News will be here
Horrory Home invasion – gdy dom nie daje bezpieczeństwa

Wkrótce na ekrany kin wejdzie film “Strangers”, prequel “Nieznajomych” z 2008 roku, a zarazem pierwsza część nowej trylogii. To horror wykorzystujący założenia konwencji home invasion. Co warto wiedzieć o tym nurcie?

Termin home invasion wywodzi się z prawa karnego Stanów Zjednoczonych, gdzie funkcjonuje w odniesieniu do brutalnego włamania do zamieszkanego domu w celu popełnienia zbrodni przeciwko jego mieszkańcom. Terminu po raz pierwszy użyto w artykule “The Washington Post” 1 lutego 1912 roku; jednak zgodnie z dzisiejszym rozumieniem pierwszy raz wykorzystano go w marcu 1925 na łamach “Los Angeles Times”. Od 2008 roku stanowi natomiast przestępstwo federalne w Stanach Zjednoczonych.

Sprawcy home invasion, poza samym dostaniem się do domu w nielegalny sposób, zachowują się również agresywnie względem jego mieszkańców – i właśnie ten aspekt stanowi podstawę filmów tworzonych w ramach tego podgatunku horroru. Ich fabuła opiera się bowiem na podobnym schemacie: do domu bezbronnego bohatera dostaje się intruz, który ma wobec niego niecne zamiary, zaś na przestrzeni filmu śledzimy dramatyczną walkę o życie między ofiarą i napastnikiem.

Charakterystyka nurtu Home invasion

Kadr z filmu “Następny jesteś ty” (2011, reż. Adam Wingard), fot. Lions Gate.

Już trzy filmy z zamierzchłej historii kina (czyli “Straszliwy niepokój”, “Telefon” i “Samotna willa”, 1906-1909) pokazują podstawy każdego późniejszego home invasion. Pewien schemat fabularny, miejsce akcji i najważniejszych bohaterów – dom oraz atakujących i atakowanych. Między ofiarami a drapieżnikami zawsze wytwarza się specyficzna relacja i osobliwe napięcie. Grupa zamaskowanych mężczyzn najczęściej atakuje samotne kobiety, młode małżeństwa lub zamożne rodziny. Motywacje różnią się w zależności od przykładu. Napastnikami kierować może zemsta, choroba psychiczna, chęć pozyskania dóbr materialnych z zaatakowanego domu lub czysta radość czerpana z okrucieństwa wyrządzanego innym ludziom.

Ofiary w większości przypadków są wybierane losowo. Abstrahując od pozycji społecznej, są to zwykli ludzie bez specjalnych umiejętności, które mogłyby im pomóc poradzić sobie z napastnikami. W żadnym wypadku nie spodziewają się brutalnego wtargnięcia i następującej po nim spirali przemocy. Opresyjna sytuacja jest dla nich granicznym doświadczeniem, do którego w nie mogli się przygotować w jakikolwiek sposób. Znamienny pozostaje dialog z “Nieznajomych”: na pytanie przerażonej bohaterki “Dlaczego nam to robisz?”, jeden z napastników odpowiada: “Ponieważ jesteście w domu”.

Realizacje gatunkowe

Audrey Hepburn w filmie “Doczekać zmroku” (1967, reż. Terence Young), fot. Warner Bros.

Motyw home invasion prawdziwą popularnością zaczął cieszyć się pod koniec lat 60. i w latach 70. Na taki obrót spraw miały wpływ cztery niezależne czynniki. Pierwszy to premiera opartej na prawdziwych wydarzeniach książki Trumana Capote “Z zimną krwią” (1966), opisującej morderstwo czteroosobowej rodziny. Drugi - makabryczne zbrodnie popełniane przez Rodzinę Charlesa Mansona (w tym zabójstwo Sharon Tate w 1969 roku w domu Romana Polańskiego). Trzeci - amerykańska interwencja w Wietnamie (1963-1975). Czwarty - zmiany w kinie gatunkowym (narodziny slashera) oraz systemie hollywoodzkim (zniesienie cenzury w postaci Kodeksu Haysa oraz kontrkulturowe początki Nowego Hollywoodu). Zaczęto odchodzić w filmach grozy od zjawisk paranormalnych (duchów, wampirów, wilkołaków czy potworów będących wynikiem atomowych eksperymentów). Popularne stały się dwie tendencje: horror satanistyczny oraz opowieści o seryjnych mordercach.

