10 najlepszych atrakcji Hangzhou

Hangzhou, zdj.: www.theastrolabe.net
Hangzhou, zdj.: www.theastrolabe.net
Chińczycy zwykli mówić, że w niebie jest raj, a na ziemi jest Hangzhou. To wyjątkowe miasto położone nad brzegiem Jeziora Zachodniego, jest miejscem niemal świętym dla mieszkańców Państwa Środka. Jedną z najsłynniejszych atrakcji Hangzhou są okoliczne malownicze wzgórza skrywające plantacje najlepszej na świecie odmiany zielonej herbaty – Longjing. 

Z Szanghaju w 50 minut

Hangzhou ma ponad 6 milionów mieszkańców, czyli jak na warunki chińskie jest raczej miastem średniej wielkości. Odległość od Szanghaju to niemal 200 kilometrów, jednak dzięki szybkiej kolei podróż zajmie Ci zaledwie 50 minut, a w godzinach szczytu pociągi między tymi miastami kursują co kwadrans. Hangzhou stanowi popularną weekendową bazę wypadową dla mieszkańców Szanghaju, dlatego też baza hotelowa jest ogromna. Masz do wyboru zarówno pięciogwiazdkowe nowoczesne obiekty, jak i mniejsze pensjonaty z bardziej przystępnymi cenami. Pomimo swojej wielkości miasto zachowało charakter kameralnego kurortu, a w bezpośrednich okolicach Jeziora Zachodniego dominuje niska zabudowa w tradycyjnym chińskim stylu.

Odpocznij w Zielonym Mieście, stolicy starożytnych Chin

Hangzhou jest pełne zieleni, co robi kolosalne wrażenie po wcześniejszym pobycie w betonowo-szklanym Szanghaju. Okoliczne wzgórza porastają lasy, pomiędzy którymi znajdują się plantacje zielonej herbaty i górskie strumienie. Jak tłumaczy nam przewodnik zamieszkanie tutaj to marzenie bardzo wielu Chińczyków. Jednak jego realizacja nie jest prosta – ceny domów na wzgórzach osiągają nawet 1,5 mln dolarów. Miasto zostało założone 2200 lat temu w czasie panowania dynastii Qin i jest jedną z siedmiu stolic starożytnych Chin a także ważnym ośrodkiem handlu. Charakter miasta zmieniał się w ciągu burzliwej historii, jednak do dzisiaj Hangzhou słynie z produkcji znakomitej zielonej herbaty oraz jedwabiu. Jest też miejscem odpoczynku dla spragnionych spokoju mieszkańców głośnych i zatłoczonych chińskich metropolii.

 

Popłyń łodzią po Jeziorze Zachodnim

Hangzhou zachwyty odwiedzających zawdzięcza wyjątkowemu położeniu i pięknej przyrodzie. Słynne wierzby pochylające się nad brzegiem Jeziora Zachodniego, umieszczone na rewersie banknotu o nominale 1 juana, są źródłem inspiracji dla wielu chińskich malarzy i poetów. Odbicie bujnej roślinności w tafli wody daje wyjątkowe zestawienie kolorów, a wyspy skrywają budowane przez wieki pagody. Mieszkańcy mówią, że jezioro jest piękne przy każdej pogodzie, nawet wtedy, gdy pada a okoliczne wzgórza skrywa mgła.

W każdy weekend Hangzhou zapełnia się gośćmi, a w szczycie sezonu nad jeziorem robi się naprawdę tłoczno. Naszą uwagę zwracają profesjonalne ekipy filmowe uwijające się wśród ubranych na biało par – na kilkusetmetrowym odcinku promenady naliczyliśmy ich kilkanaście. Nie są to jednak nowożeńcy – film przygotowywany jest przed ślubem i pokazywany podczas wesela. Napięte terminy najlepszych fotografików i filmowców oraz wrodzona zapobiegliwość Chińczyków powodują, że ślubne sesje często organizowane są nawet na rok przed datą zaślubin.

 

Obejrzyj przedstawienie Impressions of West Lake

Obowiązkowym elementem wizyty w Hangzhou jest słynne przedstawienie „Impressions of West Lake”. To imponujący spektakl z setkami tancerzy, rozbudowaną choreografią i efektami świetlnymi, a scenę stanowi powierzchnia jeziora. Dzięki platformom ukrytym tuż pod powierzchnią wody, tancerze wydają się unosić na falach. Przedstawienie robi wrażenie nie tylko ze względu na lokalizację i perfekcyjną synchronizację figur wykonywanych naraz przez dziesiątki tancerzy, ale również niesamowitą atmosferę, wzbogacaną oprawą muzyczną i niewiarygodną akustyką tafli jeziora. Każdego wieczora odbywają się dwa przedstawienia, jednak w przypadku kiepskiej pogody bywają odwoływane. Dlatego wcześniej sprawdź prognozę.

