Gwiazdkowy szef współtwórcą restauracji w której gotują roboty

Czterech studentów MIT spędziło dwa lata nad rewolucyjnym projektem. Pierwszą na świecie restauracją w której dania przyrządzają roboty. W koncept zainwestował gwiazdkowy szef - Daniel Boulud. Jest technologia, jakość, powtarzalność (o co w gastronomii dzisiaj najtrudniej), talent i co najważniejsze - smak!

Spyce, mieści się w Bostonie, wnętrzem przypomina designerski fast food, minimalizm, zamówienia składane z wykorzystaniem ekranów dotykowych, krótkie menu. To jednak nie ma nic wspólnego z szybkim i niezdrowym jedzeniem. Posiłki są przygotowywane z najwyższej jakości składników, często z farm po sąsiedzku, mają smakować i wyglądać, być pożywne i cenowo atrakcyjne. W menu znajdziemy sprawdzone receptury z całego świata, znane smaki i przyprawy. Miło jest mieć wybór, stąd każde z dań można personalizować, również pod kątem diet czy nietolerancji pokarmowych. Danie dopieszcza tzw. Garde Manger, czuwa nad właściwym tempem pracy kuchni i nad tym by wyglądało apetycznie.

Potrzeba matką wynalazku jak mówią, a prototypy robotów powstawały w studenckiej piwnicy. Czterech inżynierów – sportowców, zawalczyło o zdrowy, szybki, cenowo atrakcyjny posiłek. Dzisiaj, po sukcesie Spyce, mówią, że to miejsce nie tylko dla studentów, ale i singli, rodziców samotnie wychowujących dzieci, seniorów, właściwie wszystkich, których zaskoczy jakość nie rujnująca kieszeni.

Gwiazdkowa magia dodana do Spyce, z pewnością pozwoliła poszybować z konceptem na inny poziom. Daniel – Culinary Director i inwestor, wyznacza kierunek menu, smakuje każdą propozycję, jego podniebienie i wiedza wykorzystywane są na każdym etapie twórczym, szkoleniowym i w dotarciu do gościa restauracji. Na stronie Spyce, w swoich wypowiedziach, Boulud podkreśla, że po otrzymaniu zaproszenia do udziału w przedsięwzięciu, sam nie krył zdumienia i ekscytacji, że taki projekt jest możliwy. Tutaj wygrała precyzja, świeżość, powtarzalność, bez szkody na walorach smakowych, a wręcz przeciwnie. Dodatkowo produkty są składnikami lokalnymi, pozyskiwanymi z poszanowaniem dla upraw i zrównoważonego rozwoju.

A więc jak to działa: składamy zamówienie, wybieramy swoją „miskę”, mamy opis dania, jego kaloryczność, zamówienie trafia do otwartej kuchni, w której pracuje 7 woków, zasilanych indukcją (jest efektywna i zużywa mniej energii w porównaniu do innych źródeł ciepła). Czynnik ludzki jest tutaj kluczowy – bo ktoś musi zrobić mise en place i czuwać nad pracą maszyn. Danie przygotowywane jest zaledwie w trzy minuty! Po ugotowaniu posiłku, woki są myte i wyparzane, Spyce otrzymało certyfikat NSF. Pełna komputeryzacja pozwala na kontrolę temperatur lodówek, wody i oczywiście procesu gotowania.

Dzisiaj Boston, oby na jednej lokalizacji się nie skończyło. Koncept bowiem idealnie wpisuje się w światowe trendy i oczekiwania dzisiejszego konsumenta.

Źródło: www.spyce.com

Autor artykułu
More from Dominika Telega

Lexus LS – zajrzyj do środka

Debiutując na ostatnich targach motoryzacyjnych, piątej już generacji flagowy sedan LS, ujawnił...
Czytaj wiecej