Widzowie mogą odnaleźć schematy charakterystyczne dla home invasion w kinie noir (“Godziny rozpaczy”), włoskim giallo (“Torso”), komediach oraz filmach familijnych (“Kevin sam w domu”), jak i produkcjach arthouse'owych uznanych twórców (“Funny Games”). Mimo różnorodności tematycznej widocznej w powyższym zestawieniu tytułów, najczęściej z motywu home invasion korzystają twórcy horrorów. Brutalna opowieść o obcych wdzierających się siłą do naszego domu ma wszelkie zadatki, by trzymać w napięciu i przerażać widza.

Wraz z rozwojem kinematografii oraz w miarę wyczerpywania się utartego schematu fabularnego zaczęto podejmować coraz śmielsze eksperymenty, by uatrakcyjnić scenariusze home invasion. Przykładowo “Doczekać zmroku” w reżyserii Terence'a Younga z 1967 roku wprowadzało nieznane wcześniej elementy. Najważniejszym z nich było zwiększenie opresji poprzez uczynienie z głównej bohaterki osoby niewidomej. Audrey Hepburn (nominowana za tę rolę do Oscara) zagrała kobietę zmuszoną do walki o życie we własnym mieszkaniu po tym, jak przypadkiem w jej ręce trafiła lalka wypełniona narkotykami. Film zrealizowany w zaledwie trzech pomieszczeniach intrygował niestandardowym pomysłem wyjściowym, przemyślaną pracą kamery i dobrze budowanym napięciem.

Home invasion a wojna w Wietnamie

Dustin Hofman w filmie “Nędzne psy” (1971, reż. Sam Peckinpah), fot. 20th Century Fox.

Home invasion w Ameryce początku lat 70. to przede wszystkim dwa tytuły o antywojennej wymowie: “Nędzne psy” Sama Peckinpaha oraz “Goście” Elii Kazana. Amerykańska interwencja w Wietnamie przez większość społeczeństwa postrzegana była jako niesprawiedliwa i wzbudzała liczne kontrowersje. W zbiorowej świadomości zapisały się obrazy palonych napalmem wiosek, ofiar wśród cywilów i okaleczonych fizycznie i psychicznie weteranów. Z takim postrzeganiem wojny wietnamskiej korespondowały dwa wyżej wymienione filmy. W przeciwieństwie do gloryfikacji wojny wietnamskiej z czarno białym podziałem na „dobrych Amerykanów” i „złych Wietnamczyków” (z jaką mieliśmy do czynienia w przypadku propagandowych “Zielonych beretów”), filmy Peckinpaha i Kazana pokazują jej zgubne skutki. Oba rozgrywają się z dala od linii frontu, w centrum obu z nich znajduje się młoda amerykańska para. W obu dalekie echa wojny sprowadzają do domu bohaterów przemoc.

W “Nędznych psach” dzieje się to alegorycznie. Nie pojawiają się tam bezpośrednie nawiązania do sytuacji w Wietnamie, jednak łatwo domyślić się, że małżeństwo musiało opuścić uniwersytet ze względu na antywojenne protesty. Peckinpah chce nam udowodnić, że nawet „niezaangażowany politycznie” matematyk, w którego wciela się Dustin Hoffman, nie jest w stanie uciec przed wojną (choć w filmie przybiera ona inne oblicze, to przekaz jest jasny: brak zaangażowania nie jest gwarantem bezpieczeństwa).

