Henry Cavill i Lauren S. Hissrich o “Wiedźminie”

Henry Cavill jako Geralt z Rivii na oficjalnym zdjęciu z planu serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Henry Cavill jako Geralt z Rivii na oficjalnym zdjęciu z planu serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Podczas Comic Con Experience w São Paulo zorganizowano specjalny panel dyskusyjny Netflixa, którego gośćmi byli Henry Cavill i Lauren Schmidt Hissrich – odtwórca roli Geralta z Rivii i showrunnerka netflixowej adaptacji "Wiedźmina". Co ciekawego powiedzieli o produkcji, która od miesięcy rozbudza wyobraźnię (i emocje) fanów prozy Andrzeja Sapkowskiego?

Ostatni weekend fanom popkultury upłynął pod znakiem ciekawostek napływających z Brazylii. Comic-Con, ten oryginalny, jest coroczną kopalnią informacji na temat najważniejszych przedsięwzięć wydawniczych, telewizyjnych i filmowych, ale także jego lokalne odsłony potrafią zaskoczyć. Comic Con Experience – São Paulo jest tego najlepszym dowodem. Dowiedzieliśmy się o sporej liczbie nowości, zobaczyliśmy intrygujące zwiastuny, ale i zyskaliśmy szerszą perspektywę w spojrzeniu na znane już produkcje. W tę ostatnią kategorię wpisuje się Netflix, który zorganizował własny, do ostatniej chwili utrzymywany w tajemnicy panel dyskusyjny. Nie jest raczej zaskoczeniem, że motywem przewodnim był tu “Wiedźmin”. Serial trafi do biblioteki już 20 grudnia, a przecież mówimy o jednej z najważniejszych tegorocznych produkcji własnych platformy. Na scenie pojawili się więc showrunnerka Lauren Schmidt Hissrich oraz Henry Cavill, grający główną rolę.

Sapkowski, CD Projekt i nowe spojrzenie na wiedźmiński świat

"Wiedźmin: 3 Dziki Gon", fot. CD Projekt RED
“Wiedźmin: 3 Dziki Gon”, fot. CD Projekt RED

Osoby z uwagą śledzące informacje z planu netflixowego “Wiedźmina” zapewne potraktują panel z brazylijskiego Comic Conu jako powtórkę z rozrywki, choć nie do końca tak jest. Pierwsze zwiastuny znamy już od dobrych kilku miesięcy, nasza wiedza o świecie systematycznie jest jednak uzupełniana. To oczywiście ukłon zwłaszcza w kierunku osób, które dotąd miały z uniwersum wykreowanym przez Sapkowskiego niewielką styczność. Trzeba bowiem pamiętać, że zarówno fani sagi, jak i jej komputerowych, bardzo luźnych adaptacji mają już swoje wyobrażenia… O sukcesie zadecydują natomiast ci, dla których serial będzie czymś nowym, świeżym. Nie bez powodu od samego początku mówi się, że “Wiedźmin” ma być odpowiedzią Netflixa na “Grę o tron”.

Warto zresztą zauważyć, że jak na razie mamy dwa światy wiedźmińskie, których fani nie są skorzy do kompromisów. Miłośnicy słowa pisanego wiedzą swoje, fani gier przywykli natomiast do wizualnej otoczki, która z tym pierwszym nie ma zbyt wiele wspólnego. Przewagę liczebną mają natomiast ci drudzy, którzy pokochali słowiańską stylistykę skądinąd genialnej trzeciej odsłony serii gier, która wypromowała prozę Sapkowskiego na całym świecie. Serial z jednej strony bliższy jest literackiemu pierwowzorowi, nad czym zresztą czuwał sam autor, z drugiej jednak trzeba być przygotowanym na zupełnie nową, trzecią wizję tego świata. Czy fani są gotowi? Dotychczasowe burze, jakie przechodziły przez internet, raczej temu przeczą. Trudno jednak wyrokować, jaki kształt ostatecznie przybierze produkcja kreowana przez Hissrich. Pierwsze recenzje są jednak bardzo pozytywne.

Największą siłą Geralta jest jego… zdolność do kochania?

