Isaac Asimov na małym ekranie! Cykl “Fundacja” w rękach Apple’a

Hari Seldon – główny bohater pierwszych tomów cyklu Fundacja (rys. Michael Whelan), fot. Bantam Books (Isaac Asimov's series)
Hari Seldon – główny bohater pierwszych tomów cyklu Fundacja (rys. Michael Whelan), fot. Bantam Books (Isaac Asimov's series)
Mimo, że Isaac Asimov jest jednym z niekwestionowanych mistrzów science fiction, a przy tym zdecydowanie najmocniej skupiającym się na naukowej stronie fantastycznonaukowych opowieści wśród wszystkich autorów tego gatunku, Hollywood podchodziło do jego twórczości dość niechętnie. Nikłe próby adaptacji często zawodziły fanów utalentowanego pisarsko biochemika, ale inaczej ma być z cyklem "Fundacja". Powstanie on na zlecenie Apple'a, przy okazji zwiastując rychłe nadejście streamingowego serwisu z nadgryzionym jabłuszkiem, o pracach nad którym mówiło się w kuluarach od dawna.

Zmarły w 1992 roku Isaac Asimov był dla fanów fantastyki naukowej ikoną. Mistrzem, który równać mógł się z Robertem A. Heinleinem (“Władcy marionetek”) czy Arthurem C. Clarkiem (“2001: Odyseja kosmiczna”). Na jego bogatą twórczość (ponad 500 książek!) składały się zarówno teksty w tematyce science fiction, wśród których seria “Fundacja” wiedzie prym, jak i poważniejsze, poruszające zagadnienia popularnonaukowe. Jako naukowiec, a przy tym członek i wieloletni wiceprezes Mensy miał na to papiery, a jego profesjonalizm i bardzo szczegółowe podejście ujmowało osoby, które w fantastyce szukały czegoś konkretniejszego niż mroczne, dystopijne wizje. W ubiegłym stuleciu Isaac Asimov był tak popularny, że na jego cześć nazwano między innymi słynne dziś pismo “Asimov’s Science Fiction” (od 1977), które przejęło schedę po upadającym “Galaxy Science Fiction”, oraz odkrytą w 1981 roku asteroidę (5020) Asimov. Mimo to, pisarz dziś może wydawać się nieco zapomniany. Dlaczego?

Książki Asimova okazały się na tyle trudnymi do przeniesienia na język filmu, że odstawiono je na boczny tor. Jak dotąd tylko dwukrotnie udało się dokonać adaptacji: w 1999 Chris Columbus (“Gremliny rozrabiają”, “Harry Potter i kamień filozoficzny”) nakręcił “Człowieka przyszłości” z Robinem Williamsem i Samem Neillem w rolach głównych. Pięć lat później Alex Proyas przeniósł na wielki ekran powieść “Ja, robot”, jednak w tym przypadku adaptacja była tak luźna, że fani poczuli się wręcz urażeni tym, co zobaczyli, choć film sam w sobie był całkiem dobry. Isaac Asimov nie miał tyle szczęścia, co inny uznany pisarz s-f – Philip K. Dick – który dzięki genialnemu “Łowcy androidów” Ridleya Scotta (także mocno oderwanego od książkowych realiów!) na stałe zagościł w świadomości mas. Miało to jednak zmienić zekranizowanie cyklu “Fundacja” – najpoważniejszego dzieła fantastycznonaukowego w dorobku Asimova. I tym razem nie obyło się jednak bez problemów.

Największe dzieło wielkiego mistrza

Isaac Asimov – "Fundacja". Kolaż rysunków Michaela Whelana do cyklu, fot. Bantam Books
Isaac Asimov – “Fundacja”. Kolaż rysunków Michaela Whelana do cyklu, fot. Bantam Books

“Fundacja” składa się z siedmiu tomów (uzupełnianych przez książki innych autorów), będących studium wielkich przemian historycznych. Isaac Asimov na grunt science fiction przeniósł zjawiska znane z dziejów ludzkości, mocno skupiając się na tematyce władzy i manipulacji ludźmi, garściami czerpiąc przy tym ze “Zmierzchu (…)” oraz “Upadku Cesarstwa Rzymskiego”, napisanych w XVIII wieku przez Edwarda Gibbona. O sile tego cyklu świadczy fakt, że mocno zainspirował George’a Lucasa do napisania największej filmowej sagi w dziejach kinematografii – “Gwiezdnych wojen”. Wszystko to jednak przez dekady odstraszało kolejnych filmowców, którzy bali się porażki z Asimovem niemal tak, jak równie rozbudowanej “Diuny” Franka Herberta. Kolejne próby ogłaszano, po czym o nich zapominano. Sparzyli się tacy giganci, jak New Line Cinema czy Columbia Pictures. Swego czasu “Fundacja” miała stać się nawet kolejnym wielkim hitem HBO, ale ostatecznie zrezygnowano z jej adaptacji. Teraz pałeczkę przejął Apple.

Od dłuższego czasu mówiło się, że Nadgryzione Jabłuszko pracuje nad własną alternatywą dla Netflixa i Amazon Prime. Firma od przeszło dekady ma w swojej ofercie sieciowy komputer Apple TV, umożliwiający oglądanie cyfrowych treści na telewizorze. Obecnie firma produkuje też własne pozycje, choć dotąd nie były one aż takim wyzwaniem. Wiele wskazuje jednak na to, że nadszedł czas na kolejny krok. “The New York Times” donosił niedawno, że serwis streamingowy Apple’a mógłby wystartować już w pierwszej połowie 2019 roku. Zważywszy na ogrom materiału oraz jego złożoność, można by podejrzewać, że “Fundacja” ma być dla tej platformy konkurentem godnym “Gry o tron”. Czy aby jednak na pewno Isaac Asimov okaże się dla scenarzystów równie plastyczny, co George R. R. Martin? Jak na razie wiemy tylko, że postawiono na uznanych specjalistów.

“Fundacja” ma zostać przeniesiona na język filmu przez Davida S. Goyera (“Batman – Początek”). Produkcją zajmie się studio Skydance Television, a producentami wykonawczymi i showrunnerami zostaną związani z nim: Josh Friedman (“Wojna światów” z 2005 roku, “Terminator: Kroniki Sary Connor”), David Ellison (seria “Mission: Impossible”), Dana Goldberg (“Anihilacja”) i Marcy Ross (“Altered Carbon”). Nie wiadomo, kiedy serial zostanie wyemitowany, choć zapewne trzeba liczyć na co najmniej przełom 2019 i 2020 roku. Miejmy nadzieję, że tym razem uda się nakręcić coś, z czego Isaac Asimov byłby dumny. Jak na razie “Fundacja” ma liczyć dziesięć odcinków, ale mało prawdopodobne, by Goyer pracował nad mniej niż 6-7 sezonami. Miejmy nadzieję, że projekt się przyjmie – inaczej zostaniemy wprowadzeni do świata, którego nie będzie nam dane zobaczyć w całości.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Know Your Meme – biblia Internetu oczami jej twórcy

Brad Kim to prawdopodobnie największy znawca memów na świecie – w końcu...
Czytaj wiecej