“Jeźdźcy sprawiedliwości” – okrutny chichot losu [Recenzja]

Jeźdźcy sprawiedliwości, Anders Thomas Jensen, Zentropa Entertainments
Kadr z filmu "Jeźdźcy sprawiedliwości" (reż. Anders Thomas Jensen, 2020), fot. Zentropa Entertainments
Po krótkim romansie z Hollywood Anders Thomas Jensen wraca do rodzimej Danii i gatunku, w którym czuje się najlepiej. W "Jeźdźcach sprawiedliwości" komedia gangsterska miesza się z rodzinnym dramatem.

Markus (Mads Mikkelsen) wraca z misji wojskowej do domu po tragicznej śmierci żony, by zaopiekować się nastoletnią córką. Pewnego dnia do jego drzwi puka trzech mężczyzn. Twierdzą oni, że katastrofa kolejowa, w której zginęła ukochana Markusa, nie była przypadkiem. Cała czwórka wypowie wojnę lokalnemu gangowi, którego członkowie przyczynili się do wykolejenia pociągu. Tak w skrócie przedstawia się fabuła filmu “Jeźdźcy sprawiedliwości” Andersa Thomasa Jensena.

Specyficzny miks gatunkowy

Jeźdźcy sprawiedliwości, Anders Thomas Jensen, Zentropa Entertainments
Bohaterowie filmu “Jeźdźcy sprawiedliwości” (reż. Anders Thomas Jensen, 2020), fot. Zentropa Entertainments

“Jeźdźcy sprawiedliwości” nie stronią od charakterystycznego dla Duńczyka humoru i nie uciekają od scen przemocy. Jednocześnie pod efektowną powierzchnią skrywają kilka gorzkich życiowych prawd. Początek filmu jest oczywiście dramatyczny, jednak już punkt zawiązujący akcję to szczypta absurdu. O ile Markus jako zawodowy żołnierz ma szanse stawić czoła groźnym przestępcom, o tyle jego trzej towarzysze przypominają postaci wyjęte z kreskówki. Matematyk Otto (Nikolaj Lie Kaas) to inwalida pogrążony w depresji, cierpiący na liczne neurozy Lenart (Lars Brygmann) potrafi włamać się do każdego systemu i zdobyć każdą informację, a otyły Emmenthaler (Nicolas Bro) jest komputerowym geniuszem. Ich cechy charakterystyczne są uwypuklone i przerysowane do granic przesady, a bohaterowie ci odgrywają przede wszystkim rolę komediową.

Krwawa zemsta to jeden z dwóch głównych wątków w filmie. Anders Thomas Jensen równie dużo miejsca poświęca próbie zbudowania relacji między ojcem a córką. Markus przez większość czasu był nieobecny w życiu Mathilde (Andrea Heick Gadeberg). Nie wie, jak poradzić sobie z dorastającą dziewczyną, jak rozmawiać z nią o śmierci matki. Mając problemy z kontrolowaniem złości i większość przeszkód usuwając ze swojej drogi przy pomocy pięści, mężczyzna jest całkowicie bezradny w kontaktach z zagubioną nastolatką. Kilka cennych rad na temat rodzicielstwa nieoczekiwanie podsuną mu trzej nowi koledzy. Kolejne błędy okażą się natomiast budulcem, który z czasem wzmocni więzi z córką.

Godna uwagi, ale nie do końca udana próba

Jeźdźcy sprawiedliwości, Anders Thomas Jensen, Zentropa Entertainments, Lars Brygmann, Andrea Heick Gadeberg, Mads Mikkelsen
Lars Brygmann, Andrea Heick Gadeberg i Mads Mikkelsen w filmie “Jeźdźcy sprawiedliwości”, fot. Zentropa Entertainments

“Jeźdźcy sprawiedliwości” to film dość nierówny. Można odnieść wrażenie, że Jensen (pełniący funkcję reżysera i scenarzysty zarazem) próbuje chwycić zbyt wiele srok za ogon. Momentami zmiany tonacji i gatunkowe roszady sprawdzają się dobrze – akcja trzyma w napięciu, dialogi potrafią rozbawić. Towarzyszące bohaterom pytania o przypadkowość losu, a także poszukiwania ukojenia uszlachetniają całość i dają do myślenia. Jednocześnie trudno pozbyć się wrażenia, że niektóre żarty i erupcje przemocy niwelują starania reżysera i wybijają widza z seansu.

Chyba wolałem, gdy twórca kultowych “Jabłek Adama” zamiast podejmować poważne tematy, po prostu bawił się kinem. Gdy tworzył postmodernistyczne komedie kryminalne w stylu wczesnego Quentina Tarantino lub Guya Ritchiego. Mimo mniejszych budżetów była to twórczość dająca masę odbiorczej frajdy, a dzięki duńskim korzeniom filmy te wypadały świeżo i oryginalnie. “Jeźdźcy sprawiedliwości” stoją w rozkroku. Tym samym nie są całkowicie satysfakcjonujący jako kino typowo rozrywkowe i nie sprawdzają się też jako pełnoprawny dramat. To ciekawy krok w karierze reżysera, ale niestety nie w pełni udany.

Autor artykułu
More from Jan Sławiński

“Najmro. Kocha, kradnie, szanuje” – a przede wszystkim bawi! [Recenzja]

Na trwającym właśnie we Wrocławiu festiwalu filmowym Nowe Horyzonty zaprezentowano przedpremierowo kilka...
Czytaj wiecej