Wracając jednak do zaznajamiania widowni ze światem przedstawionym w serialu – w sieci pojawiły się klipy, które przybliżają nam głównych bohaterów. Łączą one znane dotąd sceny z zupełnie nowymi, które pozwalają nam spojrzeć na wydarzenia z innej perspektywy. Jednocześnie fanów – zarówno prozy, jak i gier – w osłupienie wprawić mogą wypowiedzi, jakie padły podczas panelu:

Czarodziejki posługują się magią, przy której zaklęcia wiedźminów są znacznie słabsze [wytłuszczenie różnicy między Yennefer a Geraltem – przy red.]. Prawdziwą siłą Geralta jest natomiast jego zdolność do kochania. On robi wszystko, co w jego mocy, by naprawdę pomagać niewinnym.

– Henry Cavill o granym przez siebie Geralcie z Rivii

Tak graną przez siebie postać widzi Henry Cavill, co – o dziwo – łączy w niechęci do serialu zarówno fanów książek, jak i gier. Wiedźmini słynęli bowiem z pomagania, ale dobre serca był ostatnim, co ich do tego skłaniało. Co innego sakiewki wypełnione kosztownościami… Hissrich także zdarzyło się podgrzać atmosferę. Showrunnerka dużo uwagi poświęciła choćby scenie, w której Yennefer widzi martwe dziecko. Jej monolog skupia się natomiast na opisywaniu trudnych dla kobiet czasów i fakcie, że być może śmierć była dla dziecka lepsza niż dorastanie w takich czasach. Mamy więc odtwórcę głównej roli, który jak gdyby nie zrozumiał literackich motywów swojej postaci, oraz showrunnerkę, która do produkcji na siłę dodaje wyraźne wątki feministyczne. Czyżby kolejna burza nadciągała?

Nikt nie macha mieczem tak jak Henry Cavill!

Nie dziwię się takiemu doborowi słów – i nie, nie chodzi o “poprawność polityczną”, którą na każdym kroku wytyka się Netflixowi. Henry Cavill i Lauren Schmidt Hissrich zwyczajnie sprzedają swój serial widowni. Co ciekawe, powyższy fragment to jedynie wyrwane z kontekstu stwierdzenie, które pojawia się także w materiale prezentującym postać Geralta. Nieco kontrowersyjne wypowiedzi Hissrich nie są natomiast pierwszym wywołującym burzę stwierdzeniem. Wystarczy wspomnieć o “czarnej Ciri”, która swego czasu rozpaliła internet do czerwoności. Netflix po raz kolejny postawił więc na próbę poruszenia internetu, co tuż przed premierą siłą rzeczy przynajmniej część osób skłoniłoby do zainteresowania tematem i obejrzenia serialu. Prosta sztuczka, tylko czy wypali po raz kolejny?

Jeśli natomiast doszukiwać się w panelu podczas brazylijskiego Comic Conu konkretów, warto zwrócić uwagę na motyw szermierki. Po premierze jednego ze zwiastunów wielu szydziło choćby ze sposobu, w jaki Geralt w jednej ze scen trzyma miecz. Coś, co naturalnie wydawać się mogło błędem, docenili jednak bardziej zaznajomieni z tematem technik bitewnych. Okazuje się bowiem, że element walki w “Wiedźminie” postanowiono na bieżąco konsultować z ekspertami w dziedzinie średniowiecznej sztuki władania mieczem. Jak można się domyślić – te nie polegały jedynie na wymachiwaniu i siekaniu przeciwników, co jest najczęstszym uproszczeniem.

Co więcej, Lauren Schmidt Hissrich podkreśla, że Henry Cavill nie korzystał z dublerów.

Za każdym razem, gdy widzisz Geralta na ekranie; nawet jeśli to tylko jego ręka lub piękne, białe włosy falujące przed kamerą; to zawsze jest Henry.

– Lauren Schmidt Hissrich o zaangażowaniu Henry’ego Cavilla

Twórczyni netflixowego “Wiedźmina” dodaje też, że chciała, by serial oferował coś więcej. By uświadomił widownię, jak ważna jest empatia i życzliwsze spojrzenie na ludzi, którzy się od nas różnią. Tu zaś wracamy do literackiego pierwowzoru, którego głównym motywem – jak wielokrotnie podkreślał Sapkowski – było życie w świecie przepełnionym nietolerancją i wynikającymi z niej konfliktami. Droczenie się z widownią, zwłaszcza fanami gier, to zatem jedno, ale efekty pracy Hissrich mogą być czymś zupełnie innym. Kto wie, może nawet ci krytykujący produkcję od samego początku, ostatecznie będą musieli przyznać się do błędu. O tym przekonamy się niebawem.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Street Art stworzony przez SI to prawdziwy Meisterstücke!

Maszyny rozumieją tylko ciągi cyfr – tak zwykło się o nich mówić,...
Czytaj wiecej