Julia Podsiadło z pomysłem na gdański falowiec

Gdański falowiec przy ul. Obrońców Wybrzeża
Gdański falowiec przy ul. Obrońców Wybrzeża
Falowiec przy ul. Obrońców Wybrzeża w Gdańsku to symbol polskiej myśli modernistycznej przełomu lat 60. i 70. oraz artystycznego oporu względem masowości szybko wznoszony w PRL blokowisk. Absolwentka gdańskiej ASP uważa jednak, że można tchnąć w niego drugie życie.

Modernizm jest jednym z ciekawszych nurtów w historii architektury, którego realizacje do dziś przyciągają nietypowymi bryłami i ponadczasowym przesłaniem. Niektóre projekty tego okresu zestarzały się niemiłosierne, inne wciąż robią wrażenie. W Polsce rozwijano go jednak głównie w trakcie dwudziestolecia międzywojennego, podczas gdy lata największej jego świetności przypadły na czasy PRL-u. Choć nie zakazano wówczas architektom odważnych projektów, czego znajdziemy przecież liczne przykłady, nawet modernistyczne oddanie funkcjonalności nie przekonywało natomiast władz tak bardzo, jak wielkopłytowe blokowiska. Nie forma była bowiem najważniejsza, a możliwość jak najszybszego (i jak najtańszego) dostarczenia mieszkań ludowi. Gdański falowiec przy ul. Obrońców Wybrzeża jest jednak doskonałym przykładem tego, że nawet w trudnych czasach ambitniejsze realizacje mogły konkurować z tańszą i szybszą wielką płytą.

Można powiedzieć, że projekt Tadeusza Różańskiego, Danuty Olędzkiej i Janusza Morka rozwijał się on na bieżąco. Zmianie uległa przede wszystkim jego długość, którą – widząc dodatkową przestrzeń – architekci postanowili zwiększyć, bezsprzecznie ciesząc głodny nowych mieszkań lud i władzę, która te mieszkania ludowi obiecała. Ostatecznie tylko w tym jednym budynku jest ich niemal tysiąc osiemset, a przecież falowców powstało więcej. Co ciekawe, ta łamana konstrukcja powstawała stopniowo, toteż pierwsi lokatorzy mogli obserwować, jak budowane są dalsze segmenty – a budowane były łącznie przez trzy lata. Po co jednak w 2020 roku mówić o niemal pięćdziesięcioletniej konstrukcji?

“Falowiec – niedokończony ideał modernizmu”

Gdański falowiec, Falowiec – niedokończony ideał modernizmu, Julia Podsiadło
Wizualizacja z pracy “Falowiec – niedokończony ideał modernizmu”, fot. Julia Podsiadło

Pomijając architektoniczne znaczenie, ten konkretny gdański falowiec mierzy 860 metrów, co do dziś czyni go najdłuższym budynkiem mieszkalny w Polsce. Kwestią dyskusyjną pozostaje warszawski Pekin – niemal dwukrotnie dłuższy, ale składający się z wyraźnie różniących się między sobą, pomniejszych budynków połączonych jedynie galeriami. Uznajmy więc, że to projekt z Gdańska jest tym rzeczywiście większym – zresztą w całej Europie znajdziemy jedynie dwa dłuższe od niego. Polską konstrukcję przewyższyły Karl-Marx-Hof w Wiedniu (1100 m) i rzymski Corviale (986 m). Powodem, by o budynku rozmawiać, jest natomiast praca dyplomowa studentki gdańskiej ASP Julii Podsiadło, która pochyliła się nad fenomenem modernistycznej ikony i zaproponowała unowocześnienie tej bryły.

Budynek ukończono w 1973 roku i od tego czasu niemal w ogóle nie ingerowano w projekt Różańskiego, Olędzkiej oraz Morka. I choć w powtarzalności segmentów można by się upatrywać nudy, to jednak gdański falowiec potrafi też inspirować. Osoby świadome jego wyjątkowości, do których bez wątpienia zalicza się Julia Podsiadło, po prostu dostrzegają niedostrzegalne laikom niuanse, które sugerują, że można by to dzieło rozwinąć. Tak właśnie zrodziła się koncepcja pracy “Falowiec – niedokończony ideał modernizmu”, gdzie artystka wylicza trzystopniowy program poprawy funkcjonalności budynku.

