„jeen-yuhs: Trylogia Kanye” – głupiec, włóczęga, żebrak

jeen-yuhs: Trylogia Kanye, Coodie & Chike, 2022, Netflix
Kadr z serialu "jeen-yuhs: Trylogia Kanye" (reż. Coodie & Chike, 2022), fot. Netflix
Podczas jednego ze swych słynnych wystąpień publicznych Alejandro Jodorowsky stwierdził, że Kanye West przywodzi mu na myśl Głupca. Wbrew pozorom chilijski artysta nie chciał jednak znieważyć Ye. Znany z mistycznych fascynacji twórca miał bowiem na myśli legendarną kartę z talii Tarota.

The Fool (Le Mat po francusku i Il Matto po włosku) to archetypiczna postać, której symboliczną egzystencję równie dobrze mogłoby określać słowo Szaleniec. Według rozmaitych teoretyków magicznej gramatyki oblicze będące skrzyżowaniem błazna i włóczykija reprezentuje przede wszystkim bezgraniczne zaufanie instynktowi, bez względu na jakiekolwiek związane z tym konsekwencje. Seans „jeen-yuhs: Trylogia Kanye” zdecydowanie potwierdza słuszność skojarzenia Jodorowsky’ego. Netflixowy dokument pokazuje, że tarotowa figura rzeczywiście jest uosobieniem dotychczasowej trajektorii kariery Westa.

Samozwańczy eksperci od Wielkich i Małych Arkanów często zestawiają ową kartę z wagabundowskim stylem życia. Ikoniczny rysunek utożsamiają z włóczęgostwem – zarówno dosłowną, nieustanną tułaczką, jak i metaforycznym dryfowaniem po bezkresnych oceanach idei, ambicji i celów. We wszystkich trzech częściach filmu Kanye jawi się właśnie jako wieczny podróżnik; żywy negatyw Odyseusza – wędrowiec, który zburzył swoją Itakę ze strachu przed napisaniem sobie epilogu.

Życie Yeezy’ego charakteryzuje permanentny ruch

Zwiastun filmu „jeen-yuhs: Trylogia Kanye”

Niegdysiejszy producent przepoczwarzył się w rapera, raper w megagwiazdę, a ostatnio owa megagwiazda stała się gospelowym pop-pastorem. Bliźniacza dynamika rządzi jego działalnością pozamuzyczną. Artysta krytykujący Bushowską politykę zmienił się w przyjaciela Trumpa i wreszcie w potencjalnego kandydata na prezydenta wygłaszającego sądy tak populistyczne, jak dawne slogany pana W.

Filozofię włóczęgowską Ye doprowadził do ostateczności na albumie „The Life of Pablo”. Wydany w 2016 roku krążek do dziś stanowi najbardziej radykalne dzieło Westa. Kontrowersyjny projekt przez długi czas funkcjonował jako kameleonowy organizm. Po udostępnieniu materiału na serwisach streamingowych Kanye wielokrotnie dokonywał aktualizacji. Zmieniał kolejność utworów, a nawet poprawiał brzmienie poszczególnych beatów. Natłok różnorakich zmian sprawił, że ostateczna wersja albumu była czymś zupełnie innym niż płyta, która miała premierę siedem lat temu w Walentynki.

Tarotowy „Głupiec”

Tę cechę osobowości Westa oddaje jedno z najbardziej pamiętnych zdań serialu

Gdy dziennikarz pyta Ye o jego największe marzenia, chicagowski enfant terrible odpowiada, że choć już żyje jak w Amerykańskim Śnie, wciąż pożąda czegoś więcej. Ten wieczny głód spełnienia, odnalezienia sensu egzystencji, do dziś definiuje wszystkie jego decyzje. Z masochistyczną przyjemnością wciąż miota się między skrajnościami, gdyż boi się, że jakakolwiek ostateczna konkluzja przewierci na wylot fundamenty jego mitycznych narracji. Kanye jest niczym bohater z powieści Jacka Kerouaca – uosabia motto just go.

Niektórzy interpretatorzy porównują postać Głupca do żebraka. Oglądając „jeen-yuhs”, trudno oprzeć się wrażeniu, że Kanye bardzo pasuje do tego rysu charakterologicznego. Oczywiście rozchwytywany raper i producent nie musi błagać reszty społeczeństwa o datki pieniężne. Wręcz przeciwnie, autor „Yeezusa” słynie z wydawania sporych sum na luksusowe konsumpcjonistyczne dobra.

