Miasta jednominutowe, czyli urbanistyka po szwedzku

Pandemia zrodziła wiele pomysłów, a jeszcze więcej znanych już wcześniej koncepcji zyskało na aktualności, gdy kontakty społeczne musiały zostać ograniczone. Nieprzypadkowo to właśnie w ostatnich dwóch latach – szczególnie w roku 2021 – cały architektoniczny świat mówił o koncepcji miasta piętnastominutowego. Pomysł od lat postulowany przez Carlosa Moreno był jednym z fenomenów ubiegłego roku, a Anne Hidalgo widzi w nim plan popandemicznej odbudowy Paryża. Szwedzi tak jak do pandemii, tak i do urbanistyki podchodzą jednak inaczej. Ich zdaniem więcej sensu mają miasta jednominutowe.

Hiperlokalny koloryt

Miasta jednominutowe, Street Moves, Lundberg Design
Fot. Lundberg Design

Oczywiście już na pierwszy rzut oka widać, że choć obie te koncepcje mają podobne – wręcz konkurujące ze sobą – nazewnictwo, nie skupiają się na tym samym. Właściwie pomysł Szwedów jest na tyle otwarty, że obie koncepcje mogłyby nawet współistnieć w sposób komplementarny. Podczas gdy Carlos Moreno chce przebudowywać miasta, by decentralizować ich funkcjonowanie i rozkładać ciężar codziennego życia na dzielnice, Dan Hill – projektant, urbanista, wykładowca akademicki i dyrektor projektowania strategicznego w Vinnovie – mówi raczej o budowaniu relacji sąsiedzkich i kolektywnym decydowaniu o rozwoju najbliższej okolicy.

Szwedzka koncepcja i przybliżający ją światu Hill skorzystali z określenia miasta jednominutowe chyba tylko po to, by wpisać się w obecne trendy. Zdecydowanie lepiej sedno sprawy oddaje natomiast oryginalna nazwa projektu – Street Moves. Pomysł zakłada zakrojone na szeroką skalę konsultacje społeczne i przebudowywanie poszczególnych ulic w duchu proekologicznym, ale z uwzględnieniem potrzeb mieszkańców. Na razie ma charakter eksperymentalny, ale efekty pierwszych prób muszą robić wrażenie.

Pieczę nad projektem sprawuje szwedzka agencja innowacji – Vinnova. Za jego opracowanie odpowiada think tank ArkDes, a w realizację włączyło się kilka podmiotów – w tym władze Sztokholmu. Wystrój odmienionych dzięki tej inicjatywie ulic jest natomiast dziełem studia Lundberg Design. Słuchając Dana Hilla, nie sposób nie zwrócić uwagi na lokalno-globalny przekaz. Urbanista wśród inspiracji wymienia chociażby Lego, Ikeę czy "Minecrafta" – marki skandynawskie, ale znane na całym świecie. Wspólnym mianownikiem duńskich klocków, szwedzkich sklepów meblowych i fenomenalnej gry stworzonej przez sztokholmskiego programistę Markusa Perssona jest modularność.

Miasta jednominutowe to przede wszystkim zielona inicjatywa

Jak zapewne część z was już się domyśla – u podstaw szwedzkiej koncepcji leżą woonerfy, a więc ciągi pieszo-jezdne okraszone zielenią. Niderlandzki pomysł, który w dosłownym tłumaczeniu oznacza ulicę do mieszkania, już kilka lat temu na dobre zadomowił się w urbanistyce. Podobne rozwiązania znaleźć możemy na całym świecie. Miasta jednominutowe to jednak coś więcej. Owszem, chodzi o oddanie ulic mieszkańcom, ale na skalę dotąd niespotykaną – i z konkretnymi założeniami. Zanim bowiem zadecydują, co zobaczą za swoimi oknami, wezmą udział w warsztatach i konsultacjach. Dzięki temu ich decyzje zostaną podjęte z większą świadomością.

