Kontrowersyjna kampania jednak wypromowała Wilno…

Grafika promująca kampanię reklamową "Wilno punktem G Europy", fot. Go Vilnius
Grafika promująca kampanię reklamową "Wilno punktem G Europy", fot. Go Vilnius
Krajom Europy Wschodniej niełatwo przyciągnąć zagranicznych turystów – poszczególne miasta muszą więc decydować się na niekonwencjonalne, często bardzo odważne kampanie reklamowe. Wszystkie dotychczasowe pomysły przebiło jednak Wilno, a dziś organizatorzy jego promocji chwalą się, że nietypowe działania poskutkowały.

Nie każdy może mieć własny Kraków, Pragę czy Budapeszt – ale każdy by chciał. Te pełne architektonicznych perełek i murów ociekających historią miasta cieszą się sporą popularnością. Ba, zagraniczne plebiscyty turystyczne uznają gród Kraka za jeden z najlepszych celów wakacyjnych podróży.

Niektórzy mieli jednak mniej szczęścia, przez co muszą w jakiś sposób przyciągnąć gości z zagranicy. W zeszłym roku na bardzo odważny krok zdecydowano się w stolicy Litwy, gdzie agencja Go Vilnius zorganizowała kampanię pod hasłem: “Wilno punktem G Europy”.

Kontrowersyjnie, ale przede wszystkim – skutecznie

Być może słyszeliście o tej akcji. Kobieta leży na pościeli będącej w istocie mapą Europy; ma przymknięte oczy, na jej twarzy maluje się charakterystyczny grymas rozkoszy – a w towarzyszącym mu geście ekstazy zaciska dłoń na… Litwie, konkretnie na części, w której znajduje się stolica kraju. Bez zbędnych tłumaczeń czy choćby grama nagości obraz jest bardzo sugestywny.

Strona projektu "Wilno punktem G Europy", fot. Go Vilnius
Strona projektu “Wilno punktem G Europy”, fot. Go Vilnius

Zdjęcie promujące akcję “Wilno punktem G Europy” dziś widzimy tylko w odmętach internetu oraz na stronie VilniusGspot.com. W zeszłym roku można je było jednak zobaczyć także na billboardach i plakatach. Hasło reklamowe brzmiało niemniej dwuznacznie: “Nikt nie wie, gdzie jest, ale gdy już go znajdziesz, jest wspaniale”. Do tego kampanii organizowanej przez Go Vilnius towarzyszyły krótkie spoty utrzymane w tej samej konwencji.

Naszym celem było przyciągnięcie głównie młodych turystów, którzy są zainteresowani odkrywaniem nowych, ekscytujących kierunków.

– Inga Romanovskienè, prezes Go Vilnius, w wywiadzie dla CNN

Odgrzewają stary kotlet, pomyślicie, ale nie. Romanovskienè udzielała wywiadu, ponieważ kampania “Wilno punktem G Europy” została niedawno nagrodzona podczas gali International Travel and Tourism Awards w Londynie. Przy tej okazji prezes Go Vilnius pochwaliła się, że akcja była nie tylko efektowna, ale i efektywna.

Jak wspomina Inga Romanovskienè:

Kampania “Wilno punktem G Europy” zaowocowała wzrostem lokalnej branży turystycznej o 12,5%. Wśród najbardziej zainteresowanych tym, co do zaoferowania mają Litwini, znaleźli się Niemcy i Brytyjczycy. Liczba turystów z tych krajów wzrosła kolejno o 40% i 20%.

Oczywiście kontrowersje związane z seksualnym charakterem kampanii największe oburzenie wywołały głównie w kręgach konserwatywnych. Głośny przeciw takiej formie reklamy wygrzmiał, między innymi, biskup wileński, ale jak widać i tak było warto. Zresztą, trzeba przyznać, że mimo seksualnych skojarzeń, “Wilno punktem G Europy” raczej bawiło, aniżeli demoralizowało. Ostatecznie Go Vilnius rozliczane jest natomiast z efektów, a te – trzeba przyznać – robią wrażenie.

Co ciekawe, strona VilnusGspot.com nadal działa w niezmienionej formie. Możecie na niej znaleźć krótki test, pozwalający dopasować treści do waszych preferencji, lub “pominąć grę wstępną” i przejść do przeglądania wileńskich atrakcji na własną rękę. Wszystko utrzymane jest w tej samej konwencji, ale ponownie dwuznaczności są tu raczej proste do rozszyfrowania. Jeśli więc w niedalekiej przyszłości planujecie wybrać się do stolicy Litwy, warto tam zajrzeć w poszukiwaniu ciekawych atrakcji.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Wodowanie pierwszego Lexusa LY 650 coraz bliżej…

Dla wielu fanów japońskiej marki zapewne sporym zaskoczeniem był pomysł przeniesienia wyjątkowej...
Czytaj wiecej