Hiroshi Kondo w konceptualnym dokumencie “Multiverse”

Kadr z konceptualnego filmu dokumentalnego "Multiverse", reż. Hiroshi Kondo
Kadr z konceptualnego filmu dokumentalnego "Multiverse", reż. Hiroshi Kondo
Decydując się na spędzenie w bezruchu dziesiątek godzin na zatłoczonych, tajwańskich ulicach, Hiroshi Kondo dał upust swym artystycznym zapędom. W żmudnym i niełatwym procesie powstawania "Multiverse" udało mu się jednak połączyć społecznie zaangażowany dokument ze sztuką konceptualną.

Hiroshi Kondo nie jest oczywiście pierwszym, który w filmie rezygnuje z klasycznej fabuły i dialogów. Jego “Multiverse” to oszałamiająca dokumentacja ruchliwych ulic Tajwanu, choć tokijski filmowiec interesuje się głównie motywem samotności w tłumie. Jest w tym jednak wyraźne odniesienie do klasyki kina niezależnego – “Koyaanisqatsi” Godfreya Reggio z 1982 roku. Prekursorowi zaangażowanych społecznie (i ekologicznie) filmów dokumentalnych praca nad pierwszą częścią trylogii Qatsi zajęła aż siedem lat, w czym Japończyk nawet nie zamierzał rzucać mu wyzwania. Zamiast tego wpisał się w zapoczątkowany przez Amerykanina nurt, ale na własnych warunkach. Kondo odpowiada za obraz, natomiast udźwiękowienie i muzyka to dzieło Himuro Yoshiteru.

Rozstawiałem sprzęt na ulicach Tajwanu i wiele czasu spędziłem na zarejestrowaniu płynącego przez nie życia. “Multiverse” to próba umieszczenia na niekończącej się osi czasu jednostek, z których składa się ten tłum.

– Hiroshi Kondo, twórca filmu “Multiverse”

Fragment konceptualnego filmu dokumentalnego "Multiverse", reż. Hiroshi Kondo
Fragment konceptualnego filmu dokumentalnego “Multiverse”, reż. Hiroshi Kondo

W “Multiverse” możemy doświadczyć hipnotyzującego efektu przepływającej nam przed oczami rzeczywistości. Nie po raz pierwszy Hiroshi Kondo stawia na pojedynczy temat, nadając projektowi wyrazistości. W przeszłości jego artystyczne projekty także skupiały się na pojedynczych elementach; swego rodzaju wycinkach rzeczywiści, szukając w nich dodatkowych znaczeń. I tak poprzez rejestrację niekończącego się ruchu miejskiego w Tajpej, puszczoną w takim tempie, że zatraca się wyrazistość jednostek, Japończyk zdaje się szukać czegoś więcej niż dynamiki i żywotności tego środowiska. Co jakiś czas w jego obiektywie z bezkształtnej ludzkiej masy wybijają się pojedyncze osoby. Twarze nakładają się na siebie, pojawiając się i błyskawicznie znikając. Ich symbolika jest natomiast kluczem do zrozumienia przesłania.

Wizualizuję niewidzialną energię i na bazie rzeczywistości tworzę jej nierealistyczne odbicie. Moja praca jest nie tylko prostym nagraniem wywołującym określone wyrażenie, ale także projektem, który ma posłużyć odbiorcom jako środek od poczucia tej energii.

– Hiroshi Kondo o koncepcyjnych założeniach projektu “Multiverse”

Jest w tych konceptualnych poszukiwaniach Hiroshiego Kondo być może niedostrzegalny na pierwszy rzut oka aspekt psychologicznych. Migające nam przed oczami twarze nie zostały uchwycone w celu pokazania, jak intensywny jest azjatycki ruch uliczny. Każda z osób na te ułamki sekund staje się bohaterem “Multiverse”, uświadamiając nam, jak bezsensowny jest ten pęd.

Najbardziej interesuje mnie uchwycona w zatłoczonych ulicach samotność i nijakością relacji międzyludzkich. Milcząco i w pośpiechu ludzie zbijają się w bezkształtną masę, niczym niekończąca się fala zalewająca miasta. Dzielą swój czas i miejsce ze współtowarzyszami pędu, jednak prawdopodobnie nigdy nie spotkają się już drugi raz.

– Hiroshi Kondo

Autor artykułu
More from Damian Halik

Kengo Kuma w natarciu. 1Hotel Paris odmieni Paryż?

Kengo Kuma nie schodzi z ust architektonicznego światka. Guru japońskiej architektury ma...
Czytaj wiecej