“Chłopi” – Władysław Reymont w wersji a.d. 2023 [Recenzja]

Zapewne większość osób nie miała w ręku „Chłopów“ Władysława Reymonta od czasów licealnych. Ta szkolna lektura do dziś spędza sen z powiek polskich uczniów. Teraz jednak nadarza się okazja, by tę opowieść sobie przypomnieć – za sprawą nowej ekranizacji lub poprzez ponowne sięgnięcie po literacki pierwowzór.

Gdy w 2017 roku do kin wszedł film „Twój Vincent“ w reżyserii DK i Hugh Welchmanów, widzowie i krytycy na całym świecie byli pod wrażeniem, ożywienia obrazów Vincenta Van Gogha. Malowana animacja byłą powiewiem świeżości. Nic więc dziwnego, że informacja, iż twórcy filmu o niderlandzkim malarzu, planują zekranizować, powieść „Chłopi“ Władysława Reymonta spowodowała szybsze bicie serca niejednego kinomana. Jednak dopiero podczas seansu można przekonać się, że było na co czekać.

Kadr z filmu “Chłopi” (2023) reż. DK i Hugh Welchman fot. NextFilms

POLSKA WIEŚ NA NOWO

Kiedy byłem w liceum, czytałem „Chłopów“ pewnie tak jak większość moich rówieśników – na szybko, byle tylko przejść to na lekcjach i zapomnieć. Jednak po latach dziś tego nieco żałuję i na pewno będę chciał w najbliższej przyszłości powrócić do powieści Władysława Reymonta. Przyczyniły się do tego dwie pozycje.

Oczywiście jedną z nich jest oczywiście wspominana ekranizacja powieści, która właśnie weszła na ekrany polskich kin. Myślę, że nie będę jedyną osobą, która po seansie postanowi znów sięgnąć po nagrodzoną literackim Noblem powieść. Jednak to, co bardzo zbliżyło mnie do „chłopskiego świata“ sprzed ponad stu lat, była lektura książki „Chłopki. Opowieść o naszych babkach“ autorstwa Joanny Kuciel-Frydryszak. To reportaż, o którym od kilku miesięcy jest w Polsce dość głośno. Ja napiszę przede wszystkim to, że czyta się go niesamowicie i bardzo przybliżył mi wiele społecznych zachowań i zwyczajów polskiej wsi, które były również obecne w „Chłopach“.

Kadr z filmu “Chłopi” (2023) reż. DK i Hugh Welchman fot. NextFilms

NOWA WERSJA

O ile „Twój Vincent“ podobał mi się przede wszystkim przez swoją formę, niż opowieść, o tyle z „Chłopami“ jest inaczej. Byłem bardzo ciekaw, jak tym razem twórcy podejdą to tematu samej animacji, ale też zastanawiałem się, czy ukażą wieś Lipce w sposób na miarę 2023 roku. Seans kończyłem z poczuciem spełnienia i byłem bardzo zadowolony z efektu, jaki udało się osiągnąć twórcom.

Na ekranie „zobaczymy“ plejadę polskiego aktorstwa, a na pierwszym planie zachwyca przede wszystkim zjawiskowa Kamila Urzędowska w roli Jagny. Dochodzą jeszcze Robert Gulaczyk jako Antek Boryna i Mirosław Baka jako jego ojciec, Maciej Boryna. Na drugim planie pojawiają się jeszcze Ewa Kasprzyk, Cezary Łukaszewicz, Małgorzata Kożuchowska czy Sonia Bohosiewicz.

Film zachwyca przede wszystkim formą. Oprawa audio-wizualna jest tu wspaniała, ale moją uwagę zwróciła przede wszystkim muzyka, będąca jedną z najlepszych ścieżek, jakie dane mi było słyszeć w ostatnich miesiącach. Na pochwały zasługują przede wszystkim utwory, które skomponował L.U.C. – jak choćby utwór „Jesień – Tańcuj“. Coś wspaniałego.

Kadr z filmu “Chłopi” (2023) reż. DK i Hugh Welchman fot. NextFilms

UNIWERSALNA OPOWIEŚĆ

Ogromną siłą „Chłopów“ jest to, że jest to opowieść uniwersalna, która pomimo czasów, w jakich została umiejscowiona, doskonale wpisuje się w dzisiejsze realia. Mamy tu bowiem narzucanie ról społecznych, karanie za pragnienia i uprzedmiotawianie kobiet, zmuszanie ich, by spełniały zachcianki mężczyzn. Aż chciałoby się napisać, że jest to historia feministyczna. Również formą, „Chłopi“ wpisują się we współczesność. Wspaniały, dynamiczny montaż, wspomina już unowocześniona muzyka dają efekt trzymającego w napięciu dramatu, od którego cieżko jest oderwać wzrok.

Kadr z filmu “Chłopi” (2023) reż. DK i Hugh Welchman fot. NextFilms

NIE TYLKO DLA SZKÓŁ

Zapewne w głowach wielu osób może rodzić się pytanie: czy to kolejna produkcja przeznaczona dla uczniów? Na pewno szkoły pójdą na ten film, a w każdym razie powinny. Tak samo, jak widzowie w innym wieku, niż licealny. „Chłopi“ to wszak świetna historia, pokazana w naprawdę zachwycający sposób – innymi słowy, forma łączy się tu ze scenariuszem. Podanie jak w powieści przechodzimy tu przez cztery pory roku, które ukazują nam nie tylko piękno polskiej wsi, ale również jej diaboliczne zwyczaje, które odczytywane przez pryzmat współczesnej Polski, potrafią uderzyć w nas ze zdwojoną siłą.

Gdyby Władysław Reymont dziś żył, zdecydowanie byłby dumny z tego, jak jego historia zostałą pokazana. Tym bardziej że film jest aktualnie polskim kandydatem do nominacji oscarowej. Gdyby ją otrzymał, na pewno byłaby to idealna okazja, by przypomnieć światu o nagrodzonej literackim Noblem powieści, po którą mogą sięgnąć czytelnicy nie tylko w kraju nad Wisłą, ale również z innych współrzędnych geograficznych.

Jan Urbanowicz

Jan Urbanowicz

Kinem jestem zafascynowany niemalże od kołyski, a przygody z nim zaczynałem od starych westernów i musicali z lat pięćdziesiątych. Kocham animacje Disneya, amerykańską popkulturę, "Gwiezdne wojny" i "Powrót do przyszłości". W filmach uwielbiam, że mogę spoglądać na świat z czyjejś perspektywy. Od wielu lat tworzę i współprowadzę podcasty o tematyce filmowej.