Hyperstition – prawdziwa fikcja

Hyperstition
Fot. Hyperstition.org
Największym błędem, jaki możemy popełnić, pochylając się nad wieloznacznością fikcji, jest zestawianie jej z rzeczywistością na zasadzie kontrastu. Posiłkując się prostymi podziałami na realne i nierealne, fakt i mit, rzeczywistość oraz iluzję, zawsze szkicujemy niepełny obraz owocu wyobraźni.

Fikcja nigdy nie jest wsobnym bytem, który funkcjonuje jedynie w wyobrażeniowej sferze abstrakcji. Jej narodziny zawsze prowadzą ku prawdziwej interakcji ze światem materialnym, a więc ku przejściu z uniwersum wyimaginowanego do tego namacalnego. Współczesna filozofia określa ten proces zmyślnym neologizmem – hyperstition.

Fikcja to kreacja, która za chwilę stanie się rzeczywista. To idea cierpliwie czekająca na wyrwanie się z łona imaginacji i przedostanie się do powszedniości. Bardzo dobrze rozumie to kontrowersyjny brytyjski myśliciel Nick Land. W latach dziewięćdziesiątych ten angielski teoretyk (wspólnie z członkami intelektualnego kolektywu Cybernetic Culture Research Unit) spopularyzował koncepcję, która gdzieś na przecięciu okultyzmu i myśli kontynentalnej pozwalała odnaleźć nowe perspektywy kulturowe, społeczne oraz polityczne.

Nazwa hyperstition wywodzi się z mariażu superstition (zabobon, przesąd) i spektakularnego przedrostka hyper

Zwiastun filmu dokumentalnego o tej koncepcji

Ta oryginalna zbitka słów znakomicie oddaje sens Landowskiej idei. Upraszczając zawiłe wyjaśnienia Brytyjczyka, można przyjąć, że chodzi tu o fikcyjny twór, który po wchłonięciu przez jaźń naszej cywilizacji zostaje poddany procesowi naturalizacji. Opuszcza terytorium lokalne (wyobraźnię autora lub autorów) i na stałe osiedla się na terytorium globalnym (czyli w świecie zewnętrznym). Tam otrzymuje oficjalne obywatelstwo, w tym wypadku równoznaczne z wymazaniem jego historii. Gdy wyimaginowana narracja dostaje aprobatę współczesnej kultury, jej fikcyjna pępowina zostaje odcięta.

To, co zostało zmyślone, nabiera zatem pełnokrwistego charakteru. Koncept przestaje być ciałem obcym zrodzonym w odmętach świadomości Innego, zamiast tego zamienia się w konstrukt sztucznie wrodzony. W ten sposób tworzy się uniwersalna iluzja – kreacja sprawia wrażenie absolutnie naturalnego elementu naszego kulturowego ekosystemu. Nie odbieramy owej fikcyjnej myśli jako nowego punktu na naszej społeczno-politycznej mapie. Wydaje nam się natomiast, że ów punkt był tam zawsze.

Hiperzabobon to zainspirowany okultyzmem rodzaj samospełniającej się przepowiedni

Nick Land jako gość filozoficznego podcastu

Osobliwy neologizm mocno nawiązuje do ideologicznego fundamentu filozofii Aleistera Crowleya. Rodak Nicka Landa prawdopodobnie był najsłynniejszym propagatorem okultyzmu. Kontrowersyjna persona, znana m.in. z organizowania magicznych rytuałów oraz konwersacji z różnej maści aniołami i demonami, zasłynęła przede wszystkim wyjątkowo interesującym cytatem. Pochodzące z tzw. “Księgi Prawa” zdanie brzmiało następująco: Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem (Do what thou wilt shall be the whole of the Law).