Zrób zakupy na Quinghefang

W centrum miasta idź koniecznie na tradycyjną ulicę handlową Qinghefang. Znajdziesz tam dziesiątki małych sklepów z pamiątkami i ubraniami oraz uliczne bary z chińskimi specjałami, które tworzą niesamowitą atmosferę. Skręć w jedną z bocznych uliczek – zdecydowanie łatwiej trafić tam na coś rzeczywiście wyprodukowanego na miejscu, a nie w jednej z setek fabryk zaopatrujących chińskie bazary w postarzane „pamiątki”. Zgodnie z radą przewodnika na Qinghefang nie kupuj herbaty – bardzo łatwo trafić tu na podróbki za wielokrotnie zawyżoną cenę. Kolosalne wrażenie robi na nas apteka z wyrobami medycyny chińskiej – poza typowymi składnikami jak żeń-szeń czy ziołowe napary, znajdziemy tu egzotyczne preparaty w stylu sproszkowanej salamandry czy jadu skorpiona.

Napij się zielonej herbaty Longjing

Hanghzou to stolica zielonej herbaty Longjing, jednego z najlepszych, bardzo wysoko cenionych gatunków w Chinach i na świecie, zwanego również Smoczym Źródłem. Miasto może pochwalić się wspaniałym herbacianym muzeum, więc idź tam koniecznie. Zwłaszcza że wstęp jest bezpłatny, co w Chinach jest prawdziwą rzadkością. Możesz wziąć udział w ceremonii parzenia herbaty i spróbować naparów przygotowanych przez mistrzynie ceremonii. Wśród eksponatów znajdziesz próbki kilkuset gatunków, pierwsze naczynia używane do parzenia, zestawy do przyrządzania napoju, a także prawdziwy unikat – sprasowany krążek herbaty Pu-erh o wartości 1,5 mln zł.

Longjing jest nazywana herbata cesarską, choć nie od razu przypadła ona do gustu chińskiemu władcy. Legenda głosi, że cesarz Quianlong podczas wizyty na herbacianych polach Hangzhou schował do kieszeni garść liści, o których następnie zapomniał. Po powrocie do pałacu zastał swoją matkę ciężko chorą i kiedy pochylił się nad łóżkiem, ta spytała o piękny zapach wydobywający się z jego kieszeni. Cesarz kazał przyrządzić napar z liści, które zdążyły już wyschnąć. Okazało się, że herbata miała zbawienny wpływ na zdrowie matki, która całkowicie wyzdrowiała. Od tego czasu Longjing stała się stałym elementem menu na cesarskim dworze.

W mieście zachowało się źródło, z którego pochodzi podobno najlepsza woda do przyrządzania Longjing. Każdy chce osiągnąć smak doskonały naparu, więc wokół źródła kręci się nieustannie spory tłumek. Czerpiemy wodę przy pomocy metalowego wiadra, a następnie udajemy się do domu jednego z okolicznych plantatorów na degustację. Na miejscu możemy kupić najlepsze gatunki zbierane wczesną wiosną. Herbata z kwietniowego zbioru, który jest najlepszym miesiącem ze względu na unikalny aromat młodych listków, kosztuje równowartość 1000 Euro za kilogram. Zarówno sam zbiór, jak późniejsza obróbka liści herbaty jest pracochłonna. Zbiera się tylko trzy górne listki, z których jeden powinien być zwinięty. W stalowej misie podgrzanej do temperatury 80 stopni, specjalnie dla nas, przez blisko godzinę Mistrz Ceremonii praży herbatę, przesypując i mieszając co pewien czas delikatne listki. Zapach olejków eterycznych, jaki się wtedy unosi dokoła, bije na głowę najwspanialsze perfumy świata.

