“Król” w Polskim

Szczepan Twardoch (www.polskieradio.pl)
Szczepan Twardoch (www.polskieradio.pl)
Najpierw poszła w miasto sensacyjna pogłoska, potem tę plotkę dementowano, a potem zaczęły się próby… Wieść była sensacyjna – bo Monika Strzępka i Paweł Demirski, znani dotychczas z off-mainsteamowych, raczej awangardowych produkcji, pojawiają się na deskach jednego z najbardziej mieszczańskich teatrów w Warszawie. No i wszyscy się zastanawiali, co z tego wyniknie?

Szczególnie, że twórcy zdecydowali się przenieść na scenę świetną prozę Szczepana Twardocha, która stanowi jednak scenariusz na film, a nie na spektakl. No i jesteśmy już po premierze.

Mamy oto przedwojenną Warszawę, daleką u Twardocha od Paryża Północy, żydowskie Nalewki i ich okolice. Kurestwo, wulgarna fizjologia, ćwiartowanie ciał i tortury, są w tym świecie na porządku dziennym. Trup ściele się naprawdę gęsto, stolica lat 30-tych jest zbrukana, śmierdząca i skorumpowana. W tej brudnej wodzie świetnie pływają bohaterowie powieści i spektaklu, i – do któregoś momentu – radzą sobie nieźle. Ale dobry czas dla Kaplicy się kończy, trafia do Berezy, w której nie było miło, więc Jakub przejmuje cały ten biznes.

Monika Strzępka i Paweł Demirski (Newsweek.pl)
Monika Strzępka i Paweł Demirski (Newsweek.pl)

Bardzo efektowny spektakl, ogląda się to jak kryminał, nic dziwnego – powieść Twardocha też pochłania się w ciągu nocy.  Publiczność zatem będzie dopisywać, nie mam co do tego wątpliwości, bo i niegłupie, z rozmachem zrobione, i z odniesieniami do tu i teraz, na co widownia reaguje entuzjazmem. Poza tym bardzo dobre role – m.in. debiutujących w Polskim – Adama Cywki (przedtem Polski we Wrocławiu), Marcina Bosaka (ex-Studio, bardzo efektowna rola Radziwiłka), bardzo dobry także Paweł Tomaszewski, szczególnie zapada w pamięć jego stand-upowa niemal rola redaktora zmanierowanego geja. Warto też zapamiętać nazwisko Alana Al-Murtathy.

"Król" Szczepana Stwardocha (ksiazkatooknonaswiat.blogspot.com)
“Król” Szczepana Stwardocha (ksiazkatooknonaswiat.blogspot.com)

Mam też cichutką uwagę. Książkę znam i ponieważ spektakl jest dość wierną inscenizacją prozy Twardocha, całość była dla mnie i dość przewidywalna, i momentami także ździebko nużąca. Ale ci, co książki nie znają – będą zachwyceni.

 

 

More from Rafał Turowski

LINZ

Linzu nie znajdziemy w zestawieniu tysiąca miast, które musisz zobaczyć przed śmiercią.
Czytaj wiecej