Informacyjna apokalipsa nadchodzi? Nie tak prędko…

Informacyjna apokalipsa nadchodzi? Nie tak prędko... Fake News, fot. PxHere (copyrights under Creative Commons CC0)
Informacyjna apokalipsa nadchodzi? Nie tak prędko... Fake News, fot. PxHere (copyrights under Creative Commons CC0)
Dezinformacja szerzy się dzięki internetowi na niespotykaną dotąd skalę, a wzajemne zaufanie społeczne oraz wiara w prawdomówność mediów czy instytucji publicznych drastycznie spadają, jednak coraz częściej przywoływana przez czarnowidzów informacyjna apokalipsa – przynajmniej na razie – nam nie grozi. A wszystko dzięki... technologii. Czym się strułeś, tym się lecz?

Choć brzmi to zdecydowanie groźniej, niż powinno, informacyjna apokalipsa rzeczywiście jest scenariuszem potencjalnie dość prawdopodobnym do realizacji. To zaś rozbudza niezdrową fascynację pewnych środowisk. Łączący się ponad podziałami zwolennicy teorii spiskowych, przerażeni obrotem spraw czarnowidze oraz węszący swoją szansę złotouści, zwietrzyli krew. Coraz głośniej straszą nas nieuniknionym kataklizmem, zbliżającym się wielkimi krokami chaosem. Końcem świata, jaki znamy i powrotem do komunikacyjnej epoki kamienia łupanego. Informacyjna apokalipsa nie przyjdzie jednak – o ile w ogóle – nagle, na nowo tworząc reguły gry. Jej dokonanie się będzie mieć charakter wieloaspektowy i potrwa na tyle długo, by ludzkość miała możliwość kontrataku. Czy zdoła?

Wszystko to brzmi trochę jak scenariusz filmu science fiction, ale informacyjna apokalipsa jest faktycznym problemem. Zanim jednak osiągnie pełnię swych rozmiarów, wystarczy określenie “informacyjny chaos”. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Ludzie coraz mniej ufają sobie nawzajem, o tradycyjnych mediach czy przedstawicielach władzy oraz biznesu nie wspominając. Taka społeczna sytuacja jest wodą na młyn dla rozwoju internetowych kanałów informacyjnych, które nie znajdują się pod żadnym nadzorem w kwestii publikowanych treści. I właśnie ten cud techniki, którym tak bardzo się zachłysnęliśmy, mógłby okazać się narzędziem komunikacyjnej zagłady, a właściwie autodestrukcji. Mógłby, ale wygląda na to, że nie jest za późno! Podstawowym środkiem służącym sianiu dezinformacji w internecie są bowiem fake newsy. Banalne do stworzenia, poczytne, działające na poziomie emocji, a przez to jeszcze lepiej rozprowadzające się wirusowo, treści o zerowej wartości merytorycznej to prawdziwa plaga ostatnich lat. Lekarstwem na nie okazała się jednak… technologia.

Czym się strułeś, tym się lecz?

Informacyjna apokalipsa nadchodzi? Nie tak prędko... Wtyczka Reality Defender w akcji, fot. AI Foundation
Informacyjna apokalipsa nadchodzi? Nie tak prędko… Wtyczka Reality Defender w akcji, fot. AI Foundation

Nie ma czasu na edukację społeczeństwa – eliminacja szkodliwych treści jest jedynym słusznym wyjściem. Problemu fake newsów w pełni nie zażegnamy zapewne nigdy, ale dzięki technologii informacyjna apokalipsa została w jakimś sensie odroczona. Wszystko dlatego, że nic nie jest we współczesnym świecie warte tyle, co informacja. Stąd błyskawiczna reakcja i wzmożone przeciwdziałanie tego typu zjawiskom między innymi na Facebooku czy w przeglądarce Google. Mimo różnorakich problemów, w ostatnim czasie serwis całkiem nieźle dostosował swoje algorytmy, wytrącając argumenty z rąk siewców nieprawdziwych informacji. Obecnie fake newsy przerzuciły się raczej na Twittera, który zdaje się nie przykładać do tego wagi, jednak wyzwanie podjęły nie tylko topowe serwisy społecznościowe.