Spróbuj lokalnej kultowej kuchni

Droga do muzeum herbaty prowadzi przez malownicze plantacje, wśród których znajduje się kultowa restauracja Green Tea. Za równowartość 35 zł możesz tu zjeść posiłek dla trzech osób popijając go miejscowym piwem. Menu jest bardzo obszerne, choć większość nazw potraw, mimo, że napisana również po angielsku, nie mówi nam absolutnie nic. W restauracji zamawia się poprzez postawienie krzyżyka przy daniu, na które masz ochotę. Okazuje się, że na cztery zamówione pozycje dwie są inne niż się spodziewaliśmy – ze względu na wyjątkowo drobny druk zaznaczyliśmy i w konsekwencji dostaliśmy następne na liście potrawy. Niespodzianki okazały się strzałem w dziesiątkę – gulasz z dodatkiem grubego makaronu wykonanego z kleistego ryżu oraz chrupiące kawałki wieprzowiny smażonej ze skórką były wyśmienite.

Zrób trekking do buddyjskich świątyni

W okolicy plantacji herbaty zachował się unikatowy kompleks świątynny położony wśród bambusowych lasów. Najbardziej znana to Lingyin, znajdująca się na liście 10 najważniejszych świątyń buddyjskich w Chinach. W czasach największej świetności kompleks składał się z dziewięciu głównych budynków, 18 pawilonów i budynków mieszkalnych i kilkudziesięciu pałaców z 1300 pokojami, w których mieszkało ponad trzy tysiące mnichów. Świątynia jest teraz bardzo popularnym miejscem wycieczek i każdego dnia odwiedzają ją prawdziwe tłumy. Koniecznie udaj się do położonej wyżej na wzgórzu świątyni Yongfu – wspinaczkę wynagrodzi Ci fantastyczny widok, spokój i cisza.

Znajdź ukryte posągi

Tuż obok kompleksu świątyń znajduje się ośrodek Amanfayun, który tak naprawdę jest odrestaurowaną 700-letnią chińską wioską. Zachowano wszystkie istotne elementy konstrukcji, a podczas odnawiania budynków użyto wyłącznie tradycyjnych technik. Spacerując kamiennymi uliczkami wśród tradycyjnych domów wydaje się, że czas stanął tu w miejscu, tymczasem skromnie wyglądające domy oferują pokoje o standardzie 5-gwiazdkowego hotelu. Ośrodek nie jest zamknięty i goście z zewnątrz mogą spacerować alejkami ciągnącymi się wzdłuż górskiego strumienia i wstąpić do jednej z kilku restauracji i herbaciarni.

Okazuje się, że szefem Amanfayun jest Polak, Pan Łukasz, który od 8 lat prowadzi hotele w Chinach. Podczas spaceru po okolicy pokazał nam odnalezione niedawno posągi Buddy wykute w skałach. Nikt nie wie, ile posągów kryją jeszcze pokryte gęstą roślinnością wzgórza – dostęp do niektórych miejsc utrudniają osypujące się kamienie.

Posłuchaj buddyjskiej mantry przed wschodem słońca

Zachęceni wizytami w świątyni postanowiliśmy udać się następnego dnia na poranną ceremonię do jednego z pobliskich klasztorów buddyjskich. Okazało się, że temperatura, która w ciągu dnia przekracza tu jesienią 20 stopni – nad ranem spada zaledwie do 2-3 stopni powyżej zera. Na ceremonię pojechaliśmy szczękając zębami odkrytym wózkiem golfowym. Była dopiero 4 rano, ciemno i tylko dzięki cichemu napędowi byliśmy w stanie przemknąć alejkami tuż przy zabudowaniach nie budząc mieszkańców. Jednak przymglone światło klasztoru, monotonne buddyjskie mantry oraz dym sprawiły, że poddaliśmy się bez reszty atmosferze tego miejsca.

Zaledwie kilka godzin po wizycie w świątyni opuszczamy Hangzhou i wsiadamy do szybkiego pociągu do Szanghaju. Mknąc z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę w uświadamiamy sobie, że tradycyjny chiński styl życia, którego doświadczyliśmy w tym mieście powoli odchodzi do przeszłości. Tym bardzie cenne są chwile, w których czas zdaje się płynąć wolniej, a ty nie spiesząc się nigdzie zrywasz i prażysz listki herbaty wsłuchując się w modlitwy mnichów.

Autorka tekstu i zdjęć: Anna Drozdowska (traveldesign.pl)

Autor artykułu
More from Anna Drozdowska

Afrykańska przygoda w RPA – ocean, safari i wino

Dzikie zwierzęta, dwa oceany, wycieczki górskie oraz wspaniała lokalna kultura – RPA...
Czytaj wiecej