Ostatni test bezmięsnych burgerów od Impossible Foods

Fot. Impossible Foods
Fot. Impossible Foods
Kilka lat temu Patrick Brown – założyciel Impossible Foods – postanowił udowodnić światu, że w kwestiach żywieniowych możliwa jest zgoda między mięsożercami a roślinożercami. Jego bezmięsne burgery mozolnie budowały swoją rynkową pozycję od przeszło trzech lat, a teraz w końcu trafiły do sklepów. To, czy nie-mięso będzie się dobrze sprzedawać, jest ostatecznym sprawdzianem dla produktu.

O Impossible Foods zapewne słyszeliście już nieraz. Amerykańska firma powstała co prawda w roku 2011, ale świat usłyszał o niej dopiero pięć lat później, gdy po latach prób, badań i testów zaprezentowano Impossible Burger. Przedsięwzięcie Patricka Browna wzbudziło spore zainteresowanie, które jedynie zwiększył przemyślany marketing. Strategia wprowadzania polegała bowiem na głośnej premierze i bardzo ograniczonej dostępności ich burgerów stworzonych z roślin – jak brzmi hasło reklamowe na opakowaniu. Tam też w trzech punktach ujęto największe zalety produktu: 19g protein; żadnych hormonów czy antybiotyków, którymi faszeruje się zwierzęta idące na ubój; 0mg cholesterolu. Mamy więc zdrowe nie-mięso, o wartościach odżywczych tego prawdziwego, odzwierzęcego.

Niemożliwe stało się możliwe

Dostępne w amerykańskich sklepach nie-mięso Impossible Burger, fot. Impossible Foods
Dostępne w amerykańskich sklepach nie-mięso Impossible Burger, fot. Impossible Foods

Odstawiając na bok wojnę ideologiczną między mięsożercami a wegetarianami, Brown osiągnął coś, co zapewne docenimy w przyszłości. Być może bezmięsne burgery nie są wielkim odkryciem kulinarnym, choć z pewnością przewyższają serwowane wegetarianom sojowe burgery. Impossible Foods to jednak przede wszystkim technologia, która w trudnych klimatycznie czasach może zwyczajnie wyżywić ludzkość, gdy zajdzie taka konieczność. Nie snując jednak apokaliptycznych wizji – wspomniałem o ciekawym triku marketingowym, który z pewnością nie pozostał bez wpływu na popularność produktu.

Gdy Impossible Burger był już gotowy, zaprezentowano go bowiem z wielką pompą w… uznanej, nowojorskiej restauracji Momofuku Nishi Davida Changa. Po premierze w lipcu 2016 roku stopniowo poszerzano listę restauracji, dużą uwagę przykładając do miejsc, w których to wyjątkowe danie można było otrzymać. Z czasem liczba lokali serwujących nie-mięso od Impossible Foods rosła – pod koniec 2018 roku przekraczając już pięć tysięcy miejsc oraz wykraczając poza Stany Zjednoczone za sprawą obecności w Hongkongu. Ostatnim aktem promocji było nawiązanie współpracy z jednym z największych na świecie fast foodów – Burger Kingiem.

Nieunikniony krok naprzód

Przygotowanie nie-mięsa Impossible Burger, fot. Impossible Foods
Przygotowanie nie-mięsa Impossible Burger, fot. Impossible Foods

Popularność dań, w których Impossible Burger znalazło zastosowanie, była w amerykańskich restauracjach tak duża, że Impossible Foods podjęło kolejny krok. Ich sztandarowy produkt trafił do sklepów, gdzie tak naprawdę ważą się jego losy. O ile bowiem kilka tysięcy restauracji to klientela pozwalająca firmie się utrzymać, o tyle bezmięsne burgery w jadłospisie zwykłych ludzi są dla Impossible Foods celem nadrzędnym. Tu natomiast różnie może być…

Dla Amerykanów (ale nie tylko!) mięso jest nieodzownym elementem posiłku. Ba, to przecież w krajach anglosaskich jak nigdzie indziej zrodził się kult grillowania – barbecue ma tam wręcz wymiar kulturowy. Wiedzą o tym natomiast firmy, które na mięsie zarabiają i nie zawahają się tego wykorzystać. Nieprzypadkowo jeden z mniejszych fast foodów postanowił niedawno zakpić z wegetarian. W Arby’s wprowadzono przeciwieństwo Impossible Burgera – Marrot, czyli mięsne marchewki. Sieciówka zapowiedziała całą serię Megetables, czyli mięsnych warzyw, wyraźnie opowiadając się przeciw działaniom choćby Burger Kinga.

Impossible Whopper, czyli nie-mięso Impossible Burger w kultowym daniu Burger Kinga, fot. Burger King Corporation
Impossible Whopper, czyli nie-mięso Impossible Burger w kultowym daniu Burger Kinga, fot. Burger King Corporation

Wojny fast-foodów to jedno, ale i przyzwyczajenia mogą wziąć górę. Impossible Burger w różnych rodzajach restauracji miał okazję zdobyć uznanie u różnych grup społecznych. Wciąż jednak nie wiadomo, czy mimo wszystko nie będą oni woleli tradycyjnie sięgnąć po wołowinę. Ostatecznie sukces lub porażka Impossible Foods zostaną więc zmierzone… portfelami.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Studio Playdead zapowiada następcę “Limbo” i “INSIDE”!

Choć Playdead świętowało w zeszłym miesiącu swoje dziesiąte urodziny, studio ma na...
Czytaj wiecej