Frank Lloyd Wright znów zachwyca – tym razem dzięki technologii 3D

O twórczości jednego z najsłynniejszych architektów ubiegłego stulecia miałem okazję pisać kilkukrotnie. Frank Lloyd Wright zachwycał absolutnie genialnymi pomysłami, ale nie zawsze zyskiwały one uznanie w oczach klientów. Jego jakże intensywna kariera zaowocowała ponad tysiącem sto siedemdziesięcioma projektami, sześćset sześćdziesiąt spośród nich nigdy jednak nie zrealizowano. Architekt wiedział dlaczego – nieraz zdarzało mu się o tym wspominać w korespondencji czy prywatnych zapiskach. Ostatnio kilka z najciekawszych przykładów udało się jednak wskrzesić w wersji cyfrowej.

Nie mam oczywiście wątpliwości, że przedsięwzięcie ma charakter sprawnie przeprowadzonej akcji marketingowej. Jako miłośnik architektury modernistycznej nie mogłem jednak przejść obok niego obojętnie. Oto bowiem Angi – amerykański portal ogłoszeniowy dla specjalistów z branży remontowo-budowlanej – sięga po absolutnego klasyka, ale w sposób niebanalny. We współpracy z londyńskim NeoMam Studios przeniesiono z papieru do grafiki 3D trzy intrygujące, wyraźnie różniące się stylem pomysły Wrighta. Możemy dzięki temu zobaczyć trzy twarze ikony:

Młodziak Frank

Frank Lloyd Wright, David Devin, Chicago, Illinois, Angi
Willa pani Devin (Chicago, Illinois, 1896), fot. Angi

Styl amerykańskiego modernisty jest bodaj najbardziej charakterystycznym pośród architektonicznych sław. Należy jednak pamiętać, że tworzący na przestrzeni kilku dekad Frank Lloyd Wright ewoluował wraz z każdym projektem. W początkach jego twórczości próżno zresztą szukać cech charakterystycznych czy to dla modernizmu, czy słynnego, lecz nabytego dopiero z czasem sznytu Amerykanina. Właśnie dlatego jednym z przeniesionych do środowiska 3D projektów jest willa z 1896 roku. Jej zleceniodawczynią była pani Devin.

Posiadłość wyraźnie inspirowana jest topowym wówczas autorem, a przy tym jednym z mentorów Wrighta – Louisem Henrym Sullivanem. Jego styl u schyłku XIX wieku odcisnął mocne piętno na pracach młodego i wciąż szukającego własnej drogi architekta. Ta konkretna posiadłość jest jednak nietypowa nawet jak na tamten okres jego kariery. Jej bryła przywodzi na myśl pytania między innymi o wpływ oczekiwań klienta – wyraźnie się bowiem wyróżnia na tle ówczesnych trendów. Przedstawiciele Angi zgodnie uznali, że to ich ulubiony spośród niezrealizowanych projektów Wrighta, właśnie ze względu na brak cech charakterystycznych jego stylu.

Mrs. David Devin, Chicago, Illinois, Angi
Rozkład pomieszczeń w willi pani Devin (Chicago, Illinois, 1896), fot. Angi

Odmienność pomysłów, na które Frank Lloyd Wright wpadał pod koniec XIX wieku, nie powinna jednak dziwić. Warto przypomnieć, że na przełomie 2020 i 2021 roku w Chicago, a więc mieście, które do dziś pozostaje jednym z pomników jego twórczości, zorganizowano przekrojową wystawę twórczości architekta. Mogliśmy tam zobaczyć wiele jego wczesnych prac i zrozumieć, jak rozwijał się jego styl.

Marzyciel Lloyd

Frank Lloyd Wright, Jezioro Tahoe, Angi
Domek letniskowy nad jeziorem Tahoe (1923), fot. Angi

Drugi z projektów, które postanowiono wskrzesić, pochodzi z 1923 roku i – choć bliższy temu, co znamy – także wyróżnia się w dorobku Wrighta. Dom nad jeziorem Tahoe ma w sobie coś z domku letniskowego czy leśnego obozu, na jakie wysyłało się dawniej amerykańskie dzieci. Tytuł tej pracy to Lake Tahoe Summer Colony, jednak projekt nigdy nie został przez nikogo zamówiony. Od początku do końca był on dziełem wyobraźni autora i – być może – swego rodzaju marzeniem.

