Guy Fieri przestał być “tym zabawnym gościem z telewizji”

Zdjęcie z sesji promującej "Diners, Drive-ins and Dives", fot. Food Network
Zdjęcie z sesji promującej "Diners, Drive-ins and Dives", fot. Food Network
Ostatnie miesiące to dla wielu czas próby, ale i okazja, by zmienić sposób, w jaki postrzegają nas ludzie. Coś o tym wie Guy Fieri – amerykański restaurator znany przede wszystkim jako ekscentryczny prowadzący telewizyjnych programów kulinarnych na Food Network.

Bureau of Labor Statistics, czyli jednostka statystyczna amerykańskiego Departamentu Pracy, donosi, że stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych osiągnęła w kwietniu 14,7%. To trzykrotny wzrost względem marca, a przy okazji najgorszy wynik w osiemdziesięcioletniej historii prowadzonych przez BLS badań statystycznych. Przekłada się to na ponad 20 milionów osób, które tylko w kwietniu straciły pracę, a przecież to dopiero początek kryzysu. Obecna sytuacja szczególnie mocno dotknęła branżę gastronomiczną, ale Guy Fieri ruszył z odsieczą…

Kulinarny idol Amerykanów? Guy Fieri zastąpił Gordona Ramsaya

Nie jest tajemnicą, że specyficzne usposobienie bywa zarówno atutem, jak i wadą. Doskonałym przykładem jest Gordon Ramsay, który szorstkim obyciem zapracował na miano piekielnego szefa kuchni (nawet bez związku z programem “Hell’s Kitchen”). Kulinarnych dokonań i stworzenia wielu docenianych restauracji odmówić mu jednak nie można. Guy Fieri nigdy nie był natomiast szczególnie istotnym autorytetem kulinarnym, zyskując popularność przede wszystkim za sprawą luźnego podejścia do gotowania. Pierwszy z wymienionych zgarniał Gwiazdki Michelin, drugi nagrody Emmy. W sytuacji kryzysowej, jaką w branży wywołała pandemia koronawirusa, obaj podjęli jednak zupełnie inne kroki.

Na Ramsaya spadły przed miesiącem gromy za to, że pozbawił pracy ponad pięćset osób. Nikogo nie zwolnił, jak obiecał, ale z częścią pracowników zwyczajnie nie przedłużył umów. Decyzja biznesowa zapewne była słuszna, lecz sposób jej wykonania nie przysporzył Szkotowi fanów… Z drugiej strony, czy ktokolwiek naprawdę oczekiwał od niego wielkodusznych odruchów serca? Guy Fieri, który też przecież ma kilka restauracji, poszedł jednak w przeciwnym kierunku i… przynajmniej PR-owo osiągnął sukces. Zbiórka, którą promował, zgromadziła bowiem ponad 20 milionów dolarów na pomoc zwolnionym pracownikom gastronomii.

Jak donosi Rob Gifford, prezes National Restaurant Association Educational Foundation: “Bez Fierego by się nie udało, a tak każdy, kto w wyniku pandemii stracił pracę w gastronomii, otrzyma wsparcie”. I oczywiście chwała mu za to, że wykorzystując swoją rozpoznawalność, stał się twarzą kampanii pomocowej. Bez jego udziału wiele firmy, które wsparły akcje, pewnie by się na to nie zdecydowało. Zrobienie czegoś zawsze będzie czymś więcej od siedzenia w willi i przeczekania problemów… Ale razi ta hurraoptymistyczna reakcja Amerykanów.

W czym tkwi szkopuł? Wszystko zdaje się PR-owym majstersztykiem (i niestety niczym więcej). Nagłówki w stylu “Guy Fieri zebrał 20 milionów dolarów na pomoc dla branży gastronomicznej” wywołują efekt wow. Wrażenie robi nawet to, że kampania, którą Fieri przeprowadził wraz NRAEF, zapewni pomoc około 40 000 osób. Sęk w tym, że każda z nich otrzyma jednorazowy grant w wysokości 500 dolarów.

Jak więc wspomniałem, ważne, że zrobił cokolwiek, bo dziś każda pomoc się liczy; przesadne słowa uznania i pochwały płynące zewsząd, niejednokrotnie od mediów i osób, które zazwyczaj Fierego wyśmiewały, wydają się jednak lekko… niesmaczne. Tym bardziej że cała akcja nie ma wielkiego wpływu na los osób, które zwolniono z powodu pandemii.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“Obcy 3”, jakiego nie znacie, powraca w nietypowej formie

Zapoczątkowana przez Ridleya Scotta seria "Obcy" na przełomie lat 70. i 80....
Czytaj wiecej