Kolce lekkoatletyczne – kiedy się przydają?

Kolce lekkoatletyczne, Pixabay/morzaszum
Fot. Pixabay/morzaszum
Specjalnie uzbrojona podeszwa kolców lekkoatletycznych gwarantuje lepszą przyczepność, a co za tym idzie – pozwala na rozwijanie wyższych prędkości, ale czy tego typu buty, stworzone z myślą o wyczynowym sporcie, sprawdzą się także wśród amatorów biegania?

Wśród biegowego osprzętu kolce lekkoatletyczne zajmują specjalne miejsce. To buty typowo startowe, lekkie, praktycznie pozbawione amortyzacji pod piętą, za to wyposażone w metalowe wkręty. Regularnie korzystają z nich nie tylko zawodowi biegacze, ale też skoczkowie czy oszczepnicy. Krótsze wkręty zdają egzamin podczas startów na bieżni, dłuższe natomiast zakładane są na wyścigi przełajowe. Przez amatorów biegania, którzy najczęściej startują w biegach ulicznych, takie buty nie są traktowane jako towar pierwszej potrzeby. Coraz więcej pasjonatów inwestuje jednak w kolce. Dlaczego?

Zapach świeżo skoszonego tartanu

Wielu amatorów biegania stawia na profesjonalizację swojego treningu. Popularnością cieszą się porady dietetyczne, współpraca z trenerami personalnymi, suplementacja oraz regularne starty w zawodach – niemal ramię w ramię z zawodowcami. Nic więc dziwnego, że również sprzęt, z którego korzystają amatorzy, niewiele różni się od tego, którego używają Eliud Kipchoge czy Kenenisa Bekele.

Kolce lekkoatletyczne pasjonatom mogą przydać się w tej samej sytuacji, co zawodowcom – podczas wykonywania treningów na bieżni. Krótkie interwały na odcinkach 200- czy 400-metrowych, wykonane w kolcach są dużo przyjemniejsze i co ważniejsze – szybsze. Buty gwarantują doskonałą przyczepność zwłaszcza na wirażach, gdzie siła odśrodkowa przy dużych prędkościach potrafi mocno pracować, wypychając biegacza na zewnątrz.

Treningi w kolcach poza tym, że dają frajdę, uczą biegania na śródstopiu, wzmacniają stopę i łydkę. Niektórzy twierdzą, że nic tak nie pachnie, jak lekkoatletyczna bieżnia chwilę po wykonaniu szybkich, beztlenowych odcinków w kolcach. Jest to zapach cierpienia wymieszany z unoszącym się w powietrzu kwasem mlekowym.

Kolce lekkoatletyczne – tajna broń w krosie

Od wielu lat w Polsce rozgrywa się regularnie biegi przełajowe. Nie chodzi tylko o imprezy mistrzowskie, które mają za zadanie wyłonić najlepszych specjalistów od biegania w krosowym terenie. Coraz więcej znajdziemy również biegów terenowych dla amatorów. Najczęściej rozgrywa się je w sezonie jesienno-zimowym. Śliska, skuta lodem lub błotnista, grząska nawierzchnia zdecydowanie utrudnia biegaczom zadanie. Kolce lekkoatletyczne mogą być tutaj doskonałym wsparciem.

Alternatywą dla obuwia są dostępne w marketach elastyczne nakładki. Potrafią się jednak zsuwać, co mocno utrudnia bieganie. Kolce lekkoatletyczne pozwolą bez upadku pokonać najbardziej wymagającą trasę i lepiej “chwycić się” podłoża podczas podbiegu. Wkręty do biegów przełajowych są wyraźnie dłuższe (12-15 mm) niż typowo tartanowe (6 mm).

Kolce lekkoatletyczne to obuwie niezwykle dopasowane. Pierwsze przebieżki na cienkiej i twardej podeszwie mogą sprawiać dyskomfort, zwłaszcza jeśli dotychczas korzystaliśmy wyłącznie z butów treningowych z dużą amortyzacją, pozwalających swobodnie lądować na piętę. Gdy jednak oswoimy się już z agresywnym bieganiem na śródstopiu, wielce prawdopodobne, że szybkie interwały na stadionie okażą się naszą ulubioną jednostką.

Autor artykułu
More from Krzysztof Brągiel

Czy rower stacjonarny może zastąpić bieganie?

W warunkach domowej kwarantanny najlepszym przyjacielem wielu biegaczy, okazywał się rower stacjonarny....
Czytaj wiecej