Janusz Gajos jako „król Kaszubów”

Polskie kino ma się całkiem dobrze i nie raz już o tym wspominałem. Co prawda, do idealnej formy zapewne nam jeszcze trochę brakuje, ale od wielu lat wyraźnie widać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Jeśli przyjrzymy się przede wszystkim kinu niezależnemu, to zauważymy, że często można nas zaliczyć niemal do czołówki światowej i naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że niebawem będzie to można również wyraźne dostrzec w filmach wysokobudżetowych. Niestety w ostatnich latach mało było produkcji za duże pieniądze, które nie byłyby komediami romantycznymi z gwiazdorską obsadą.

W nadchodzącym czasie będziemy mogli jednak obejrzeć film, który jednocześnie będzie projektem zrealizowanym z dużym rozmachem, jak i dziełem, które będziemy mogli zaliczyć do grona ambitnych. Mowa o “Kamerdynerze” Filipa Bajona. Jako pierwsi będą mogli go zobaczyć uczestnicy rozpoczynającego się 17 września Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Jeśli jednak nie będziecie w tym czasie w Trójmieście, to nic straconego – oficjalna premiera filmu już kilka dni później, czyli 21 września.

“Kamerdyner” to zainspirowana faktami historia o splątanych losach Polaków, Kaszubów i Niemców na tle burzliwych wydarzeń pierwszej połowy XX wieku. Film opowiada o kolejach losu Mateusza Krola (w tej roli Sebastian Fabiański) – młodego Kaszuba, którego po śmierci matki przygarnęła pruska arystokratka Greda von Krauss (Anna Radwan). Chłopak od tej pory dorasta w pałacu. Tłem dla wydarzeń jest między innymi podpisywanie traktatu wersalskiego. Następstwem odzyskania niepodległości jest między innymi utrata majątku przez Kraussów, co odbija się oczywiście na losach głównego bohatera.

W filmie ważna rolę odgrywa Bazyli Miotke (w tej roli wspomniany w tytule Janusz Gajos), będący ojcem chrzestnym głównego bohatera. Podczas konferencji w Wersalu walczy on o miejsce Kaszub na mapie Polski. Postać Miotke inspirowana jest m.in. losami Antoniego Abrahama, członka legendarnej delegacji kaszubskiej, która pojechała do Wersalu.

Janusz Gajos jest jednym z czynników, które zdecydowanie zachęcają mnie do obejrzenia tej produkcji. Na szczególne uznanie zasługuje zwłaszcza fakt, że aktor na potrzeby roli bardzo dobrze opanował niełatwy język kaszubski. Możemy się o tym przekonać w krótkim fragmencie z filmu. Zresztą nie ma co się dziwić, gdyż Gajos to gwarancja aktorstwa najwyższej próby. Sam aktor tak mówi o swojej roli:

Bazyli Miotke, którego w tym filmie odtwarzam, to walczący o polskość tych ziem przywódca Kaszubów, wzorowany na osobie Antoniego Abrahama nazywanego królem Kaszubów. Jego działania determinują szereg rożnych zdarzeń, o których film opowiada.

Poza wspomnianymi Januszem Gajosem i Sebastianem Fabiańskim, na ekranie zobaczymy jeszcze wiele innych, znakomitych nazwisk: Adama Woronowicza, Annę Radwan, Borysa Szyca, Łukasza Simlata, Daniela Olbrychskiego czy Kamillę Baar-Kochańską.

Bez wątpienia jest to film, który warto zapisać sobie w swoim własnym kinowym kalendarzu i wyczekiwać premiery. Jest szansa, że dostaniemy naprawdę dobrze zrealizowaną produkcję, która poza rozmachem, da nam również ciekawą historię i dobrą grę aktorską. Dodatkowo, piosenkę do filmu nagrał Kortez – ona także stanowi dobrą zachętę do seansu.

Mnie bardzo zdziwił fakt, że film powstawał przez 3 lata, a to dość długo, jak na dzisiejsze realia. Jeśli interesują Was jeszcze jakieś ciekawostki na temat produkcji, to obejrzycie materiał zza kulis, który znajdziecie poniżej.

Jeśli wybieracie się na festiwal do Gdyni, to koniecznie zobaczcie, kiedy są pokazy “Kamerdynera” lub idźcie do kina, gdy film wejdzie już do oficjalnej dystrybucji.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Stary McDonald swoją farmę miał

Restauracje Mcdonald’s zna chyba każdy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, by...
Czytaj wiecej