Na klasykę!

"Sposób na Alcybiadesa", reż. Piotr Ratajczak (www.kurierlubelski.pl)
"Sposób na Alcybiadesa", reż. Piotr Ratajczak (www.kurierlubelski.pl)
Wydaje mi się, że niespecjalnie dobrze dzieje się w polskiej dramaturgii. Wystarczy rzucić okiem na repertuary teatrów, a tam -  współczesny polski tekst napisany w ostatnim dziesięcioleciu to duża rzadkość, niemal sensacja.

Co nie znaczy, że takie teksty nie powstają, przeciwne. Ale z bliżej nieznanych powodów dyrektorzy teatrów nie chcą ich wystawiać. Może są niedobre? Albo – zbyt nowoczesne, awangardowe? A może to za duże ryzyko? A może po prostu lepiej wystawić coś sprawdzonego, na co widzowie zawsze się znajdą? A może wszystko to na raz? Więc klasyka hula na polskich scenach od Bałtyku do Tatr, przy czym do klasyków zaliczamy już Gombrowicza i Mrożka, więc nie lękajcie się, że tyko Antygona czy Balladyna.

Wybrałem więc dziś dla Was kilka spektakli stworzonych na podstawie klasycznych tekstów, które to spektakle zdecydowanie warto zobaczyć, bo – po prostu są dobre, a niekiedy świetne, i zostały na wskroś nowocześnie, a nawet awangardowo zrealizowane.

Zwracam więc uwagę na Opolskie Konfrontacje Teatralne, których jurorzy jeżdżą po całym kraju i oglądają spektakle zgłoszone do konkursu „Klasyka żywa”. Najlepsze z nich oglądają widzowie w teatrze Kochanowskiego w Opolu, a jury wybiera zwycięzcę. W tym roku konkurencja bardzo silna – od “Wesela” Jana Klaty ze Starego Teatru po… “Sposób na Alcybiadesa” z Teatru Osterwy w Lublinie. W roku ubiegłym wygrał “Ślub” Gombrowicza w reżyserii Anny Augustynowicz i istotnie jest to przedstawienie wspaniałe, szczęśliwie do obejrzenia w Szczecinie, Opolu oraz – na licznych wyjazdach.

"Ślub", reż Anna Augustynowicz (szczecin.wyborcza.pl)
“Ślub”, reż Anna Augustynowicz (szczecin.wyborcza.pl)

Tymczasem z nowości…

Krzysztof Garbaczewski zabrał się za Platona i wyreżyserował bardzo dobry spektakl w Nowym Teatrze. Tekst został na nowo przełożony przez Andrzeja Serafina, a wielką rolę (Sokratesa) w tym przedstawieniu zagrał Jacek Poniedziałek, fantastyczna także Magda Cielecka, świetne role Pawła Smagały, w ogóle całego zespołu, w tym nowych „nabytków” Nowego – Jaśminy Polak i Bartosza Bieleni. Za najdawniejszą klasykę zabrał się także w Studiu Michał Borczuch, “Żaby” wg Arystofanesa pojawią się na deskach przy pl. Defilad późniejszą wiosną.

Tymczasem w Narodowym jeden z najlepszych spektakil tego sezonu, porywający “Ułani” Jarosława Marka Rymkiewicza w reżyserii Piotra Cieplaka. Fantastyczne aktorstwo, świetny pomysł na inscenizację, a do tego pytania o polskość i dzisiejsze znaczenia tego słowa. Powstały w latach 70-tych tekst nic się nie zestarzał (wszak to poezja), przeciwnie, brzmi, jakby go Rymkiewicz napisał wczoraj. Ale to chyba akurat nie byłoby możliwe. Maleńka widownia, więc z biletami będą problemy, a spektakl – napiszę raz jeszcze – olśniewający.

Nie omijajcie Ateneum. Z repertuarem mieszczańskim kojarzony, wystawił spektakl absolutnie uniwersalny, też o polskości – tym razem widzianej z daleka, też świetnie zagrany – “Trans-Atlantyk” Witolda Gombrowicza w reżyserii Artura Tyszkiewicza. I pytania o to, czy można od polskości uciec, czy jesteśmy najpierw ludźmi, a potem Polakami, czy odwrotnie (kłania się Masłowska i “Między nami…”), znakomity zawsze Przemysław Bluszcz w roli Gombrowicza, bardzo dobry Krzysztof Dracz jako Gonzal. Idźcie, choć wali w łeb niczym obuch.

"Miny polskie", reż. Mikołaj Grabowski (afisztertralny.pl)
“Miny polskie”, reż. Mikołaj Grabowski (afisztertralny.pl)

I też jakby o tym samym, nieco lżej, bardzo dowcipnie, z wybitnym aktorstwem – “Miny polskie” Mikołaja Grabowskiego w Polskim. Dodajmy, że w Polskim, który się mocno zmienia, za chwilę na deskach przy Karasia premiera “Króla” wg Twardocha Strzępki i Demirskiego (sic!). W “Minach” – rozprawa z naszymi rytuałami, gestami, tytułowymi minami, o tym, jak zniewoliliśmy słowa i jak zmieniamy ich znaczenie. Całość z pewną jednak czułością do naszych niedoskonałości. I z Janem Peszkiem w roli Bogusławskiego i debiutującym w Polskim Grzegorzem Mielczarkiem w roli Gombrowicza.

Wybieram się po Świętach do Lublina – młody reżyser Jędrzej Piaskowski (którego znają widzowie m.in. TR-u i Żydowskiego) wystawił tamże świetne podobno “Trzy siostry”. Ciekaw jestem, tym bardziej, że zostawił – jak mi doniesiono – sto procent Czechowa w Czechowie. Gdzie więc tkwi tajemnica? Obejrzę i dam znać.

More from Rafał Turowski

Gdzie jechać w 2018

Jak co roku Lonely Planet piórem swoich autorów poleca miejsca szczególnie warte...
Czytaj wiecej