Maldives Floating City – szansa dla wyspiarzy?

Nie jest tajemnicą, że wraz z podnoszeniem się poziomu mórz i oceanów spora część obecnie zamieszkałych terenów znajdzie się pod wodą. Sytuacja jest dramatyczna zwłaszcza w przypadku państw wyspiarskich, dlatego na Malediwach już dziś pracują nad rozwiązaniem problemu.

Rozwiązaniem, oczywiście, na miarę możliwości ludzkości. Okazuje się bowiem, że łatwiej jest skonstruować pływające miasto, niż zdobyć się na kolektywny wysiłek w celu ratowania globalnej sytuacji. Malediwy zresztą nie od dziś wiedzą, że nie mogą liczyć na łaskę większych od siebie narodów. Rząd liczącego nieco ponad pół miliona mieszkańców kraju już niemal dekadę temu rozpoczął pracę nad projektem Maldives Floating City.

Architektura na miarę potrzeb

Maldives Floating City, fot. Waterstudio.nl

Maldives Floating City w pierwszej kolejności będzie oczywiście turystyczną ciekawostką, ale zdecydowanie warto się temu projektowi przyjrzeć. Pomysł budzi skojarzenia ze słynnymi sztucznymi wyspami Dubaju. Co bardziej zainteresowani światem zapewne pomyślą też o Chinach. Mogłoby się więc wydawać, że tego typu projekty nie są niczym nowym. Jednak w przeciwieństwie do wysp tworzonych w imię partykularnych interesów władz Państwa Środka czy w imię blichtru i zachcianek Szejków malediwska inicjatywa rzeczywiście ma czemuś służyć.

Co ważne, nazwa tego projektu jest bardzo dosłowna – bo choć z lotu ptaka Pływające Miasto będzie przypominać wspomniane realizacje, nie będzie archipelagiem wysp. Mowa o modułowym, unoszącym się na wodzie mieście, które ulokowane zostanie pośrodku malowniczej laguny. Turystyczne zainteresowanie z pewnością wzmoże fakt, iż miasto zlokalizowane będzie bardzo blisko stolicy kraju, Malé. Wystarczy dziesięciominutowa wyprawa łodzią!

Maldives Floating City, fot. Waterstudio.nl

Patrząc na samą architekturę, rozwiązania proponowane przez niderlandzkie Waterstudio nie są szczególnie unikatowe. Modułowe konstrukcje są obecnie jednym z najpopularniejszych pomysłów na szybkie i stosunkowo tanie budownictwo. Całość utrzymana zostanie w stylu zbliżonym do tradycyjnych malediwskich domów, które, notabene, w symboliczny sposób także unosiły się na wodzie. Przy okazji nie zapomniano także o ważnej roli Malediwów w ochronie koralowców. Właśnie te wymierające stworzenia zainspirowały układ modułowego Pływającego Miasta.

Maldives Floating City - jeszcze nie „Wodny świat”, ale niewiele brakuje

Maldives Floating City, fot. Waterstudio.nl

Eksperci od lat apelują, by przynajmniej rozważyć możliwość osiedlania się na wodach. Brzmi to jak totalne science fiction, ale na przestrzeni zwłaszcza ostatniej dekady powstało wiele interesujących projektów, które zgłębiały to zagadnienie. Powody są w zasadzie trzy: pierwszy, najbardziej przerażający, to wspomniane już podnoszenie się poziomu oceanów. Drugi to ciągły wzrost liczby ludności świata i wynikające z niego obawy o nieuchronne przeludnienie. Trzeci natomiast zdaje się najbardziej fantastycznonaukowy – w obliczu wyniszczania Ziemi być może warunki na powierzchni nie pozostawią nam wyboru.

Scenariusz rodem z filmu Kevina Reynoldsa raczej nam nie grozi, choć z drugiej strony – biorąc poprawkę na ludzką naturę – z pewnością nie zabraknie piratów krążących między potencjalnymi miastami na wodzie. Wracając jednak do rzeczywistości – malediwski projekt będzie pierwszym prawdziwym miastem tego typu. Wśród heksagonalnych modułów nie zabraknie budynków użyteczności publicznej, czyniąc to Pływające Miasto samowystarczalnym.

Maldives Floating City, fot. Waterstudio.nl

Floating City nie wybiega, rzecz jasna, aż tak daleko, co najwyżej przyswajając obecne koncepcje do lokalnych potrzeb, ale w tak istotnych kwestiach ważne są nawet małe kroki w odpowiednim kierunku. Realizacja, na którą składa się ponad pięć tysięcy budynków rozlokowanych na około dwustu hektarach, ma zostać ukończona do 2027 roku. Szacuje się, że zamieszka tam przeszło dwadzieścia tysięcy osób.

Fotografia u góry strony: Maldives Floating City, fot. Waterstudio.nl

Pin It
Damian Halik

Damian Halik

Kulturoholik, level 99. Czas na filmy, książki, komiksy i gry, generowany gdzieś między pracą a codziennymi obowiązkami, zawdzięcza opanowaniu umiejętności zaginania czasoprzestrzeni.