Jak rozmawiać trzeba z psem

Kiedy niewiele ponad rok temu zdecydowaliśmy się z żoną adoptować psa, nie podejrzewaliśmy, że nasze życie aż tak bardzo się odmieni. Kiedy okazuje się, że twój pies ma duże problemy lękowe, codzienna egzystencja zmienia się niemal nie do poznania.

Choć nigdy nie byłem osobą, która marzy o posiadaniu pod swoim dachem psa, to moja żona bardzo tego chciała i skutecznie mnie do tego posunięcia przekonywała. Postanowiliśmy spróbować i choć początkowo braliśmy pod uwagę psa z hodowli, szybko zdecydowaliśmy się na adopcję. Powodów było kilka.

Zaczynając od tego, że zakup psa z hodowli jest drogą sprawą, a kończąc na tym, iż rasy, o których myśleliśmy, nie pasowałyby do naszego codziennego stylu życia. Poszliśmy też za radą kilku osób, że lepszym wyborem dla nas będzie adopcja, a przy okazji damy dom zwierzęciu, które nie miało szczęścia. Decyzja podjęta, wybraliśmy fundację, przeszliśmy przez rozmowę przedadopcyjną i wybraliśmy czworonoga – lub raczej to ona wybrała nas.

Meeko pierwszy raz nad polskim morzem

Rok temu staliśmy się dumnymi opiekunami Meeko (imię nadane przez nas, pochodzące od jednego ze zwierząt z Pocahontas). Meeko była półroczną sunią rasy kundelek. Meeko trafiła do fundacji jak miała dwa miesiące i resztę czasu spędziła w kojcu, by ostatecznie trafić do nas.

Początkowo sprawiała nieco problemów, jak zjedzenie drzwi, trochę kanapy itp. Oczywiście liczyliśmy się z takimi stratami, bo są one raczej czymś powszechnym. Celowo jednak nie używałem słowa „normalnym”, ponieważ takie zachowania psa jak niszczenie mienia, świadczą raczej o tym, że nie zaspokajamy jego odpowiednich potrzeb. A to przecież nie powinno być „normalne”. Szybko jednak okazało się, że Meeko ma problemy, które nie wynikają bezpośrednio z naszych zaniedbań. Postanowiliśmy skonsultować się z behawiorystką, która wyjaśniła nam, na czym od teraz stoimy.

Lękliwy pies

Okazało się, że nasz kochany psiak jest osobnikiem lękliwym. Lęk jednak nie był na poziomie zwykłego strachu, ale przerażenia, które w pewnych momentach wręcz paraliżowało czworonoga. Konsultacje behawiorystyczne i codzienna praca nad pewnością siebie Meeko przynosiły efekty, ale bardzo powolne. I niestety, nawet najmniejsze potknięcie mogło spowodować, że szybko cofało się wszystko, co do tej pory wypracowaliśmy. W pewnym momencie pojawiły się nawet porady, byśmy rozważyli znalezienie dla niej innego domu… Najlepiej poza miastem, gdzie nie będzie podatna na tyle bodźców, które jej przeszkadzają. Postanowiliśmy jednak walczyć i ten krok miał być absolutną ostatecznością.

Kolejne miesiące to praca z innymi behawiorystami. Wprowadziliśmy również silne leki, które pozwoliły psu na podniesienie progu lękowego. Rozpoczęliśmy też szkolenia i wiele innych metod na wyprowadzenie ze stanu permanentnego lęku. Po około 10 miesiącach zmagania się ze strachem, mogę powiedzieć, że inaczej patrzę na psy i na to, czy powinien je mieć każdy, kto po prostu by tego chciał.

Zamyślona Meeko

Słuchaj swego psa

Gdyby się okazało, że Meeko jest „normalnym” psem, który nie ma w sobie takiego strachu, zapewne na wiele rzeczy my, jako opiekunowie, nie zwracalibyśmy uwagi. Mogę się nawet założyć, że w wielu aspektach bylibyśmy standardowymi psiarzami. Wiele rzeczy robilibyśmy tak, jak po prostu nam się wydaje, że powinniśmy. Z perspektywy dnia dzisiejszego, kiedy spojrzę wstecz, to cieszę się, że Meeko jest jaka jest. Dzięki temu mogłem lepiej zrozumieć to, jakie są psie potrzeby i jak trzeba z nim rozmawiać.

W przypadku psów jest bowiem dokładnie tak samo, jak ludzi; jeśli chcemy z nimi rozmawiać i prowadzić dialog, to musimy nauczyć się słuchać. Z psami jest trudniej, ponieważ pewna bariera gatunkowa jest nie do przeskoczenia i nie możemy porozumiewać się tym samym językiem. Na szczęście jesteśmy w stanie nauczyć się tego, w jaki sposób czworonogi chcą nam przekazać to, co w danym momencie czują, jak się komunikują i co możemy dla nich zrobić. Psy są istotami rozwiniętymi emocjonalnie na poziomie porównywalnym do ludzkiego dwulatka. Każdy rodzic zapewne widzi, ile emocji potrafi wyrazić i odczuwać jego dwuletnie dziecko. Z psami jest dokładnie tak samo.