Z kolei tytułowi goście w filmie Elii Kazana to weterani wojny wietnamskiej, którzy postanowili odwiedzić dawnego towarzysza broni. Ich zachowanie, zarówno podczas wojny (gdy mając się za bezkarnych zgwałcili młodą Wietnamkę, za co na dwa lata trafili do więzienia), jak i w domu dawnego przyjaciela (gdzie zjawiają się, by wymierzyć „sprawiedliwość” przyjacielowi, który zeznawał przeciwko nim przed sądem wojskowym) budzi wstręt. Równocześnie jednoznacznie pokazując stosunek Kazana do wojny w Wietnamie (a także jego najstarszego syna, który jest autorem scenariusza “Gości”).

Home invasion w XXI wieku

Kadr z filmu “Azyl” (2002, reż. David Fincher), fot. Sony Pictures.

Home invasion w XXI wieku to z jednej strony filmy odczytywane przez pryzmat traumy po wydarzeniach z 11 września 2001 roku (np. “Azyl” Davida Finchera), z drugiej: próba dekonstrukcji skostniałych schematów fabularnych. Scenarzyści i reżyserzy coraz częściej odważają się na zmianę fokalizacji. Wydarzenia przedstawione na ekranie oglądamy z perspektywy nie przerażonego domownika, jak to bywało wcześniej, a brutalnego intruza. Odwrócone zostają fabularne i genderowe role. Zaatakowany lub zaatakowana okazują się bardziej niebezpieczni od napastnika, a w parze ofiar to kobieta wykazuje większą inicjatywę niż mężczyzna.

Ofiarami seryjnych morderców w tamtych czasach często padały opiekunki do dzieci. Były wystawione na atak ze względu na młody wiek, fizyczność i dogodne miejsce pobytu – dom, który opuścili dorośli. Przewrotna fabuła filmu “Emelie” (2015) może być rozpatrywana jako ciekawe odejście od reguły: tytułowa dziewczyna okazuje się bowiem mieć mordercze zamiary, a home invasion oglądamy z perspektywy dzieci. W przeciwieństwie do “Kevina samego w domu”, Michael Thelin próbuje opowiedzieć tę historię bez umowności kojarzonego z kinem familijnym. Jeszcze inaczej relację między opiekunką a nieletnim podopiecznym ukazuje Chris Peckover w filmie “Uważaj, kochanie” (2016). Tam to dwunastolatek okazuje się niezrównoważony psychicznie i najpierw pozoruje wizytę włamywaczy, a następnie więzi dziewczynę.

Nurt, który potrafi zaskoczyć

Kadr z filmu “Funny Games” (2007, reż. Michael Haneke), fot. Warner Bros.

Na pierwszy rzut oka nurt home invasion sprawia wrażenie prostego kina gatunkowego. Czegoś, co nie ma do zaoferowania widzom wiele ponad czystą rozrywkę. Filmy oparte na wyświechtanych schematach fabularnych, zrealizowane zgodnie z gatunkowymi prawidłami, robią wrażenie produkcji, które trudno uznać za zaskakujące. Wystarczy jednak odrobina dobrej woli, by pod powierzchnią oklepanej fabuły i w wielu przypadkach zaledwie poprawnej realizacji dojrzeć ostrze krytyki. Może ono być wycelowane w kulturowe wyobrażenie domu, w dysfunkcyjne społeczeństwo, przekonanie klas wyższych o własnej nietykalności lub uosabiać uniwersalny strach przed Obcym i egzystencjalny lęk przed utratą własnej podmiotowości.

Metafora domu i wkraczającej w nią zewnętrznej siły jest niezwykle pojemna. Elastyczność motywu home invasion (obecnego zarówno w kinie familijnym, dziełach arthouse’owych, jak i brutalnych horrorach) sprawia, że nurt ten jest w dzisiejszym kinie niezwykle ważnym narzędziem. Pozwala zasygnalizować trawiącą społeczeństwo traumę, poprzez stworzenie analogicznej sytuacji fabularnej i poprzez ukazanie opresyjnej sytuacji jednostki przedstawić o wiele bardziej uniwersalny problem.

Powyższy artykuł powstał na bazie fragmentów pracy magisterskiej “Desakralizacja przestrzeni domowej w filmach home invasion jako zmetaforyzowane narzędzie krytyki”, którą obroniłem w 2019 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here