Pomysłów na walkę z problemem jest naprawdę wiele. Trudno wskazać, które są najlepsze. Niełatwo też ocenić, jakie intencje przyświecają ich twórcom. Na szczególną uwagę zasłużyły jednak dwa niezależne projekty amerykańskie. W obu przypadkach dezinformację postanowiono zwalczać w sposób kompleksowy. Okazało się bowiem, że odpowiedzią na wszelkie bolączki może być… wtyczka do przeglądarki internetowej. Jak owa wtyczka miałaby działać?

Zarówno SurfSafe opracowana przez studentów Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, Asha Bhata i Rohana Phadte’a, jak i wykreowana przez AI Foundation wtyczka Reality Defender działają podobnie. Ich zadaniem jest filtrowanie wszelkich przeglądanych przez użytkownika treści i weryfikacja, a po pozytywnym wyniku ostrzeżenie, że mamy do czynienia z dezinformacją. Mowa nie tylko o fake newsach, ale i zmodyfikowanych cyfrowo obrazach oraz fotomontażach. Co więcej, pod lupę wzięte zostaną nie tylko dzieła ludzkich rąk, ale też wytwory coraz lepiej radzącej sobie sztucznej inteligencji. Słowem: nic się przed nami nie ukryje! No, przynajmniej do czasu.

Wtyczki do przeglądarek pokazują, jak trudno jest stawić czoła fake newsom

Oba start-upy powołano do życia w zeszłym roku. Na korzyść drugiego z nich przemawia znacznie bardziej doświadczony zespół, któremu przewodzi doktor Lars Buttler. Z kolei SurfSafe jest obecnie bliższa realizacji. Ponadto, wydaje się o wiele bardziej przystępna w obsłudze, co może okazać się kluczowe, jeśli chodzi o dystrybucję wtyczki. Wynika to między innymi z różnego podejścia do tematu. Projekt Bhata i Phadte’y ma zadanie czysto analityczne. Doświadcza danego medium, sprawdza parametry i poszukuje dla nich odpowiedników, nie rezygnując przy tym z pierwiastka ludzkiego. AI Foundation chciałoby przy tym stworzyć projekt znacznie bardziej zaawansowany, by dzięki uczeniu maszynowemu w pełni zautomatyzować cały proces. To jednak budzi obawy, ponieważ projekt tego typu wymagałby o wiele więcej pracy, stanowiąc przy tym technologiczne wyzwanie i nie oferując pewności co do uzyskania lepszych efektów.

Oba projekty mają swoje mankamenty. SurfSafe nie zadziała bez ludzi, Reality Defender przez swe zautomatyzowanie niesie ryzyko większej zawodności. To dowodzi, jak wielkim wyzwaniem jest niedopuszczenie, by nastąpiła informacyjna apokalipsa. Nie stoimy jednak na przegranym polu. Tak, jak paradoksalne zdaje się zwalczanie technologicznymi nowinkami szerzącej się za pośrednictwem technologii dezinformacji, tak samo i społeczne oddziaływanie fake newsów prowadzi nas od rozmowy o technologii do rozważań niemalże filozoficznych. Bo czy fakt, że informacyjna apokalipsa przeraża do tego stopnia, iż zaczynamy wpadać w pętlę tworzenia coraz doskonalszych technologicznych rozwiązań, które wymuszą na drugiej stronie nieuniknioną i niekorzystną dla nas reakcję, nie jest znamienny?

Jeśli dobrze się zastanowić, SurfSafe czy Reality Defender (czy im podobne) nie rozwiązują naszych problemów – jedynie odpowiadają na współczesne lęki. Jednocześnie inwestycje w tego typu technologie pochłaniają fundusze, które z powodzeniem mogłyby zostać zainwestowane w rozwój intelektualny. Efekt? Podwaliny społeczeństwa przyszłości, które będzie wolało zaufać sztucznej inteligencji niż samemu myśleć – to nie wróży dobrze…

Autor artykułu
More from Damian Halik

Karl Lagerfeld zaprojektował… Vansy

Karl Lagerfeld dołączył do długiej listy uznanych projektantów mody, którzy podejmują współpracę...
Czytaj wiecej