Hang Together – kolekcjonowanie sztuki w czasach zarazy

Hang Together
Fot. Hang Together
Jo Murray-Bell i Dominic Murray udowadniają na londyńskim podwórku, że sztuka zawsze znajdzie sposób, by przetrwać i trafić do osób nią zainteresowanych. Niemal rok po rozpoczęciu pandemii duet uruchomił w tym celu specjalną platformę internetową dla miłośników sztuki.

Branża kreatywna nie ucierpiała może aż tak mocno, ale łączy się w bólu z artystami. Sztuka to dziś jedna z największych finansowych ofiar pandemii – bo w przeciwieństwie do przedsiębiorców autorzy często nie mogą obyć się bez rządowych dotacji. Te zaś w wielu sektorach mocno obcięto, skupiając uwagę głównie na służbie zdrowia. Właśnie dlatego Dom i Jo zdecydowali się zareagować. Hang Together, jak sama nazwa wskazuje, jest sposobem na trzymanie się razem, ale też na wsparcie lokalnych, londyńskich autorów.

Nie oni pierwsi i nie ostatni?

Redirection (Broom), Aaron Tilley, Kyle Bean
“Redirection (Broom)” – Aaron Tilley & Kyle Bean

Założenia projektu Brytyjczyków niekoniecznie przypominają coś, co zrodziło się w reakcji na obecną sytuację. Zdecydowanie bliżej temu było opisywanej przez mnie w maju ubiegłego roku platformie Prosto z pracowni. Gdyby natomiast maksymalnie spłycić temat, można by określić Hang Together mianem… drukarni internetowej. Ich głównym zajęciem jest bowiem sprzedaż wysokiej jakości odbitek, które za odpowiednią – trzeba przyznać, że wcale niewygórowaną – opłatą dodadzą charakteru naszym mieszkaniom. Ceny rozpoczynają się już od 25 funtów. Tu jednak trzeba wspomnieć o szczegółach, które wyróżniają akurat tę inicjatywę na tle podobnych przedsięwzięć.

Hang Together
Fot. Hang Together

W ofercie Hang Together znajdziemy odbitki nietypowych dzieł sztuki nowoczesnej. Obecnie to przede wszystkim platforma do promocji autorów, z którymi Dominic Murray i Jo Murray-Bell mieli okazję już współpracować. Oboje mają po kilkanaście lat doświadczenia jako dyrektorzy kreatywni bądź artystyczni, co w praktyce oznacza kontakty z naprawdę licznym gronem londyńskich twórców. Prace podzielono natomiast na kilka kategorii, wyróżniając fotografię martwej natury oraz scenografie – w obu przypadkach chodzi o projekty mocno zakorzenione w zleceniach reklamowych. Do tego dochodzą ilustracje oraz typografia – choć akurat ta ostatnia to tylko dwie pozycje nawiązujące do identyfikacji wizualnej projektu.

Czy nietypowa oferta wystarczy Hang Together, by zaistnieć?

Jak widać, oferta platformy jest dość nietypowa – skierowana raczej do miłośników grafiki użytkowej i współczesnej grafiki reklamowej. To zresztą wyróżnia Hang Together na tle innych, pozornie podobnych firmy. Nie bez znaczenia jest także fakt, że pod pracami podpisują się uznani w branży autorzy – choć rozpoznawani głównie przez osoby najmocniej zainteresowane. Bez wątpienia trudno jednak znaleźć równie nietuzinkowe obrazy, a już na pewno nie w formie nakierowanej na kolekcjonerstwo.

Pomysłodawcy podkreślają przy tym, że oferta stale będzie rozwijana. Samo przedsięwzięcie nie ogranicza się natomiast do tworzenia przedruków. HT ma stać się studiem, które zajmie się kompleksową kuratelą tej specyficznej gałęzi sztuki. Od doboru, poprzez zlecanie prac, a na ich produkcji kończąc – oczywiście w ścisłej współpracy z coraz szerszym gronem artystów. Jeśli więc lubujecie się w odważnych koncepcjach graficznych, a design jest dla was ważny nawet w tak pozornie błahym przypadku, koniecznie odwiedźcie platformę Jo i Doma.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“Invisible Cities” – sztuka i science fiction blisko jak nigdy

W czasie ponadrocznej pandemii zdążyliśmy już przywyknąć do chłonięcia kultury w sposób...
Czytaj wiecej