Ostatni rok to czytanie fachowej literatury, rozmowy ze specjalistami i wiele innych sposobów zdobywania wiedzy o psach. To również codzienne obserwacje na spacerach, jak ludzie zachowują się w stosunku do swoich pupili. Obserwacja, czy ich słuchają i czy reagują na wołanie psów. Otóż nie, większość ludzi tego nie robi.

Dlaczego? Zapewne z przeświadczenia o tym, że pies to wyprowadzanie na spacer, karmienie i od czasu do czasu rzucenie piłeczki. Dodatkowo spacery często są niewystarczające. Wiele ras, które potrzebują naprawdę dużo ruchu, jest ograniczone do toalety i „rundki wokół bloku”. Jedzenie to nierzadko tanie karmy z absurdalnie niską zawartością składników odżywczych, o wątpliwej jakości. Wspomnieć też należy o tym, że często bierzemy za pewnik, że każdy pies z innym psem będzie się chciał pobawić. To tak, jakby zakładać, że każdy człowiek z innym musi się pocałować, nawet przy pierwszym spotkaniu.

Nie jestem specjalistą od psiej behawiorystki. Wiem jednak. że bardzo duży procent psiaków, które możemy zobaczyć ze swoimi opiekunami na ulicy, to tak naprawdę psy nieszczęśliwe – oczywiście w różnych stopniach. Przez niezaspokajanie lub zaspokajanie w zły sposób potrzeb swoich pupili, powodujemy u nich frustrację, strach, problemy z wyrażaniem emocji. To w rezultacie często frustruje nas, przez co wyładowujemy frustracje na psach i jeszcze bardziej to wszystko nakręcamy. Smutne, ale to prawda.

Pies a codzienność 

Nie jest tak, że wszyscy ludzie są źli i celowo nieprawidłowo obchodzą się ze swoimi psami. Wierzę w to, że większość robi to po prostu nieświadomie, z niewiedzy, a nie złośliwości. Na szczęście czasy się zmieniają i tak jak ludzie po narodzinach dziecka często zgłębiają tajniki ludzkiego rozwoju emocjonalnego, by dzieci dorastały w spokoju, tak i opiekunowie psów coraz częściej zdają sobie sprawę, że to istoty jak najbardziej rozumne emocjonalnie i trzeba się nimi odpowiednio zajmować. Meeko jest jedną z największych radości mojego życia. Po 12 miesiącach wspólnej codzienności nie wyobrażam sobie, by mogło jej nie być w moim domu. Nasze funkcjonowanie zmieniło się, na wiele rzeczy nie możemy sobie pozwolić i wiele trzeba odpowiednio wcześniej planować. Wyjazdy dłuższe niż kilka godzin w miejsca, gdzie nie możemy zabrać ze sobą psa, są dla nas kłopotliwe. Musimy wtedy szukać odpowiedniej opieki. Meeko przez swoje lęki nie ma za dobrych kontaktów z ludźmi i do tej pory są chyba dwie osoby, którym poza nami dała się pogłaskać. Co ciekawe, jedną z tych osób jest 10-letnie dziecko. 

Pies to również wydatki. Dobrej jakości karma lub inne jedzenie – my karmimy dietą BARF, czyli surowym mięsem – wizyty u weterynarza, badania, ewentualne leki. No i oczywiście zabawki, smakołyki, plus wiele innych rzeczy, które mają pomóc w zaspokajaniu potrzeb. Jeśli ktokolwiek myślał, że pies to nie są duże koszta, to szybko się rozczaruje. Mówię tu o przypadkach, kiedy chcemy dać psu wszystko, czego potrzebuje.

Dobrze jest

Nie miałem na celu nikogo zniechęcić do posiadania psa. Jednak trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że jest to niewyobrażalnie wielka odpowiedzialność. Jej poziom nie różni się tak naprawdę od tej, jaką jest posiadanie małego dziecka. Podobnie jak naszym dzieciom, psom trzeba zapewniać opiekę, dbać o ich potrzeby i odpowiedni rozwój. Nie możemy się ograniczać tylko do dawania jeść i toalety. Należy się szkolić, szkolić psa, być przy nim, kiedy tego potrzebuje i dawać wsparcie. Momentami jest mi ciężko uwierzyć, że od osoby, której psy były w sumie obojętne, w tak krótkim czasie przeszedłem do człowieka, który nie tylko kocha te zwierzęta, ale również je podziwia. Jestem wdzięczny Meeko za to, że każdego dnia daje mi powody do radości, złości i wielu innych emocji. Dziękuję jej za to, że za jej sprawą jestem lepszym człowiekiem dla siebie i innych. Bycie opiekunem psa, to wspaniała rzecz, którą polecam każdemu – pamiętać należy tylko o tym, że to decyzja na całe życie psa i wielka odpowiedzialność. Jednak mało jest takich radości, jak zadowolony pies, który pomimo problemów, potrafi być przy Was szczęśliwy.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Ten obcy

Saga o Obcym jest znana niemal każdemu. Choć sam znam osoby, które...
Czytaj wiecej