Kubica – co go czeka w drugim debiucie w F1?

Już 17 marca Robert Kubica po ośmiu latach przerwy stanie na starcie Grand Prix Formuły 1. Co wiemy o przygotowaniach jego zespołu przed tym wydarzeniem?

Otóż wiemy, że nic nie wiemy. Nasz wyścigowy rodzynek Robert Kubica stanął przed historyczną możliwością powrotu do najwyższej ligi wyścigowej na świecie. To wydarzenie bez precedensu: jeszcze nikt po tak długiej przerwie nie wrócił do ścigania na najwyższym poziomie. Ba, nikt z obrażeniami nawet podobnymi do tych, jakich doznał Kubica podczas wypadku, który na lata odsunął go od F1, nie powrócił to ścigania w F1.

Tymczasem przed naszym kierowcą piętrzą się problemy. Wróbelki ćwierkały, że oprócz fotela w bolidzie Williamsa, Kubica miał ofertę od Ferrari. Tam miał się zajmować pracą na symulatorze i liczyć na to, że w kolejnym sezonie być może zwolni się miejsce w którymś z zespołów. Kubica wybrał jednak pewne miejsce głównego kierowcy w mocno, niestety, niepewnym ostatnimi czasy Williamsie.

Problemy techniczne

Wydawałoby się, że po zupełnie nieudanym zeszłym sezonie w ekipie z Grove ktoś poszedł po rozum do głowy. Przede wszystkim pożegnano zupełnie nieudany bolid FW41, który wszyscy okrzyknęli nierozwojowym już w trakcie trwania sezonu 2018. Główny inżynier Paddy Lowe miał jednak problemy ze współpracą z ludźmi w zespole. Ze stajni poodchodziło masę wartościowych osób – i tu można upatrywać problemu, jaki ukazał się podczas ostatnich testów w Barcelonie.

Williams spóźnił się bowiem z dostawą bolidu, przez co ekipa straciła cenne dwa i pół dnia prób. Gdy już Robert Kubica i George Russel zasiedli na zmianę za kółkiem okazało się, że FW42 odstaje mocno od czołówki.

Osobiście byłbym tutaj ostrożny w ocenach. Na pewno do Ferrari i Mercedesa Williamsowi póki co bardzo daleko, jednak z drugą połową stawki nowy bolid może powalczyć. Zwłaszcza z tak doświadczonym kierowcą o zacięciu inżynierskim, jakim jest Kubica. Trudno porównywać czasy Williamsa, zresztą wiedząc, jakie opóźnienie miał zespół. Ponadto z racji braku części zamiennych Kubica i Russel musieli się obchodzić z bolidem nad wyraz delikatnie – jakakolwiek kolizja praktycznie wykluczała Williamsa z reszty testów. Widać było za to, jakie postępy czynią kierowcy, zwłaszcza w pierwszej fazie testów.

Można zaryzykować stwierdzenie, że FW42 jest niezłą maszyną, cierpiącą jednak na brak czasu na dopracowanie. Bolid był już tak zużyty podczas drugiego tygodnia testów, że ekipa testowała już wyłącznie starty i pitstopy. Sam Kubica ocenił, że jest przygotowany do startu w GP Australii 17 stycznia na zaledwie 20 procent.

Zwycięstwo czy porażka

Teraz pozostaje pytanie, co w Groove działo się przez ostatnie dni. Czy zabrali się ostro do roboty i na podstawie skrawków informacji poprawili FW42 na tyle, żeby Kubica i Russel mogli podjąć walkę choć z końcem stawki? Czy zdążyli z budową drugiej maszyny i wystarczającym zapasem części zamiennych?

O tym zapewne dowiemy się dopiero w niedzielę. Dość ambiwalentne odczucia jednak budzi fakt uporu wspomnianego Paddy’ego Lowe’a, który został ogłoszony w ubiegłym tygodniu. Wszyscy eksperci niemal za pewnik wzięli to jako odejście inżyniera z zespołu. Faktycznie, bo któż będąc mocno w tyle z robotą bierze urlop przed najważniejszym dniu w roku? Czy zarządzająca zespołem Claire Williams ma jakiś pomysł na rozwiązanie powstałej sytuacji? Kto poprowadzi prace zespołu w najbliższym czasie? Czy Lowe wróci, czy Williams teraz w pośpiechu będzie szukał jego następcy? A może problemy Williamsa to nie tylko Lowe, ale i pewna dama zarządzająca spuścizną Franka Williamsa?

Niestety sytuacja Roberta Kubicy nie wygląda różowo. Jedyna nadzieja w jego zdolnościach i talencie, którym może pokazać, że mimo kiepskiego samochodu nadal jest wartościowym kierowcą. I liczyć na to, że Williams się podniesie. Lub na wolny fotel w innym zespole w przyszłym roku…

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Yellow box – sposób na blokowanie skrzyżowań

Kierowcy blokujący skrzyżowania to zmora polskich miast. W Szczecinie wdrożono pilotażowy program...
Czytaj wiecej