Wystawy extraORDINAIRE dowiodły, że “kiedyś to było”

Mary Ellen Mark – "Older Couple in a Bar" (1977, New York City) – jedno ze zdjęć otwierających wystawę extraORDINAIRE, własność Howard Greenberg Gallery
Mary Ellen Mark – "Older Couple in a Bar" (1977, New York City) – jedno ze zdjęć otwierających wystawę extraORDINAIRE, własność Howard Greenberg Gallery
Zapewne każdy czasem zastanawia się, jak wyglądało życie dwadzieścia, pięćdziesiąt czy sto lat temu. Nie chodzi tu jedynie o czasy, odmienność stylistyk różnych epok, ale zwykłe, codzienne życie prostych ludzi – świetnie na te pytania odpowiedział francuski Instytut Fotografii w Lille.

Słowa “kiedyś to było” są dziś na porządku dziennym, ba, stały się wręcz memem. Jak to jednak bywa, perspektywa może się zmieniać, lecz w gruncie rzeczy ludzie nie zmieniają się diametralnie. Próbą pokazania, że nasze życie wcale nie odbiega aż tak bardzo od tego, czego doświadczali nasi przodkowie, była seria wystaw, jakie Institut pour la Photographie z Lille przygotował pod szyldem “extraORDINAIRE”. Zbiory fotografii, które udostępniono, nie były może zbyt pokaźne, ale za to doskonale oddawały codzienność w różnych okresach XX wieku.

extraORDINAIRE, czyli po naszemu nieZWYKŁE

Laura Henno – "Annie" (2018, Slab City, USA)
Laura Henno – “Annie” (2018, Slab City, USA)

To ciekawe, że mimo różnic językowych, akurat ten zwrot tak świetnie przekłada się na język polski. Samo “extra” co prawda nie oznacza tego co przedrostek “nie-“, ale tytuł oddaje przesłanie kuratorów wystaw Instytutu Fotografii w Lille. Różne dekady, odmienne epoki, niepowtarzalne style życia… A jednak codzienność na przestrzeni ostatnich stu lat to wciąż małe przyjemności i banalne, przyziemne rozterki oraz radości.

Także wystawy składające się na “extraORDINAIRE” przeszły już do historii. Zdjęcia, które się na nie składały, można obejrzeć choćby na stronie Institut pour la Photographie. Mówię cały czas o liczbie mnogiej, ponieważ organizatorzy postanowili podzielić zbiory nie tyle chronologicznie bądź tematycznie, ile wyróżnić poszczególnych autorów. W sumie było ich niemal czterdziestu. Choć niektórzy legitymowali się zaledwie kilkoma pracami, to w zupełności wystarczyło, by zrealizować temat wystawy.

Różne oblicza codzienności

Colin Thomas – "Benetton girl and two lads" (Vauxhall, Liverpool)
Colin Thomas – “Benetton girl and two lads” (Vauxhall, Liverpool)

Pełny tytuł inicjatywy, która obejmowała historię fotografii od końca XIX wieku do czasów obecnych, brzmiał: “nieZWYKŁE: Fotograficzna perspektywa na codzienne życie”. Zdecydowano się na zaprezentowanie różnych stylów, przeszukując dorobek fotografików z różnych zakątków świata. Zaprezentowano między innymi kadry Lisette Model, która przecież ukształtowała tak wybitne postaci amerykańskiej fotografii, jak Diane Arbus, Loen Levinstein, Rosalind Fox Salomon czy Mary Ellen Mark. Wśród wyróżnionych obecnością w zbiorach “extraORDINAIRE” znalazła się także Laura Henno, która ostatnie lata poświęciła na obserwację mieszkańców kalifornijskiego Stab City, zwanego ostatnim wolnym miastem Ameryki.

Thomas Struth – "The Tilly Family"
Thomas Struth – “The Tilly Family”

Uliczne ujęcia Model i oldschoolowy wygląd prac Henno świetnie ściera się z rodzinnymi portretami autorstwa Thomasa Strutha, który w wyraźnie dokumentalnym stylu odnajduje w banalności żywota złożone procesy socjologiczne. Całość uzupełnia także zbiorowa wystawa “Home Sweet Home 1970-2018: The British Home”, na którą składają się prace trzydziestu brytyjskich artystów z różnych pokoleń. Codzienność miesza się tu z polityką, a szerokie ramy czasowe i mnogość autorów to kwintesencja charakteru całej wystawy.

Emmanuelle Fructus – "51" (2016)
Emmanuelle Fructus – “51” (2016)

Institut pour la Photographie dopełnił zbiory zaprezentowane w ramach “extraORDINAIRE” wystawami skupionego na tematyce podróżniczo-ludowej Thomasa Sauvina i reprezentującej nurt sztuki współczesnej Emmanuelle Fructus. Za wisienkę na torcie należy natomiast uznać obecność projektu “Street Ghosts” Paolo Cirio. Włoski artysta w swoich pracach bada istotę fotografii jako sztuki. Przy okazji kwestionuje też pewne prawa, nieraz naruszając przepisy dotyczące przestrzeni publicznej czy nawet prywatności.

Pierwszą edycją “extraORDINAIRE” trzeba uznać za coś – nomen omen – niezwykłego. Wystawy tak różnorodnych artystów w ramach jednego programu są rzadkim zjawiskiem. Na razie Institut pour la Photographie zamyka swoje podwoje, pozostawiając nas z najciekawszymi z zaprezentowanych prac w formie jpeg-ów. Już teraz padło jednak zapewnienie, że wystawa (czy też wystawy) powrócą wiosną. Nie wiadomo, czy będzie to powtórka z rozrywki (i tak warto!), czy nowi artyści wpisani w podobne ramy. Tak czy inaczej, wycieczka do Lille sama w sobie jest czymś, co warto zrobić. Warto też raz na jakiś czas zajrzeć na stronę instytutu – być może niebawem pochwalą się planami na przyszły rok.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Wakacje na krańcu świata – Annandale Seascape

Każdy chciałby czasem uciec jak najdalej od zgiełku. W takich momentach warto...
Czytaj wiecej