Klimatyczna architektura Ho Chi Minh

Ho Chi Minh, Concrete Waves, G8A
Fasada biurowca Concrete Waves, fot. G8A
Wiele osób, zwłaszcza mieszkających na co dzień w innych strefach klimatycznych, uznaje tropiki za idealne miejsce na spędzenie urlopu. Słońce i morska bryza kojarzą się raczej wakacyjnie, ale potrafią też być zabójcze – i właśnie tu pole do popisu mają architekci.

Nierzadko zapominamy, że architektura to coś więcej niż wizualna reprezentacja pewnych koncepcji w budownictwie. Coraz częściej jednak to właśnie wizje architektów rozwiązują problemy mieszkańców poszczególnych regionów. Zmiany klimatyczne wręcz wymuszają adaptację konkretnych pomysłów, które ograniczałyby czy to emisję gazów cieplarnianych, czy też fatalne skutki tych zmian. W takich momentach ekologia i komfort życia zaczynają jechać na tym samym wózku. Jednym z najtrudniejszych problemów architektonicznych są zaś warunki w klimacie zwrotnikowym i podzwrotnikowym. Właśnie dlatego warto podejrzeć pomysły architektów choćby z Ho Chi Minh.

Tropiki niejedno mają oblicze

Ho Chi Minh, Concrete Waves, G8A
Widok z wnętrza Concrete Waves na zielony dziedziniec, fot. G8A

Dla nas – mieszkańców stosunkowo zimnego regionu – wakacyjne wypady do ciepłych krajów są czymś nagminnym. Chwytamy tam słońce, korzystając z okazji. Większość z nas zapewne zdaje sobie jednak sprawę, że nie są to warunki na dłuższą metę komfortowe. Mieszkańcy tych regionów na co dzień prażeni są słońcem i smagani morską bryzą. Do tego dochodzą też ulewne deszcze, które w zależności od strefy są codziennością bądź sezonowym zagrożeniem.

Architektura w centrum Ho Chi Minh jest dość staromodna – jak gdyby wzorowana była na zachodnich rozwiązaniach, ale od lat zapominano o aktualizowaniu wzorców. Wszechobecny beton i proste, wykończone taflami szkła biurowce to w tych warunkach pułapka bez wyjścia. W momencie, gdy nad miastem przechodzi burza, wszyscy chronią się w budynkach. Ulewne deszcze nie są jednak największym problemem – gdy tylko chmury się rozproszą, do głosu dochodzi bowiem słońce. Miasto w mgnieniu oka zmienia się wówczas w saunę. Jedynym rozwiązaniem jest dalsze tkwienie w szczelnie zamkniętych, klimatyzowanych pomieszczeniach… Albo zmiana podejścia do projektowania.

To nie kwestia ani betonu, ani też szkła

Ho Chi Minh, Concrete Waves, G8A
Zacienione wnętrza Concrete Waves, fot. G8A

Zbyt pochopne osądy są czymś naturalnym i nie inaczej jest w przypadku architektury. Można by pomyśleć, że problemem Ho Chi Minh (i wielu innych miast) jest betonoza, ale to tylko półprawda. Materiały owszem, mają znaczenie, ale o wiele istotniejszy jest sposób ich wykorzystania. Doskonałym przykładem jest natomiast budynek Concrete Waves od G8A. Architekci z wietnamskiego biura tej międzynarodowej pracowni skorzystali z rozwiązań implementowanych od pewnego czasu w Europie. Te, jak się okazuje, zostały wręcz stworzone z myślą o takich warunkach klimatycznych.

Jak sama nazwa wskazuje, betonu w projekcie nie brakuje. Betonowe Fale nie generują jednak podobnych problemów jak klasyczne biurowce w Ho Chi Minh. Ukończony w 2019 roku budynek nie wymaga nawet mechanicznej klimatyzacji. W części jest ona wykorzystywana, by poprawić komfort pracy, ale niemal połowa budynku podlega samoistnej termoregulacji. Wszystko dzięki zastosowaniu wielu pomysłowych rozwiązań i otwarciu się na warunki zewnętrzne. Budynek leży zaledwie piętnaście kilometrów od ścisłego centrum stolicy Wietnamu, w większości przypadków doświadcza więc tych samych ulew i tego samego prażącego słońca.

Ho Chi Minh, Concrete Waves, G8A
Widok na Concrete Waves z lotu ptaka, fot. G8A

Otwarta konstrukcja Concrete Waves daje jednak bryzie możliwość chłodzenia betonu, podczas gdy odpowiednio rozmieszczone osłony nie pozwalają nagrzewać się szklanym taflom, za którymi pracują ludzie. We wnętrzu wciąż jest mnóstwo naturalnego światła, ale słońce nie pada na szyby bezpośrednio. Co więcej, rozwiązano też problem deszczu. W trakcie ulew większość wody pochłania istna mikrodżungla, która porasta dziedziniec budynku. Zaprojektowany przez G8A biurowiec w najlepszy możliwy sposób adaptuje się do warunków klimatycznych, nie tylko chroniąc przed ich skutkami, ale wręcz przekuwając ich wady w zalety.

Właśnie na tym – wykorzystywaniu zalet i minimalizowaniu wad – polega projektowanie bioklimatyczne. Takie podejście, choć stosunkowo świeże, zaczyna być w Ho Chi Minh coraz popularniejsze.

Concrete Waves jest tylko jednym z przykładów. Nie jest to też budynek pokazowy, a jedynie preludium do większego projektu. Grégoire Du Pasquier (G8A) zapowiada, że biurowiec zaprojektowany dla największej wietnamskiej firmy z branży IT będzie się z czasem rozrastać.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Lubicie postapo? W Czarnobylu otwarto Hostel Polissya

Turystyka jest ważnym źródłem dochodu dla wielu państw, a borykający się z...
Czytaj wiecej