Julian Uhu doceniony przez redaktorów New York Timesa

Julian Uhu (fragment teledysku do piosenki "Aha"), fot. Astrophone (YouTube)
Julian Uhu (fragment teledysku do piosenki "Aha"), fot. Astrophone (YouTube)
Gdzieś w cieniu corocznej szopki zwanej Eurowizją w świat idzie przesłanie na temat europejskiej muzyki – w kontrze do tego dziennikarze "The New York Times" postanowili stworzyć własną listę wschodzących gwiazd europejskiej muzyki, wśród których znalazł się jeden Polak – Julian Uhu.

Nie jest dobrze, jeśli Amerykanie na poważnie biorą Eurowizję i przez jej pryzmat oceniają europejski rynek muzyczny. Pośrednio tak wynikałoby jednak z artykułu “New York Timesa”, którego dziennikarz starają się odkłamać to przeświadczenie. “Europejska muzyka to coś więcej niż przaśna ekstrawagancja Eurowizji.” – piszą we wstępie do własnej listy wartych uwagi muzyków ze Starego Kontynentu, których zapewne nie znacie, choć – jak przekonują – powinniście. Lista nie jest szczególnie długa – liczy zaledwie piętnaście pozycji. Gdzieś między reprezentantami Turcji, Rosji, Niemiec, Hiszpanii, Gruzji czy nawet Kosowa znalazł się jeden Polak – Julian Uhu. I nie martwcie się, jeśli go nie znacie. Rok temu o zdolnościach 22-latka z Warszawy wiedzieli tylko ludzie z jego najbliższego otoczenia.

Julian Uhu (fragment teledysku do piosenki "Aha"), fot. Astrophone (YouTube)
Julian Uhu (fragment teledysku do piosenki “Aha”), fot. Astrophone (YouTube)

Tekst dziennikarzy “The New York Times” raczej nie sprawi, że z dnia na dzień Julian Uhu stanie się gwiazdą także za Oceanem. Muzyk ma na koncie zaledwie jeden singiel, który opublikował przed rokiem, ale już wzbudza emocje. Wszystko zaczęło się od uznania jego debiutu za jeden z najlepszych utworów soulowych 2018 roku. Jarosław Szubrycht z “Gazety Wyborczej” stwierdził nawet, że “takiej muzyki nikt w Polsce jeszcze nie robił, a już na pewno nie na porównywalnym poziomie”. Sam zainteresowany udzielił wówczas kilku wywiadów, ale nie wydawał się szczególnie zainteresowany rozgłosem. W tym wszystkim najważniejszy był dla niego sam akt twórczy, o czym wspomina choćby na łamach “Zwykłego życia”.

Może więc zaskakiwać, że to akurat Julian Uhu trafił do amerykańskich dziennikarzy. Teraz ma jednak szansę na zdobycie znacznie szerszej publiczności, choć jeszcze niedawno muzykę tworzył tylko w wolnym czasie, pracując w jednym z warszawskich barów. Na pytanie Alexa Marshalla z NYT, jak sądzi, dlaczego “Aha” zdobyło aż taką popularność, Julian Uhu odpowiedział krótko:

Ludzie mówią, że ten utwór jest gdzieś pomiędzy samotnością a nadzieją i właśnie to jest wyjątkowe w mojej muzyce.

I tego trzeba się trzymać, ponieważ przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać na kolejne utwory muzyka. Podobno Julian Uhu pracuje już nad albumem, natomiast zaledwie kilka tygodni temu debiutował też scenicznie. Pierwszy koncert jednego z najważniejszych muzycznych odkryć roku 2018 odbył się 25 kwietnia podczas poznańskiego Spring Break 2019. Wiedzeni melodią zaledwie jednego utworu fani stawili się licznie – relację możecie zobaczyć tutaj. My natomiast czekamy na wieści o kolejnych utworach Juliana.

Autor artykułu
More from Damian Halik

5 książek Sci-fi, które warto przeczytać zanim zostaną zekranizowane

Science fiction ciągle funkcjonuje gdzieś na uboczu tak literackiego, jak i filmowego...
Czytaj wiecej