Najbardziej pożądany kalendarz świata oficjalnie ma autora!

Jack Nicholson w obiektywie Alberta Watsona (pleasurephoto.wordpress.com)
Jack Nicholson w obiektywie Alberta Watsona (pleasurephoto.wordpress.com)
Kalendarz Pirelli od 1963 roku przebył długą drogę, ewoluując z narzędzia promocyjnego firmy oponiarskiej do wyczekiwanego wydarzenia artystycznego, na które miłośnicy sztuki fotografii czekają co roku z wypiekami na policzkach.

I bynajmniej nie są one (już) efektem eksponowania przez twórców nagości.

Kalendarz Pirelli - edycja z 1985 roku, eksponująca jeszcze kobiecą nagość(www.the-saleroom.com)
Kalendarz Pirelli – edycja z 1985 roku, eksponująca jeszcze kobiecą nagość(www.the-saleroom.com)

Obecnie, na potrzeby realizacji każdej z edycji kultowego kalendarza, wybierany jest jeden fotograf, którego zdjęcia, a nie użytkowy charakter publikacji, stanowią o prawdziwej wartości tego wydawnictwa. Już sama tradycja przekazywania pierwszego wydrukowanego w danym roku egzemplarza Królowej Elżbiecie II stanowi o marce i prestiżu, jakie przez lata wypracowali twórcy kalendarza Pirelli. Pozostałe sztuki trafiają w ręce nielicznej, uprzywilejowanej grupy – wybitnych osobistości oraz wyselekcjonowanych klientów firmy. Mimo to, na zdjęcia czeka cały świat, a publikacja kolejnych edycji urosła już do rangi popkulturowego wydarzenia. W ostatnich latach dzieje się tak nie ze względu na możliwość obejrzenia aktów przedstawiających najgorętsze nazwiska show biznesu, ale na niesłabnącą kreatywność zaangażowanych w sesje fotografów z najwyższej półki. Dlatego też ogłoszenie nazwiska kolejnego twórcy obrazów wzbudza wśród fanów publikacji zawsze wiele emocji, a wybór artysty wiąże się dla niego z wielką estymą.

Albert Watson - twórca fotografii zamieszczonych w tegorocznym kalendarzu Pirelli (www.iso1200.com)
Albert Watson – twórca fotografii zamieszczonych w tegorocznym kalendarzu Pirelli (www.iso1200.com)

W tym roku postawiono na Alberta Watsona. Fotograf działa w branży od 1970 roku i jest jednym z najbardziej utytułowanych w tym środowisku. Nie dość wspomnieć, że otrzymał szereg nagród bezpośrednio związanych z tą dziedziną sztuki (nagrody Lucie i Hasselblad Masters, Medal Stulecia – nagroda za całokształt twórczości Royal Photographic Society), ale w swojej twórczości jest tak wszechstronny, że uhonorowano go też trzema Andy (za podnoszenie kreatywnych standardów współczesnej reklamy), Grammy (za okładkę płyty albumu Mason Proffit “Come and Gone”), a nawet przyznawanym przez wspomnianą już Elżbietę II Orderem Imperium Brytyjskiego.

Alfred Hitchcock, fot. Albert Watson (pleasurephotoroom.wordpress.com)
Alfred Hitchcock, fot. Albert Watson (pleasurephotoroom.wordpress.com)

Swoją światową karierę rozpoczął z przytupem, w 1973 roku, , fotografią Alfreda Hitchcocka – pierwszej znanej osoby, którą sportretował.

Jerry Hall - okładka Vogue Paris z września 1984 roku, fot. Albert Watson (voguegraphy.wordpress.com20160615jerry-hall-throughout-the-years-in-vogue)
Jerry Hall – okładka Vogue Paris z września 1984 roku, fot. Albert Watson (voguegraphy.wordpress.com20160615jerry-hall-throughout-the-years-in-vogue)

Nabrał wtedy twórczego rozpędu, który przez lata zaowocował ponad stoma okładkami Vogue’a na całym świecie, a także Harper’s Bazaar, Rolling Stone’a, Time’a, czy innych prestiżowych tytułów, które na przestrzeni niemal 50 lat działalności fotografa naprawdę trudno byłoby zliczyć. Watson stoi za wieloma kultowymi zdjęciami, które na stałe wdarły się do świadomości szerokiej publiczności oraz, w efekcie, do kanonu światowej popkultury.

W tym miejscu wspomnę choćby portret Steve’a Jobs’a, który kojarzą chyba wszyscy ludzie będący w zasięgu cywilizowanego świata.

Steve Jobs, fot. Albert Watson (www.thephoblographer.com)
Steve Jobs, fot. Albert Watson (www.thephoblographer.com)

Co ciekawe, Steve Jobs nie lubił nigdy fotografów (choć, po prześledzeniu faktów z jego życia trudno powiedzieć, by geniusz od Apple’a kiedykolwiek lubił kogokolwiek) i wiadomo, że podczas sesji zdjęciowych zazwyczaj ciężko się z nim współpracowało. Mimo to, Albert Watson na wykonanie kultowej fotografii poświęcił tylko 20 minut z godzinnego czasu, jaki został mu przydzielony na to karkołomne zadanie. Artysta sprawną pracę z “trudnymi przypadkami” zawdzięcza swojej umiejętności odwracania uwagi portretowanego od aparatu. Po wyjściu Jobsa ze studia, osobiście zadzwonił do niego Tim Cook (wtedy jeszcze Starszy Wiceprezes do Spraw Operacji Światowych, obecnie – CEO Apple’a) żądając przesłania zdjęcia bez względu na to, ile fotograf sobie za nie zażyczy. Najwyraźniej, mimo wszystko, był to ulubiony portret Steve’a.

Pamiętacie słynny plakat z filmu „Kill Bill” Quentina Tarantino? Jego także stworzył Albert Watson.

Plakat z pierwszej części fimu 'Kill Bill', fot. Albert Watson (dinosauriens.info)
Plakat z pierwszej części fimu ‘Kill Bill’, fot. Albert Watson (dinosauriens.info)

Nie rozpisując się więcej o geniuszu fotografa – wszystko, co powyżej, daje mi pewność, że tegoroczny kalendarz będzie kolejnym wyjątkowym i mam nadzieję, że przekonałam do tego także i Was.

Jay-Z, fot. Albert Watson (pleasurephotoroom.wordpress.com)
Jay-Z, fot. Albert Watson (pleasurephotoroom.wordpress.com)

Choć sesja zdjęciowa do najnowszej publikacji Pirelli już się odbyła (miała miejsce w kwietniu tego roku), to zdjęcia nadal owiane są tajemnicą. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, najbardziej niecierpliwym pozostaje liczyć na Królową Elżbietę II. Może uchyli nam rąbka tajemnicy zaraz po otrzymaniu swojego, pierwszego na świecie, egzemplarza?

Źródła: AlbertWatson.net, CNN, Profoto.

 

 

 

Autor artykułu
More from Barbara Sajewicz

Nowy, bajeczny mural w Warszawie

Miłośnicy Warszawy nie mogliby kochać stolicy bez zamiłowania do jej, widocznej na...
Czytaj wiecej