“Samotni Astronauci” Karen Jerzyk przemierzają świat

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Aparat fotograficzny, wyobraźnia, odpowiednia przestrzeń i stary, kupiony gdzieś na wyprzedaży skafander lotniczy wystarczą, by stworzyć obrazy, które same w sobie opowiadają niesamowite historie. Oto jak powstała seria "The Lonely Astronaut" Karen Jerzyk – amerykańskiej artystki polskiego pochodzenia.

Sprawnie poruszając się na pograniczu kilku gatunków fotograficznych, Karen Jerzyk od lat kreuje swój wyrazisty styl. Artystka z Bostonu jest samoukiem, a swoją przygodę z aparatem rozpoczęła w roku 2003. Po tym, jak zdobyła tytuł licencjata z filologii angielskiej na Uniwersytecie w New Hampshire, Jerzyk zapałała miłością do fotografii, którą poniekąd zaraziła się od rodziców. To oni sprezentowali jej pierwszy aparat, dzięki czemu dziewczyna mogła rzucić się w wir fotografii koncertowej. To jednak nie było szczytem jej ambicji, dlatego w roku 2009 fotograficzka zaczęła wyrabiać swoją wizję portretu. To, z czego dziś słynie, czyli mroczny, godny “bajek” Tima Burtona klimat, Karen Jerzyk osiągnęła jednak dopiero w roku 2011. Na skutek traumy spowodowanej śmiercią ojca artystka, jak dziś wspomina, stanęła przed wyborem: poddać się stanom depresyjnym za pośrednictwem opowiadania fotograficznych historii uporać się z wewnętrznymi demonami.

Nieważne jak mówią…

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii “The Lonely Astronaut”, fot. Karen Jerzyk

Patrząc na rozwój kariery Karen Jerzyk, trudno nie odgadnąć, którą drogę wybrała. Warte podkreślenia jest jednak to, że zdjęcia Amerykanki nie są po prostu eskapistycznymi wizjami, ociekającymi mrokiem. Fotograficzka owszem, stale poszukuje swoistego rozkładu – miejsc zdewastowanych, opuszczonych – ale w swoich pracach nadaje im nowe życie. Tu zresztą wychodzi na jaw kolejna z dróg, którą w międzyczasie podążyła Karen: urban exploring. Zamiłowanie do poszukiwania niedostępnych, dawno porzuconych miejsc mocno weszło jej w krew. W roku 2014 została nawet aresztowana za jedną ze swych urbexowych wypraw, co – z dzisiejszej perspektywy – można uznać za błogosławieństwo.

Wpadnięcie w ręce policji podczas odwiedzin jednego z opuszczonych budynków przyniosło Karen Jerzyk nieoczekiwany rozgłos. O sprawie trąbiły amerykańskie media, dzięki czemu autorka z Bostonu zapisała się w społecznej świadomości. Jej prace zdobyły natomiast uznanie na arenie międzynarodowej. O kolejnych seriach fotograficzki rozpisywały się media na całym świecie – i to w niemal pięćdziesięciu krajach (w sekcji Publications znajdziecie listę). Po mroczno-bajkowych kreacjach i ciekawych, niemalże abstrakcyjnych efektach sesji z wykorzystaniem drona przyszedł więc czas na samotnych astronautów.

Od uczucia izolacji do pogoni za nieznanym

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii “The Lonely Astronaut”, fot. Karen Jerzyk

Decydując się na takie, a nie inne rozwiązania, Karen Jerzyk doskonale zdawała sobie sprawę z przyświecającego jej celu. “The Lonely Astronaut” to seria bardzo ciekawa, a przy tym zjawiskowa. U jej fundamentu leży natomiast okazjonalny zakup starego kombinezonu lotniczego. Był rok 2017, gdy Karen Jerzyk trafiła na tę – jakże istotną z perspektywy czasu – okazję.

Samotność czy wręcz izolacja to temat wdzięczny – a przez to często poruszany przez artystów. Na swój sposób oba te motywy świetnie oddają także codzienność astronautów, którzy długie godziny, dni czy tygodnie spędzają w klaustrofobicznych przestrzeniach, niejednokrotnie będąc skazanym jedynie na towarzystwo samego siebie. Jednocześnie umiejscowienie astronauty w zupełnie przyziemny plenerze sprawia natomiast, że zaczynamy snuć fantazje o światach, które ów kosmiczny podróżnik odwiedził.

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii “The Lonely Astronaut”, fot. Karen Jerzyk

Seria fotografii Karen Jerzyk z samotnymi astronautami liczy już ponad sześćdziesiąt kadrów. W gruncie rzeczy trudno opisać je słowami – nawet ona, anglistka, nieraz wspominała zresztą, że miewa problemy z wyrażaniem siebie. Przy użyciu fotografii nie potrzeba jednak słów, co doskonale widać na załączonych obrazkach. Ich przekaz – jakże prosty, choć obudowany wizualnym przepychem – jest bowiem bardzo prosty:

Myślę, że czasem – w takiej czy innej sytuacji – każdy może utożsamić się z tymi samotnymi astronautami. W końcu życie może potoczyć się różnie, ale nawet najgorsze nie może sprawić, że odmówimy światu jego cudowności i piękna, dlatego musimy iść przed siebie i odkrywać jego kolejne oblicza.

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii “The Lonely Astronaut”, fot. Karen Jerzyk

Jest w tych słowach sporo pozytywnego myślenia – nawet wbrew mrocznemu wrażeniu, jakie wywołują zdjęcia. Ostatecznie jednak Karen Jerzyk doskonale wie, o czym mówi, w każdej kolejnej serii uzewnętrzniając własne emocjonalne perypetie i raz za razem zwalczając traumę. Jednocześnie wiele z tych zdjęć zdaje się odrealnionych nie tylko samą wizją, ale i całą wizualną otoczką. To jednak kwestia świetnych umiejętności technicznych autorki. Jest w tym zresztą coś przewrotnego, jeśli spojrzymy na podobną serię autorstwa Scotta Listfielda. Choć Amerykanin korzysta w swych pracach z grafiki komputerowej, to fotografie Karen Jerzyk zdają się bardziej oderwane od rzeczywistości.

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii “The Lonely Astronaut”, fot. Karen Jerzyk

Jeśli zainteresowały was prace i styl Amerykanki, warto śledzić jej poczynania na Facebooku, Instagramie czy w serwisie Behance. Więcej informacji o niej samej i seriach jej autorstwa znajdziecie także na stronie karenjerzykphoto.com.

Fotografia z serii "The Lonely Astronaut", fot. Karen Jerzyk
Fotografia z serii “The Lonely Astronaut”, fot. Karen Jerzyk
Autor artykułu
More from Damian Halik

Wyspa dla każdego, czyli kopenhaski projekt Parkipelago

Miejska tkanka musi ewoluować – wiedzą o tym Duńczycy, którzy o przestrzeni...
Czytaj wiecej