Kłamstewko – recenzja

Czy można zrobić film o zbliżającym się odejściu bliskiej osoby, który będzie nie tylko wzruszał, ale również szalenie bawił? Na pewno już domyślacie się, że można i tym filmem jest bez wątpienia „Kłamstewko”.

Kłamstewko (ang. The Farewell) to historia pewnej chińskiej rodziny. Najstarsi członkowie rodu wciąż żyją w Chinach, a ich dzieci i wnuki rozrzucone są po świecie, w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Pewnego dnia dowiadują się, że babcia jest śmiertelnie chora i powracają w rodzinne strony. Jednocześnie, nie chcą jej informować, o jej stanie zdrowia, by nie sprawić, że zacznie słabnąć jej chęć do życia. Będą się wiec mierzyć z jej zbliżającym się odejściem, ale samemu, bez jej udziału.

Główną bohaterką jest Billi (w tej roli fenomenalna Awkwafina nagrodzona Złotym Globem) i to przede wszystkim na jej relacjach z babcią się skupiamy – ale nie tylko. W filmie poznajemy perspektywę trzech pokoleń rodu i śledzimy rozmaite różnice kulturowe i odmienne filozofie życia oraz próba udanego porozumiewania się ze sobą. Z tego krótkiego opisu można by wnioskować, że jest to film dość ponury, bo przecież traktuje o przemijaniu. Jednak jego reżyserce – Lulu Wang – idealnie udało się połączyć tragizm całej sytuacji, z humorem i ciepłem, jakie prezentują na ekranie aktorzy. To przede wszystkim film o relacjach rodzinnych, dzięki któremu możemy uronić łezkę, kiedy to np tęsknimy za kimś ze swojej rodziny, kogo bardzo kochamy. Jednocześnie możemy się na filmie bardzo pośmiać, więc poprawa humoru po ciężkim dniu jest właściwie gwarantowana.

Kłamstewko może być bardzo ciekawą pozycją dla nas i dla reszty Europejczyków.

Możemy tu zaobserwować wiele różnic kulturowych, między Azją a USA, które może i są przedstawione stereotypowo, to jednak potrafią pokazać pewne nowe spojrzenie, poprzez swoją głębię. Potrafi do zbliżyć widza i pokazać, jak przeżywamy pewne sprawy zależnie od naszego położenia geograficznego i tradycji. 

Fakt, że rodzina postanawia nie informować babci o jej stanie zdrowia ze względu na pewną chińską tradycję, jest dla głównej bohaterki zupełnie nie zrozumiały, przez co pozostaje w pewnego rodzaju szoku – może to jednak wywołać wiele mieszanych uczuć podczas seansu. 

Szukając w repertuarze ciekawej pozycji na wyjście do kina, nie można pominąć Kłamstewka. To jeden z ciekawszych tytułów, które pokazały się na ekranach w ostatnim czasie i tym samym, bardzo dziwi fakt, że został on całkowicie pominięty przy oscarowych nominacjach – zwłaszcza, że pamiętano o nim przy Złotych Globach.

Cieszy mnie również fakt, jak szybko i prężnie rozwija się kariera Awkwafiny. Do tej pory była przede wszystkom kojarzona ze swojej działalności muzycznej lub występów komediowych. Tym filmem pokazała, że dobrze czuje się również w dramatach – co prawda z elementami komediowymi, ale i tak pokazał tu swoją inną stronę. Jeżeli macie szansę, to idźcie na ten film do kina! 

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

American Film Festival – jeden z najlepszych filmowych festiwali w Polsce

Ostatnio trochę pisałem o festiwalach i tym, że możemy na nich obejrzeć...
Czytaj wiecej