News will be here
Filmy, na które warto czekać w 2024 roku

Powracając do zawodowych obowiązków, w pierwszym tekście 2024 roku prezentuję moim zdaniem najciekawsze filmy, które trafią do kin w trakcie najbliższych dwunastu miesięcy. Sprawdźcie, na co warto czekać!

Rok 2023 w kinach to ogromny sukces “Barbie” i “Oppenheimera”. Z drugiej strony - niezadowalające wyniki widowisk Disneya i Marvela, a także strajk aktorów i scenarzystów. W efekcie tych wydarzeń wiele premier zostało przesuniętych na kolejny rok, a harmonogramy wielkich wytwórni zatrzęsły się w posadach. Dość powiedzieć, że będzie to pierwszy raz od 2012 roku, gdy do kin trafi tylko jeden film Marvel Cinematic Universe. Co ciekawego, zarówno jeśli chodzi o wielkie blockbustery, jak i skromniejsze propozycje artystyczne, przyniesie rok 2024?

2024 - rok widowiskowych kontynuacji

Kadr z filmu “Diuna, część 2” (2024, reż. Denis Villeneuve), fot. Warner Bros.

Pod względem blockbusterów, rok 2024 można spokojnie nazwać “rokiem sequeli i prequeli”. Prawdopodobnie największym wydarzeniem będzie premiera drugiej części “Diuny” (przeniesiona z końcówki poprzedniego roku) - Denis Villeneuve udowodnił, że ma konkretną wizję na adaptację prozy Franka Herberta. Pierwsza część była sukcesem w niełatwych postpadnemicznych czasach, czyli można podejrzewać, że kontynuacja przynajmniej dotrzyma jej kroku. Ciekawe jak poradzi sobie “Deadpool 3” (jedyny film MCU w 2024 roku), a także “Furiosa” George Millera, długo wyczekiwany spin-off serii “Mad Max” z Anyą Taylor-Joy i Chrisem Hemsworthem.

Drugim pewniakiem po “Diunie” w 2024 roku wydaje się “Joker: Folie a Deux”, czyli kontynuacja filmu z Joaquinem Phoenixem z 2019 roku. Reżyser Todd Phillips zapowiada, że sequel będzie miał fragmenty musicalowe, a w roli Harley Quinn zobaczymy Lady Gagę. Pozostałe blockbustery - “Pogromcy duchów: Imperium lodu”, “Godzilla x Kong: Nowe imperium”, “Królestwo Planety Małp” - mają szansę utrzymać kultowy status poprzednich filmów z serii, łącząc Kino Nowej Przygody z domieszką innych gatunków (akcja, horror, sci-fi). Ciekawie zapowiada się “Alien: Romulus”, kolejny film o przerażających Xenomorphach. Tym razem to Fede Alvarez (“Nie oddychaj”, “Martwe zło”) upewni się, że w kosmosie nikt nie usłyszy Waszego krzyku. Z kolei po niezbyt ciepło przyjętych “Pierścieniach Władzy” Amazona, ratunkiem dla Śródziemia może okazać się film animowany “Lord of the Rings: The War of the Rohirrim”, który zadebiutuje w kinach pod koniec roku.

Pozostaje jeszcze kwestia filmów, które mogą być absolutnymi hitami, albo sromotnymi porażkami. Powrót po wielu latach do znanych fabuł jest bowiem trudny. Nostalgia może sprawić, że widzowie pokochają nowe odsłony przygód ulubionych boahterów albo zmieszają je z błotem. Jak będzie w przypadku “Soku z żuka 2”, drugiego “Gladiatora”, kontynuacji “W głowie się nie mieści”? Przekonamy się w bliższych i dalszych miesiącach 2024 roku.

Powrót mistrzów i świeża krew

Fragment plakatu filmu “Kos” (2023, reż. Paweł Maślona), fot. Aurum Film.

Rok 2024 pod względem kinowym to nie tylko wysokobudżetowe hollywoodzkie blockbustery, ale również filmy skromniejsze, na które warto zwrócić uwagę. Już 19 stycznia na ekrany kin wejdzie “Chłopiec i czapla”, czyli kolejny “ostatni film’ Hayao Miyazakiego, który od lat przechodzi na twórczą emeryturę. Najnowsza produkcja studia Ghibli opowie o chłopcu, który w poszukiwaniu matki uda się do magicznej krainy żywych i umarłych. Szykuje się wspaniały seans dla całej rodziny i fanów animacji “Mój sąsiad Totoro” czy “Spirited Away: W krainie bogów”.

“Biedne istoty” to kolejna kolaboracja Yorgosa Lanthimosa z Emmą Stone. Po oscarowej “Faworycie” grecki reżyser prezentuje wariację na temat “Potwora Frankensteina”, w której młoda kobieta zostaje przywrócona do życia przez ekscentrycznego naukowca. Poza Stone, w obsadzie znaleźli się Willem Dafoe i Mark Ruffalo, co zapowiada aktorski tour de France. Warto też zwrócić uwagę na “Priscillę” Sofii Coppoli, o której napiszę więcej w kolejnym segmencie tego tekstu - przy omawianiu potencjalnych nominacji Oscarowych.

Jeśli szukacie w polskim kinie świeżej krwi, to koniecznie wybierzcie się na “Kosa” Pawła Maślony. W zalewie martyrologicznych niestrawnych produkcji historycznych, film o Tadeuszu Kościuszce udowadnia, że da się zrobić porządne, angażujące i zaskakujące kino kostiumowe w Polsce. Wielki zwycięzca Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni za styl, dowcip i energię porównywany jest z filmami Quentina Tarantino. Wyobraźcie sobie połączenie “Django” i “Bękartów wojny” osadzone w Polsce roku 1794 tuż przed powstaniem szlachty i chłopów przeciwko rosyjskiemu okupantowi.

Festiwalowe hity i oscarowe propozycje

Kadr z filmu “Priscilla” (2023, reż. Sofia Coppola), fot. A24.

W 2024 roku na ekranach kin nie zabraknie również tytułów, które zadowolą miłośników ambitniejszych produkcji. Część pewnie będzie nominowana do Oscarów 2024, część to hity polskich i zagranicznych festiwali (po American Film Festival pisałem o doskonałym “Przesileniu zimowym”). Na pewno warto zwrócić uwagę na “Priscillę”, czyli opowieść o żonie Elvisa Presleya. Według wszelkich branżowych spekulacji Cailee Spaeny za tytułową rolę może liczyć na nominację do Oscara.

Pytaniem pozostaje, jaki zagraniczny (nieanglojęzyczny) film okaże się najlepszy w Oscarowej stawce. Do polskich kin wejdzie kilka tytułów, które mogą liczyć na nominację i zwycięstwo. “Anatomia upadku” zdobyła Złotą Palmę za najlepszy film na festiwalu w Cannes. Grand Prix i nagroda krytyków na tym samym festiwalu powędrowały do “Strefy interesów” Jonathana Glazera, a opinie mówią o wstrząsającym (temat Holocaustu zawsze szokuje) arcydziele. Pośród innych kandydatów rozpychać może się również szwedzki “Bękart” z Madsem Mikkelsenem. Nominacje do 96. Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej poznamy 23 stycznia 2024 roku, zaś rozdanie odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek 11 marca.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here