Jak w trzech krokach odświeżyć słynny gdański falowiec?

Falowiec – niedokończony ideał modernizmu, Julia Podsiadło
Etapy modernizacji (“Falowiec – niedokończony ideał modernizmu”), fot. Julia Podsiadło

Autorka nie zapomina ani o modernistycznych ideałach, ani o współczesnych zasadach projektowania. W jej wizji falowiec przechodzi zarówno metamorfozę wizualną, jak i funkcjonalną. Zmiany rozpoczynają się już u podnóża, a więc na parterze budynku. Podsiadło widzi tu miejsce na nowoczesną przestrzeń. Budynek miałby wspierać się na kolumnach, podczas gdy ściany zostałyby zastąpione taflami szkła. Tak gdański falowiec otwierałby się na ulicę, przy każdej z klatek oferując miejsce dla prowadzenia różnorakich lokali.

Drugi etap potencjalnej przebudowy dotknąłby pierwszego i drugiego piętra. Zniknęłyby stamtąd mieszkania, a ich miejsce zajęłaby przestrzeń biurowa. Ma to oczywiście odzwierciedlenie zarówno w sposobie, w jaki obecnie projektuje się mieszkalne wieżowce, jak i w rzeczywistości. Nie jest bowiem tajemnicą, że na niższych kondygnacjach mieszkania często wynajmowane są osobom prowadzącym działalność usługową. W nowej koncepcji nie kolidowałoby to z życiem mieszkańców – te strefy zostałyby oddzielone od siebie. Utracone mieszkania na tych dwóch kondygnacjach nie przepadłyby jednak bezpowrotnie… A przynajmniej nie wszystkie.

Ostatni, trzeci etap jest niejako wisienką na torcie – z dolnych kondygnacji przenosimy się bowiem na dach. Tam Julia Podsiadło widziałaby nowe, odcinające się od obecnej bryły przestrzenie mieszkalne i rekreacyjne. Mowa o nadbudówce, w której powstałyby nowe mieszkania – czy raczej apartamenty – oraz ogrody. Część z przestrzeni zielonych w koncepcji przeznaczona jest do użytku wspólnego, część zaś wydzielono na potrzeby prywatne.

Wizualizacje nowych mieszkań zdobiły natomiast perły polskiego designu lat 70., co oczywiście podkreśla szacunek autorki dla tego okresu. Elewację tej dodatkowej przestrzeni wykończono białym cementem, jak miało to miejsce oryginalnym projekcie falowca. Na niej spoczęłaby jednak ażurowa konstrukcja, odcinająca wizualnie nową część od oryginalnej bryły budynku.

Falowiec – niedokończony ideał modernizmu, Julia Podsiadło
Wizualizacja przykładowego wnętrza w nowej części falowca zaczerpnięta z pracy “Falowiec – niedokończony ideał modernizmu”, fot. Julia Podsiadło

Praca Julii Podsiadło, której promotorką była profesor Beata Szymańska, to oczywiście tylko jedna z wielu zjawiskowych koncepcji, najpewniej na zawsze złożonych w magazynie genialnych, acz niezrealizowanych wizji.

Poruszenie, jakie w branżowych mediach wywołała autorka, ma jednak o wiele większą moc. Zmusza bowiem do dyskusji. Czy to gdański falowiec, czy wyróżniający się dom jednorodzinny na Podhalu – architektura właśnie takie emocje i dalsze snucie wizji powinna budzić. W tym przypadku dość mocno wybija się jednak temat nie tyle samej modernizacji, ile kondycji polskiego budownictwa mieszkaniowego.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Lubicie postapo? W Czarnobylu otwarto Hostel Polissya

Turystyka jest ważnym źródłem dochodu dla wielu państw, a borykający się z...
Czytaj wiecej