Igrzyska w Tokio będą inne niż wszystkie

Igrzyska Olimpijskie w Atlancie, 1996, Unsplash
Symbol Igrzysk Olimpijskich w Atlancie, która gościła imprezę w 1996 roku, fot. Unsplash
Fani sportu na całym świecie nie mogą doczekać się rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich. Wyczekują tego także sportowcy, ale jakie to będą Igrzyska? W czasie pandemii wszystko jest inne. Do tego dochodzi napięta sytuacja wśród japońskiego społeczeństwa, które tych zawodów nie chce.

Można powiedzieć, że Yuriko Koike dopięła swego. Igrzyska Olimpijskie w Tokio, jeśli nie wydarzy się po drodze żaden kataklizm, odbędą się z rocznym opóźnieniem. Wspomniana na początku Koike to gubernatorka Tokio. Rok temu wygrała wybory na swoją drugą kadencję i podkreślała, że ma nadzieję na sprawną organizację imprezy właśnie w 2021 roku. Odniosła wówczas zdecydowane zwycięstwo nawet mimo sceptycyzmu Japończyków co do zawodów, o czym pisałem tutaj.

Igrzyska bez kibiców z innych krajów

Protesty w Tokio przeciwko Igrzyskom Olimpijskim w materiale BBC

To zwycięstwo pani gubernator ma jednak słodko-gorzki smak. Z jednej strony wciąż nie wiadomo, czy Igrzyska nie odbędą się przy pustych trybunach. Z drugiej wiadomo już, że jeśli kibice wejdą na areny, będą to wyłącznie Japończycy. Taki obrót spraw oznacza natomiast konieczność zwrócenia około sześciuset tysięcy biletów kibicom z całego świata. To zaś ogromny cios finansowy dla organizatorów. Problemem jest także to, że dystrybucją biletów zajmowała się firma zewnętrzna, która pobierała 20% prowizji. Nie wiadomo zatem, czy mowa o zwrocie całkowitym.

Ogromne rozczarowanie tą decyzją dotyczy także branży turystycznej. Z powodu pandemii ten sektor mocno cierpiał na całym świecie i na pewno liczono, że tokijskie Igrzyska pomogą w jego odbudowanie. Jakby tego było mało, Japończycy już zapowiedzieli, że nie będzie zwrotów za wcześniej opłacone hotele. Cała ta sytuacja ma być odpowiedzią na nastroje społeczeństwa. Badania pokazują bowiem, że Japończycy najchętniej pozbyliby się Igrzysk w ogóle albo znowu przełożyli.  To jednak nie wchodzi w grę.

Zostało mało czasu, a nadal jest kilka niewiadomych

Decyzja dotycząca możliwości wejścia przez jakichkolwiek kibiców na trybuny miała być podjęta w kwietniu, ale nadal nie wiadomo, jak będzie to wyglądać. MKOl nie wprowadził też obowiązku szczepienia uczestników. Niektóre reprezentacja, jak Polska, zdecydowały się jednak zaszczepić swoich sportowców. Nic dziwnego – akcja szczepień przyspiesza, a w przypadku jego braku zakażenie mogłoby powodować wykluczeniem z zawodów. Inne jest podejście np. reprezentacji USA, która nie wprowadziła obowiązku szczepień w swojej kadrze. Tylko chętni się zaszczepią.

Oprócz szczepień gospodarze szykują oczywiście inne rozwiązania. We wszystkich pomieszczeniach ogólnodostępnych będzie kontrolowana temperatura ciała. Testy PCR mają obejmować wszystkich członków olimpijskich delegacji i być przeprowadzane co trzy lub pięć dni. Naukowcy zbadali natomiast, jak wirus może zachowywać się na otwartych stadionach. Rozważano nawet… czy nie zabronić kibicom krzyków, a doping prowadzić tylko za pomocą oklasków. Podobne wytyczne wciąż rozważa się w kontekście sportowców wspierających na stadionach swoich kolegów.

Tokio chce ograniczyć nawet liczbę sportowców! Wejście do wioski olimpijskiej możliwe będzie najwcześniej pięć dni przed początkiem rywalizacji danego sportowca. Uczestnik Igrzysk musi również wylecieć z kraju najpóźniej czterdzieści osiem godzin po zakończeniu zmagań. Ma to sprawić, że w wiosce, która stanie się swoistą bańką, będą przebywać wyłącznie sportowcy i członkowie sztabu przygotowujący się do startów. Dzięki temu też mniejsza liczba osób weźmie udział w ceremonii otwarcia Igrzysk.

Mimo to zniecierpliwienie jest ogromne

Polacy podczas World Athletics Relays Silesia 21, fot. Stadion Śląski

Sportowcy już nie mogą się doczekać swoich startów, przygotowują się w końcu do najważniejszej imprezy czterolecia. Nie chcąc zapeszać, Igrzyska w Tokio mogą być dla Polski najlepsze w XXI wieku. Serwisy sportowe wyliczają, że mamy ponad dwadzieścia poważnych szans medalowych! To dużo, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że z trzech ostatnich przywoziliśmy ich po jedenaście.

By tak się stało, musi jednak dojść do kilku przełamań. Przede wszystkim Paweł Fajdek musi pokonać pecha, który towarzyszył mu w 2012 i 2016 roku, kiedy nie wszedł do finału rzutu młotem. Będzie faworytem, a jego rywalem Wojciech Nowicki, który także zdobywał już medale na dużych imprezach. Polacy mają szansę zdominować tę konkurencję, bo przecież u kobiet mamy niekwestionowaną mistrzynię Anitę Włodarczyk oraz Joannę Fiodorow.

Przełamać muszą się także siatkarze. Na medal igrzysk w sportach zespołowych czekamy już dwadzieścia dziewięć lat! W 1992 roku w Barcelonie piłkarze zdobyli srebro. Od tego czasu się to nie udaje. Reprezentacja Polski w siatkówce to jednak obecni mistrzowie świata, ale od Aten za każdym razem odpadają w ćwierćfinale. Trzeba pokonać tę klątwę i wejść do strefy medalowej.

Kto jeszcze może mieć udane Igrzyska?

Adam Kszczot w biegu na 800 metrów, Marcin Lewandowski na 1500 metrów, sztafeta żeńska 4×400 metrów, Piotr Małachowski w rzucie dyskiem, męska czwórka bez sternika, czwórka podwójna kobiet, a Mateusz Rudyk w kolarstwie torowym. Marta Walczykiewicz oraz Tomasz Kaczor w kajakarstwie, oprócz nich Karolina Naja i Beata Rosolska (K2), Magomedmurad Gadżijew w zapasach (mistrz Europy, urodzony w Dagestanie, reprezentuje Polskę) oraz drużyna szpadzistek. Wszyscy mają duże szanse medalowe, a przecież chociażby w lekkiej atletyce znamy też innych polskich sportowców, którzy mogą namieszać. Kto wie, może nawet Iga Świątek albo Huber Hurkacz wywalczą medal w tenisie?

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Specjalny kask zmieni oblicze kolarstwa?

Kask to przede wszystkim bezpieczeństwo. Jednak zawodnicy oraz grupy kolarskie, w których...
Czytaj wiecej