Ani władze Sztokholmu, w którym przeprowadzono pilotaż projektu, ani przedstawiciele rządowej agencji nie ukrywają, że chodzi o zieloną zmianę. W tej hiperlokalnej inicjatywie mieszkańcy zdecydują między innymi o liczbie miejsc parkingowych przy swoich ulicach czy obecności stacji do ładowania samochodów elektrycznych. Cytując Dana Hilla: "ulice są kluczem do kultury". Oddając władzę mieszkańcom, można badać nastroje, ale przede wszystkim edukować ich o skutkach takich czy innych decyzji.

Na wyniki lokalnych ustaleń czekają już gotowe rozwiązania – zestaw modułów małej architektury zaprojektowany przez wspomniane studio Lundberg Design. W zależności od tego, co orzekną mieszkańcy, odpowiednie elementy pojawią się na ich ulicach. W ten prosty sposób ulica stanie się częścią wspólną zlokalizowanych przy niej mieszkań czy domów. Pozwoli to na budowę i zacieśnienie relacji z sąsiadami, ale i da miejsce do wytchnienia. Miasta jednominutowe wykorzystują bowiem pewną uniwersalną prawdę: projektowanie społeczności ma równie duże znaczenie co planowanie urbanistyczne.

Przyjaźnie, zielono, ludzko

Street Moves, Miasta jednominutowe, ArkDes, Lundberg Design
Miasta jednominutowe mają w ciągu najbliższej dekady odmienić szwedzką urbanistykę, fot. Lundberg Design

Szwecja wydaje się idealnym miejscem do testowania tego typu koncepcji. Od dekad kraj ten uznawany jest za wylęgarnię pomysłów, które w późniejszym czasie przyjmują się także w innych częściach świata. Już sam fakt, że Szwedzi planują osiągnąć neutralność węglową znacznie wcześniej niż inne, nawet najaktywniejsze w tej kwestii kraje, robi wrażenie. Miasta jednominutowe mogą natomiast wspomóc proces transformacji. Nie jest jednak tak, że nie mogą przyjąć się w innych krajach.

Na ich korzyść przemawia chociażby fakt, że nie są aż tak inwazyjne, jak będąca obecnie na ustach wszystkich koncepcja miasta piętnastominutowego. Owszem, wymagają nakładów, ale nieporównywalnie mniejszych niż zmiany infrastrukturalne mające na celu przeskalowanie roli miast i rozbicie służących ich realizacji podmiotów, by te działały w każdej dzielnicy z osobna. Kluczowe – i decydujące o sukcesie Szwedów – jest nastawienie ich społeczeństwa. Edukacja i świadomość odpowiedzialności za wspólne dobro nie są rzeczami, które można wprowadzić ot tak. Warto jednak spróbować, bo rozwój społeczny to klucz do rozwoju całego państwa.

Na koniec warto więc oddać głos Danielowi Helldénowi – wiceburmistrzowi Sztokholmu ds. transportu; a zarazem autorowi jednej z największych przemian urbanistycznych w Europie. Dzięki niemu stolica Szwecji jest dziś liderem walki z ruchem samochodowym, zmieniając się w miasto pieszych i rowerzystów. Choć jego działania są radykalne, spotykają się z dużym uznaniem Szwedów. Nic więc dziwnego, że badając pilotaż Street Moves, wyniki programu były bardziej niż zadowalające. Aż 70% ankietowanych stwierdziło bowiem, że podobają im się zmiany, jakie zaszły na ich ulicach. Jedynie 10% ankietowanych było z tych zmian niezadowolone.

Program pilotażowy Street Moves obejmował tylko cztery ulice, ale jego sukces bez wątpienia wywoła efekt domina. Sztokholm już przymierza się do przebudowy kolejnych ulic, a do projektu mają niebawem dołączyć Göteborg, Helsingborg i Malmö. W dalszej perspektywie miasta jednominutowe staną się natomiast ogólnokrajowym trendem. Pomysłodawcy bardzo ambitnie zakładają, że do 2030 roku każda ulica w kraju będzie zdrowa, tętniąca życiem i realizująca założenia zrównoważonego rozwoju.

Damian Halik

Damian Halik

Kulturoholik, level 99. Czas na filmy, książki, komiksy i gry, generowany gdzieś między pracą a codziennymi obowiązkami, zawdzięcza opanowaniu umiejętności zaginania czasoprzestrzeni.