Ye można jednak uznać za żebraka pod nieco innym względem

Jodorowsky o Kanye Weście

Kanye West to ktoś, kto rozkoszuje się obiektywem kamery śledzącym każdy jego ruch. Ktoś, kto uwielbia prowokować Twitterowe burze kontrowersyjnymi komentarzami. Ktoś, kto pojawia się w miejscach publicznych w kruczoczarnej kominiarce naciągniętej na swoje zawadiackie lico. Innymi słowy, West od kilku dekad nieustannie domaga się czegoś znacznie cenniejszego niż pieniądze, a mianowicie zwróconych na niego oczu całego świata.

W jednej z kluczowych scen filmu Kanye nie potrafi się radować podpisaniem swojego pierwszego dużego kontraktu. Powód jest bardzo prosty – wytwórnia nie przykłada się do promowania jego nazwiska. Artysta czuje się outsiderem, ponieważ nikt nie chce, by pozował do zdjęć podczas konferencji prasowej, a jego przełożeni skupiają się na marketingowym wsparciu innych twórców. Ta niepohamowana żądza uwagi Innego (publiczności, mediów, innych twórców) jest w pewien sposób powiązana ze wspomnianą wcześniej osobowością włóczęgi. Zainteresowanie świata zewnętrznego funkcjonuje jako potwierdzenie słuszności poczynań artysty.

Powszechne poruszenie, jakie wywołują działania Ye (niezależnie od stosunku pozytywnych opinii do tych negatywnych), legitymizuje mityczny Sens obranej przez niego drogi. Tak naprawdę ta żywa legenda hip-hopu nigdy nie czuje gruntu pod nogami. Miota się między różnymi ideologiami nie tyle z wyboru, ile z konieczności. Nie potrafi zaakceptować tego, że jego prywatna odyseja kieruje go w ramiona bezkresnej otchłani, a nie ku odkryciu tajemnicy celu jego egzystencji.

Najlepszą ilustracją problemu Kanye jest idea przyświecająca kreskówce „Tom i Jerry” 

Najnowszy klip Kanye

Bohaterowie kultowej animacji żyją właściwie tylko po to, by bez ustanku ganiać się po pokoju. Perspektywa zakończenia wiecznego wyścigu (kot wreszcie złapie mysz i zje ją na obiad) jest analogiczna do wizji czegoś większego niż Amerykański Sen u Ye. Obie fantazje są atrakcyjne wyłącznie pod warunkiem, że nigdy się nie spełnią. To właśnie dlatego Tom dokonuje regularnych aktów autosabotażu. Potyka się o meble, pozwala swej ofierze schować się w mikroskopijnej szczelinie, nieustannie zderza się ze ścianą.

Identycznie zachowuje się włóczęga Kanye, który wciąż goni swoją mysz, a gdy możliwość schwytania jej staje się zbyt realna, sam podstawia sobie nogę i zaczyna od nowa, bawiąc się innymi rekwizytami. Żywe reakcje z zewnątrz działają tak, jak Jerry działa na Toma. Pozwalają mu uwierzyć, że wieczna pogoń ma sens, bo miliony opinii charakteryzują ją jako walkę o poważną stawkę.

Oczywiście owa stawka jest w istocie iluzją. W jednym z odcinków popularnej animacji Tom rzeczywiście w końcu złapał Jerry’ego. Okazało się jednak, że nie jest w stanie zjeść swojej zdobyczy. Oznaczałoby to koniec wieloletniej sagi, która do tej pory definiowała jego życie. Kanye chce uciec od tak strasznej refleksji i zawsze trzyma swoją mysz na dystans.

Artur Edward Waite w swojej publikacji „Obrazkowy klucz do Tarota” podaje jeszcze jedną, interesującą interpretację postaci Głupca. Według niego symbolizuje ona jednocześnie deliryczną ekstazę i (gdy jest odwrócona) absolutną nicość. Czyż nie jest to idealne zobrazowanie osobowości Kanye Westa? Właśnie w taki sposób można byłoby podsumować nadpobudliwego konsumenta wielkich idei, który jak ognia boi się wyzierającej z nich wszystkich pustki. 

Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

Terry Jones był prawdziwym mistrzem absurdalnej komedii

Niedawna śmierć członka grupy Monty Pythona motywuje do refleksji na temat gigantycznego...
Czytaj wiecej