Co Jack Hawksworth porabiał w trakcie pandemii?

Jack Hawksworth w padoku, fot. Instagram
Jack Hawksworth w padoku, fot. Instagram
Świat sportu powoli odradza się po zawieszeniu rozgrywek w związku z pandemią, choć forma znacznej części sportowców jest dziś niewiadomą i może pozostawiać wiele do życzenia. A że te kwestie to nie tylko zmartwienie atletów i przedstawicieli sportów drużynowych, warto sprawdzić, jak czas samoizolacji wpłynął na formę kierowcy wyścigowego.

Może nie jest to dla wszystkich, zwłaszcza laików, oczywiste, ale forma fizyczna w sportach motorowych jest niemniej ważna niż na boisku czy bieżni. Fakt, że kierowcy swoją pracę wykonują na siedząco, nie oznacza bowiem, że wyścigi nie wymagają od nich fizycznego wysiłku. Wręcz przeciwnie, to właśnie forma i detale mogą zdecydować, czy mimo siedzenia w najlepszej maszynie dany kierowca odniesie tego dnia sukces. A ponieważ sporty wszelkiej maści powoli wracają na swoje areny, Jack Hawksworth także przygotowuje się, by ponownie zasiąść za kierownicą Lexusa.

Brytyjczyk znany jest przede wszystkim miłośnikom ścigania w amerykańskim wydaniu. Karierę zaczynał oczywiście od gokartów, by po dwóch sezonach, mając 15 lat, poznać smak zwycięstwa w europejskiej klasyfikacji juniorskiej RMC oraz gorycz porażki w światowych finałach (zajął drugie miejsce). Później przyszedł też czas na próbę sił w Formule Renault 2.0 oraz pokazanie się amerykańskiej publiczności w wyścigach IndyCar. W 2014 roku Jack Hawksworth zadebiutował natomiast w WeatherTech SportsCar Championship, gdzie ściga się do dziś. Od 2017 kieruje on Lexusem RC F GT3 – najpierw w teamie 3GT Racing, a od zeszłego sezonu w AIM Vasser Sullivan.

IMSA wznawia sezon 4 lipca

Lexusy RC F GT3, którymi zespół AIM Vasser Sullivan ściga się w WeatherTech SportsCar Championship, fot. Lexus
Lexusy RC F GT3, którymi zespół AIM Vasser Sullivan ściga się w WeatherTech SportsCar Championship, fot. Lexus

Początek lipca to czas, gdy swoje powroty na tory ogłosiło wiele federacji. Mowa między innymi o Formule 1, choć dla Amerykanów to zmagania organizowane przez International Motor Sports Association będą ważniejsze. Co więcej, długo wyczekiwany powrót bolidów na tor przypadnie na dzień ich największego święta narodowego. Jest więc z czego się cieszyć. WeatherTech SportsCar Championship wróci na kultowym Daytona International Speedway, choć kibice będą mogli zobaczyć te zmagania jedynie w formie transmisji. To zresztą ciekawy wątek, bo o ile doping w sporcie zdaje się nieodzownym elementem, o tyle w wyścigach nie odgrywa aż tak istotnej roli:

Szczerze mówiąc, nie sądzę, by brak kibiców na trybunach miał ogromny wpływ na wyścigi. Z całym tym hałasem mechanicznym kierowcy i tak nie za bardzo słyszą doping. Zresztą, jesteśmy tak skoncentrowani na torze i naszych celach, że najczęściej tego nie zauważamy. Wyczuwalna będzie jedynie zmiana atmosfery. Bez kibiców weekend wyścigowy będzie zupełnie inny, co odczujemy zwłaszcza w padoku i czy podium.

– Jack Hawksworth, kierowca AIM Vasser Sullivan

Kierowca podkreśla przy tym, że niezmiernie cieszy go powrót do codziennej rutyny. Podczas pandemii brakowało mu zarówno kontaktu z samochodem, jak i zespołem. Fakt, że w normalnych czasach mógł budzić się z myślą: “Jak być lepszym w kolejnym wyścigu?”, a potem skoncentrować się na rozwoju maszyny i poprawieniu własnej techniki, by nagle zostać z tego stanu wyrwanym na kilka miesięcy, brzmi dość drastycznie. A ponieważ koncentrację i techniką poprawia dosłownie wszystko, co robi za kierownicą, z niecierpliwością wyczekiwał powrotu.

Jak Jack Hawksworth poradził sobie z samoizolacją?

Richard Heistand i Jack Hawksworth po zeszłorocznym zwycięstwie na Mid-Ohio Sports Car Course, fot. IMSA
Richard Heistand i Jack Hawksworth po zeszłorocznym zwycięstwie na Mid-Ohio Sports Car Course, fot. IMSA

Zamknięcie w czterech ścianach, do którego zmusiła nas pandemia, bez wątpienia wpłynął na formę Brytyjczyka. Jack Hawksworth miał to szczęście, że dzięki mieszkaniu na odludziu mógł sobie pozwolić na kolarstwo górskie i bieganie. Na szczęście stopniowo zaczęto też otwierać tory kartingowe, dzięki czemu mógł spędzić trochę czasu za kierownicą. Niebawem musi natomiast opuścić rodzinne Bradford, by wrócić do Stanów Zjednoczonych. Tam oczywiście będzie mógł już oficjalnie przygotowywać się do występu na Daytona International Speedway.

Wydaje mi się, że najlepszą rzeczą, jakiej w trakcie pandemii dokonała społeczność wyścigowa, było wykorzystanie wirtualnych platform do wspólnej rywalizacji. Wyścigi online to świetna zabawa, ale też przygotowanie do ponownej pracy w symulatorze. Poza tym i może oglądaniem filmów nie szukałem nowego hobby, by pozostać skupionym na wyścigach.

– Jack Hawksworth

Warto wspomnieć, że Brytyjczyk startował w uruchomionych 11 maja Isolation eRacing Series. Zmagania miały oczywiście formę wirtualnej zabawy. Z uwagi na to, że wzięło w nich udział ponad stu profesjonalnych kierowców z różnych serii wyścigowych, ich potyczki budziły jednak równie dużo emocji.

Bolid, którym Jack Hawksworth ścigał się podczas Isolation eRacing Series, fot. BT Sport
Bolid, którym Jack Hawksworth ścigał się podczas Isolation eRacing Series, fot. BT Sport

Autor artykułu
More from Damian Halik

Prada for Adidas, czyli współpraca ikon mody i streetwearu

Współpraca między firmami z różnych, często wręcz przeciwstawnych gałęzi branży modowej, jakimi...
Czytaj wiecej