Crowleyowski slogan kreślił wizję woli jako narzędzia wpływającego na rzeczywistość. Wszystkie promowane przez zwolenników okultyzmu symbole, zaklęcia i ceremonie służą bowiem tylko temu jednemu celowi – celebracji siły woli. Hyperstition funkcjonuje w bardzo podobny sposób. Można wręcz stwierdzić, że jest to proces napędzany przez wspomniane wcześniej Prawo. Funkcjonowanie fikcji w przestrzeni rozumianej przez nas jako rzeczywistej jest zatem rezultatem spotkania woli twórcy z wolą makrokosmosu.

Autor wysyła swoją ideę w świat z intencją naturalizacji, a świat odpowiada na jego życzenie, inkorporując nowy organ do swego pojemnego wnętrza. Tak więc teraźniejszość jest (tylko albo aż) kolażem subiektywnych konstruktów. Podążając za Foucaultem, należałoby stwierdzić, że fundamenty rzeczywistości musiały najpierw zostać wymyślone, żeby stać się prawdziwe. Idea hiperprzesądu odnosi się właśnie do tego niezwykle fascynującego procesu wymyślania.

Hyperstition jest wyjątkowo skutecznym zaklęciem, gdyż nasza kultura jest bardzo podatna na działanie magii

Krótka biografia Crowleya

Jesteśmy spętani realiami białej kartki – pustej przestrzeni wciąż głodnej nowych symboli, sloganów, mott i haseł. Żyjemy uwięzieni w labiryncie przeźroczystych idei. Poruszamy się do rytmu, którego naturalność musimy sami sobie wmówić. Wystarczy się rozejrzeć, by dostrzec, że nasz świat naszpikowany jest hiperprzesądami. W jednym z wywiadów Nick Land wspomina na przykład o Jerozolimie. Brytyjski filozof przytacza przykład zupełnie neutralnej lokalizacji wziętej w potężny cudzysłów Świętego Miejsca. Wykreowany mistycyzm prozaicznego miasta dodaje mu ogromnej wartości symbolicznej, która błyskawicznie zostaje wymieniona na wartość realną (permanentny społeczno-polityczny konflikt na tle religijnym).

W analogiczny sposób można rozumieć również relację między konsumentem a twórcą marki. Luksusowe perfumy nie są luksusowe od razu, muszą się takie stać dzięki efektywnemu działaniu hiperzabobonu. Rzekoma ekskluzywność czegoś tak abstrakcyjnego, jak zapach to fikcja infekująca rzeczywistość poprzez symboliczną kolonizację świadomości odbiorcy. Paradoksalnie, w reklamie perfum Chanel zwykle najmniej uwagi poświęca się samemu produktowi. Pierwsze skrzypce gra fikcyjna narracja – znana twarz, estetyczny filmowy kadr, audiowizualna fantazja o codzienności ludzi z tzw. wyższych sfer. Intencja producenta owocuje realnym rezultatem – ekskluzywność Chanel nie jest traktowana jak wymysł, a jak fakt. Dowody na istnienie zjawiska hyperstition można mnożyć: najważniejsze dzieło Coca-Coli, czyli Święty Mikołaj, legendarny status Las Vegas, zasady etykiety towarzyskiej czy biznesowej, a nawet wartość pieniądza.

Hyperstition wydaje się więc kluczem do zrozumienia zasad rządzących współczesnością

To drogowskaz pomagający odnaleźć się w gąszczu treści, jakie gwarantuje nam codzienność. Z lektury idei Crowleya i Landa możemy wywnioskować jedną, bardzo istotną rzecz. Mianowicie, aby lepiej odbierać sygnały wysyłane przez powszedniość, należy posłużyć się czymś w rodzaju odwróconej logiki. Nie powinniśmy uznawać fikcji za przerysowaną fantazję na temat rzeczywistości. Wręcz przeciwnie – to rzeczywistość trzeba odczytywać jako imaginację: zbiór narracji, które same sobie wymyśliły swoją własną prawdziwość.

Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

“Patoreakcja” to burżuazyjny teatrzyk

Minęły już dwa lata od premiery "Patointeligencji", więc Mata postanowił przypomnieć o...
Czytaj wiecej