bardziej. Doświadcza tego właśnie główna bohaterka, która myśląc, że znów może być w pełni szczęśliwa, przekonuje się że życie ma wobec niej inne plany.

Strach przed zmianą

Jednocześnie Gloria jest jakby zawieszona w przeszłości i choć widać w niej pragnienie zmiany, to kurczowo trzyma się tego, co było dawniej – nawet jeśli sama nie jest tego w pełni świadoma. Stara się czerpać radość z codzienności, ale w jej oczach widoczny jest smutek, który spowodowany jest samotnością lub tym, że jednak wciąż coś nie wychodzi – jak choćby codzienne wypraszanie kota z mieszkania, który w dalszym ciągu jakimś cudem do mieszkania wraca.

Julianne Moore w filmie „Gloria Bell“, dyst. M2 Films

Julianne Moore nie należy do moich ulubionych aktorek, ale nie potrafię odmówić jej talentu. Zdecydowanie najbardziej lubię ją właśnie w takich kreacjach jak w „Gloria Bell“. Jest naturalna, nie ma w niej sztuczności i jestem w stanie uwierzyć w życie główniej bohaterki. 

Szkoła życia

To film inny niż się spodziewałem, może dlatego nie wyszedłem z kina zachwycony, jednak nie jestem w stanie odmówić mu pewnego uroku i magnetyzmu. Choć nie wszystko jest tu radosne i wesołe, to nawet smutek jest tu pokrzepiający. Pokazuje nam, że życie nawet jeśli nie jest w pełni kolorowe i takie, jakie byśmy chcieli, toczy się dalej. Każda przeszkoda i problem, to nauka na przyszłość.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Wojna płci — decydujące starcie

Wojna płci to nie tylko kino o sporcie, rywalizacji i równouprawnieniu.
Czytaj wiecej