Kadr z filmu "Fabelmanowie" (reż. Steven Spielberg, 2022), fot. Universal Pictures

Rzutem na taśmę – w przedostatni dzień roku 2022 – na ekrany kin trafił nowy film Stevena Spielberga. W quasi-autobiograficznej opowieści "Fabelmanowie" reżyser wraca do okresu dzieciństwa i pierwszych prób z kamerą filmową.

Akcja filmu “Fabelmanowie” rozpoczyna się pewnego wieczoru 1952 roku. Mały Sammy Fabelman (Gabriel LaBelle) wraz z rodzicami (Michelle Williams, Paul Dano) po raz pierwszy w życiu odwiedza kino. Doświadczenie to zmienia na zawsze jego życie. Chłopiec odkrywa w sobie pasję do ruchomych obrazów i tworzenia amatorskich filmów. W kolejnych latach, gdy wejdzie w okres dorastania, będzie musiał pogodzić te zainteresowania z licznymi przeprowadzkami i rodzinnymi kryzysami.

“Fabelmanowie” – historia bardzo osobista

Fabelmanowie, Steven Spielberg, 2022, Universal Pictures
Kadr z filmu “Fabelmanowie” (reż. Steven Spielberg, 2022), fot. Universal Pictures

Właśnie rodzina odgrywa w produkcji “Fabelmanowie” niebagatelną rolę. Pierwszą wersję scenariusza (zatytułowaną wówczas “I’ll Be Home”) Steven Spielberg napisał wraz z siostrą jeszcze w 1999 roku. Wtedy jednak zarzucił projekt – obawiał się, że tak osobista produkcja może zranić jego rodziców. Do tematu powracał kilkakrotnie (w 2004 i 2019 roku), by wreszcie podczas pandemicznego lockdownu napisać scenariusz razem z Tonym Kushnerem. To czwarty wspólny film obu autorów po “Monachium”, “Lincolnie” i “West Side Story”.

Rodzina jest ważną częścią życia Sammy’ego Fabelmana. Wraz ze śledzeniem procesu dorastania chłopca widz może oglądać kolejne pęknięcia w małżeństwie jego rodziców, niespełnionej pianistki i technologicznego geeka. Poznając historię z perspektywy dziecka i nastolatka, można zadać sobie pytanie, czy owe problemy zawsze tam były, a Sammy ich nie dostrzegał, czy może pojawiły się z czasem? Spielberg, odbijający się w postaci młodego Fabelmana, na każdym kroku pokazuje, jak mocno pasja do filmów była związana z jego życiem prywatnym. Oraz że sceny z życia domowego oglądane na taśmie celuloidowej potrafią nabrać całkowicie nowego znaczenia.

Cinema paradiso?

Fabelmanowie, Steven Spielberg, 2022, Universal Pictures
Kadr z filmu “Fabelmanowie”, fot. Universal Pictures

Choć opowieść jest na swój sposób magiczna, nie można jej odmówić gorzkiego posmaku. Początkujący i uzdolniony filmowiec szybko pozna potęgę montażu filmowego i siłę, jaką mają ruchome obrazy. Będzie musiał jednak zdecydować, jak wykorzystać tę wiedzę, pracując nad filmem z rodzinnego wyjazdu oraz przygotowując szkolny projekt. Pokusa będzie silna, wątpliwości mnogie, a konsekwencje mogą okazać się nieodwracalne. Konflikt między artystyczną pasją a prywatną odpowiedzialnością to jeden z powracających tematów w nowym filmie Spielberga, podobnie jak próba zdefiniowania szczęścia.

“Fabelmanowie” to powrót Stevena Spielberga do formy, którą znamy z jego najlepszych filmów – brawurowe kino stworzone z potrzeby serca. Choć tym razem nie opowiada o kosmitach, poszukiwaniu skarbów, ataku rekina czy dinozaurów, łatwo zobaczyć w jego najnowszym dziele charakterystyczną filmową magię, która czyni jego produkcje wyjątkowymi. Spielberg opowiada, jakby znowu były lata osiemdziesiąte. Tym razem tworzy jednak film bliski rzeczywistości, oparty na wspomnieniach – zarówno tych lepszych, jak i gorszych. Kreuje magiczną filmową atmosferę, która dzięki poruszanym tematom ani na moment nie jest zbyt cukierkowa, bo równoważy ją proza życia.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.