dom letniskowy, Jezioro Tahoe, Angi
Wnętrze domu letniskowego nad jeziorem Tahoe (1923), fot. Angi

Bliżej nieokreślona lokalizacja w lesie na górzystym nabrzeżu Zatoki Emerald wytwarza wokół projektu magiczną aurę. Widać w nim niezwykłe przywiązanie do natury, ale też chęć odcięcia się od świata zewnętrznego. To nie obóz – to utopijna forteca, o której Frank Lloyd Wright być może marzył. Świadczy o tym zarówno sam projekt, jak i jego wspominki. Niemal dwie dekady później architekt pisał bowiem:

Najlepsze [budynki – przyp. red.] żyją tylko na papierze. Najciekawsze i najbardziej żywotne opowieści mogłyby być niczym działa dziecięcej wyobrażeni, gdyby kiedykolwiek spotkały się z gruntem. Jak choćby projekt znad jeziora Tahoe...

Geniusz Wright

Frank Lloyd Wright, Ayn Rand, Connecticut, Angi
Dom zaprojektowany przez Franka Lloyda Wrighta dla Ayn Rand (Connecticut, 1946), fot. Angi

Ayn Rand poznała Wrighta w latach 30. XX wieku. Pisarka szukała wówczas inspiracji dla postaci Howarda Roarka – głównego bohatera "Źródła". Dekadę później jej droga ponownie skrzyżowała się natomiast z drogą słynnego architekta. Tym razem chodziło jednak o interesy. Święcąca kolejne sukcesy autorka powoli godziła się z myślą o przeprowadzce. Szukała miejsca, w którym cudownie będzie jej się pracować. Nie była jednak pewna, gdzie je znajdzie. Pierwotnie myślała o Connecticut, by móc podziwiać z okien morze, ale brała też poprawkę na rozwój swej hollywoodzkiej kariery – w grę wchodziło więc także Los Angeles.

Celem projektu było obudowanie domu wokół miejsca najistotniejszego: studia, w którym Rand mogłaby tworzyć. Stąd tak ważny był dla niej kojący widok za oknem – Wright dodał do tego natomiast naturę, którą tak kochał, i styl, który w latach 40. mówił już sam za siebie. Niezwykła konstrukcja nigdy jednak nie opuściła papieru, pisarka pozostała bowiem na Manhattanie. Mimo niepowodzenia Rand pisała jednak o projekcie niezwykle ciepło:

Dom, który dla mnie zaprojektowałeś, jest wspaniały. Kiedy go zobaczyłam, zaparło mi dech. To szczególny rodzaj rzeźby w przestrzeni, który kocham i którego nikt poza tobą nie byłby w stanie osiągnąć.

Niełatwy proces, którego efekty zachwycają

Ayn Rand, Connecticut, Angi
Plan wnętrza domu dla Ayn Rand (Connecticut, 1946), fot. Angi

Warto wspomnieć, że w przedsięwzięciu nie chodziło o przeniesienie projektów z papieru do programu komputerowego. Choć Frank Lloyd Wright słynął z dokładności swych notatek, nie sposób ot tak przełożyć ich na język współczesnej architektury. Bryły budynków, o ileż łatwiejsze do odtworzenia, zawsze skrywają pewne niuanse, które zdradzają autorów. To coś bardziej nieuchwytnego niż styl, ale i mocniej stemplującego dany projekt nazwiskiem jego twórcy.

Przygotowując wizualizacje 3D niezrealizowanych pomysłów, specjaliści z NeoMam musieli zarówno posiłkować się szkicami czy notatkami, jak i zajrzeć do projektów zrealizowanych, by podejrzeć konstrukcyjne rozwiązania, które nie zawsze widoczne są na planach. Następnie przyszedł czas, by urządzić odtworzone komputerowo budowle – tu ponownie skorzystano z inspiracji, jakimi są istniejące realizacje. O szczegółach przeczytacie tutaj.

Damian Halik

Damian Halik

Kulturoholik, level 99. Czas na filmy, książki, komiksy i gry, generowany gdzieś między pracą a codziennymi obowiązkami, zawdzięcza opanowaniu umiejętności zaginania czasoprzestrzeni.