Muzyka z nieznanej płyty, którą na pewno znasz

Anonimowy muzyk, nieznany album, jednak jest coś, co powoduje, że ten charakterystyczny swingujący jazz rozpozna prawie każdy mieszkaniec Polski.

Anonimowy muzyk, nieznany album, jednak jest coś, co powoduje, że ten charakterystyczny swingujący jazz rozpozna prawie każdy mieszkaniec Polski.

O Irvingu Josephie wiadomo niewiele, milczy nawet anglojęzyczna wikipedia. A podobno, ktoś kto nie istnieje w internecie, nie istnieje w ogóle. A jednak, urodzony w 1925 roku na nowojorskim Bronksie Joseph to muzyk – rzemieślnik. Lata spędził w orkiestrze akompaniując gwiazdom takim jak Frank Sinatra, czy dyrygując muzykami podczas brodwayowskich musicali, takich jak „Chicago!” czy „Jesus Christ Superstar”. W czasie Drugiej Wojny Światowej został wcielony do Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych i grał we flotowej orkiestrze. Najjaśniejszym momentem kariery Josepha był rok 1960. Wtedy wydał swą debiutancką i, jak się później okazało, jedyną płytę.

Irving Joseph 1925-2000, Zdj. GAD Records
Irving Joseph 1925-2000, Zdj. GAD Records

„Murder Inc.” (w wolnym tłumaczeniu „Morderstwo” sp. z o. o.) nawiązuje tytułem to nazwy brygad śmierci, zbrojnego ramienia Nowej mafii amerykańskiej, które działało na początku lat 30. Grupa wyspecjalizowanych morderców zabijała na zlecenie mafijnych bossów. Szacuje się, że 12 członków Murder Incorporated zlikwidowało 400 – 500 osób. Bandyci działali jednak wg głównej, żelaznej zasady: „zabijamy tylko swoich’. Z ich rąk ginęli oporni gangsterzy, którzy przeszkadzali w działaniu sprawnej mafijnej machiny, czy tacy którzy przeszli na stronę władz. Nikogo z drugiej strony barykady nie próbowano nawet tknąć w obawie o działania odwetowe.

O tym, niczym dobra powieść, opowiada album Josepha. Genialna instrumentalna muzyka opowiada szemrane historie: mamy przygotowania do przestępstwa, sam akt przestępczy, pościg, zdradę, osądzenie, karę. Nigdy nie przypuszczałem, że w tak barwny i obrazowy sposób za pomocą kilku instrumentów da się tak opowiedzieć jakąś historię bez użycia ani jednego słowa. Jeden z utworów, „State’s Evidence” jest znany praktycznie wszystkim w Polsce, a to za sprawą Bogusława Wołoszańskiego. To tym kawałkiem co tydzień rozpoczynał się jego autorski program „Sensacje XX wieku” i nadal można go usłyszeć podczas powtórkowych wydań. Jeśli zawsze Was intrygowała ta czołówka warto sięgnąć po całą płytę, która jest równie dobra, a na dodatek po raz pierwszy została wydana na krążku CD, przez polską wytwórnię GAD Records.

Więcej na www.gadrecords.pl

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Volta – Juliusz Machulski powraca

Znany reżyser wraca z nowym filmem po czterech latach przerwy. Znów sięgnął...
Czytaj wiecej