Habitas Tulum – dzikość i luksus w meksykańskim raju

Habitas Tulum – pawilon z widokiem na morze, fot. Habitas
Habitas Tulum – pawilon z widokiem na morze, fot. Habitas
Trudno narzekać na tegoroczną jesień, gdy pogoda wciąż nas rozpieszcza, ale można już trochę zatęsknić za wakacjami. Jeśli poszukujecie nieco mniej oczywistej opcji na krótki wypad do ciepłych krajów, ciekawym pomysłem może okazać się hotel butikowy Habitas Tulum w Meksyku, który jest ciekawym połączeniem luksusu, dzikiej natury i lokalnych atrakcji regionu przesiąkniętego kulturą Majów.

Tulum to malowniczo położona miejscowość ulokowana na klifie nad brzegiem Morza Karaibskiego. Swego czasu była to zwykła wioska rybacka, leżąca około stu trzydziestu kilometrów na południe od słynnego Cancún. Zainteresowanie amerykańskich archeologów tymi terenami sprawiło jednak, że pod koniec ubiegłego wieku przeniosło się tam wiele osób. Wówczas Tulum zyskało prawa miejskie i wyraźnie się rozwinęło, stając się także jedną z atrakcji jukatańskiego Wybrzeża Majów. Na szczęście nie podzieliło przy tym losów słynnego, obleganego przez turystów kurortu. Zamiast tego przyciąga poszukiwaczy przygód, miłośników zwiedzania ruin i zabytków oraz osób oczekujących cudownych widoków i spokoju. Mimo małomiasteczkowego klimatu do Tulum przybywają też bardziej wymagające osoby. Wśród nich znaleźli natomiast Oliver Ripley, Kfir Levy i Eduardo Castillo, którzy zapragnęli otworzyć tam hotel… Tak właśnie zrodził się Habitas Tulum!

Habitas Tulum – pawilony przy plaży, fot. Habitas
Habitas Tulum – pawilony przy plaży, fot. Habitas

Ripley, Levy i Castillo to właściciele firmy hotelarskiej Habitas słynącej z ciekawych, często nietuzinkowych projektów. Poza Habitas Tulum posiadają nieruchomości w Los Angeles i Nowym Jorku, lecz pod ich skrzydłami działa także fundacja Rise. Tej znacznie bliżej jest to meksykańskiego klimatu, gdyż jej głównym zadaniem jest realizowanie prospołecznych projektów w Afryce.

Firma zainwestowała w teren o powierzchni niespełna pół hektara, w które wlicza się prywatny fragment plaży. Centralnym punktem Habitas Tulum jest trzykondygnacyjny, przeszklony budynek. Znajduje się w nim hol, recepcja, przestrzeń wspólna oraz restauracja inspirowana kuchnią mauretańską. Całość dopełniają także: taras na dachu – z widokiem na Morze Karaibskie! – oraz odkryty basen obok. Resztę hotelu ulokowano natomiast tak, by zaoferować gościom nie tylko ciszę i spokojów, ale też wybór, jak dokładnie chcą spędzić swój wolny czas. Łącznie Habitas Tulum dysponuje trzydziestoma dwa pokojami.

Habitas Tulum – część wspólna hotelu, fot. Habitas
Habitas Tulum – część wspólna hotelu, fot. Habitas

Część z nich mieści się w skierowanym do fanów nadmorskich klimatów, krytym charakterystyczną palapą budynku z widokiem na morze. Kilka pokoi umiejscowiono nawet przy samej plaży! Inne skryły się w gęstwinie niedalekiej dżungli, rozbudzającej wyobraźnię i pierwotne instynkty. Oczywiście wszyscy goście mają również dostęp do plaży, na której rozmieszczono pawilony, leżaki i inne atrakcje – nie zabrakło oczywiście baru.

Habitas Tulum – widok na morze z platformy na plaży, fot. Habitas
Habitas Tulum – widok na morze z platformy na plaży, fot. Habitas

Dzięki sposobowi rozlokowania apartamentów Habitas Tulum można wręcz uznać za rajski przybytek. Swoje miejsce znajdą tam przede wszystkim miłośnicy przyrody i osoby poszukujące odosobnienia. Imprezowicze nastawieni na poznawanie nowych ludzi i całonocną zabawę także nudzić się nie powinni. To, czym twórcy się szczycą, to proekologiczne nastawienie oraz wykorzystanie lokalnych materiałów. Wspomniana palapa czy płócienne ściany nadają temu miejscu klimatu, dodatkowo podkręconego sposobem urządzenia pokoi. Nie ma to jednak wpływu na prywatność, o którą w Habitas Tulum bardzo zadbano mimo tak otwartego charakteru. Więcej informacji znajdziecie na stronie hotelu.

Habitas Tulum – centralny budynek hotelu, fot. Habitas
Habitas Tulum – centralny budynek hotelu, fot. Habitas
Autor artykułu
More from Damian Halik

Sebastian Tomczak ma problemy z prawami autorskimi do… szumu białego

Sztuka – nawet ta najdziwniejsza – nadal pozostaje sztuką, lecz doktor Sebastian...
Czytaj wiecej