News will be here
“Pies i Robot” - o przyjaźni i samotności bez zbędnych słów [Recenzja]

19 stycznia na ekrany kin wchodzi hiszpańsko-francuska animacja “Pies i Robot”. To film, który zachwyci najmłodszych widzów i wywoła powody do refleksji u starszych odbiorców. Oceniamy przedpremierowo!

W tętniącym życiem Nowym Jorku Pies czuje się samotny, dlatego pewnego razu zamawia z telezakupów Robota. Od tego czasu dwójka bohaterów jest praktycznie nierozłączna. Przyjaciele spędzają czas na zabawie, wygłupach, spacerowaniu po mieście i jedzeniu hot-dogów. Robot poznaje świat oczyma dziecka, które zachwycają najbardziej prozaiczne czynności. Spacer przez zatłoczoną ulicę u boku przyjaciela jest powodem do nowych odkryć i szczęścia. Jednak wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Pewne wydarzenia sprawią, że Pies i Robot zostaną rozdzieleni. Jak poradzą sobie osobno? Czy jeszcze kiedyś znajdą prawdziwą przyjaźń? Czy uda im się jeszcze spotkać?

“Pies i Robot”, czyli o tym, że przyjaciele rozumieją się bez słów

Kadr z filmu “Pies i Robot” (2023, reż. Pablo Berger), fot. Best Film.

Animacja “Pies i Robot” w reżyserii i ze scenariuszem Pablo Bergera została opowiedziana bez dialogów. Zarówno Robot, jak i wszystkie zwierzęce postaci, porozumiewają się w filmie za pomocą gestów i czynów, nie wypowiadając ani słowa. To obraz jest nośnikiem treści i znaczeń. Urocze projekty postaci, ekspresyjna mimika, piękne tła sprawiają, że ta dopracowana w szczegółach, a jednocześnie prosta animacja Bergera ożywa na ekranie. Oglądamy Nowy Jork sprzed dekad, który tętni życiem - retroklimat w połączeniu z charakterystyczną prostą kreską daje doskonały efekt. Wizualnie to jedna z najpiękniejszych animacji ostatnich lat, która nawiązuje do stylu Ligne claire, znanego chociażby z komiksów Hergé, czyli przygód TinTina.

Jednak tym, co sprawia, że to naprawdę poruszająca opowieść, jest fabuła. Choć na pierwszy rzut oka “Pies i Robot” ze względu na stylistykę może wydawać się animacją dla najmłodszych, tak jego gorzkie przesłanie docenią przede wszystkim starsi odbiorcy. Punktem wyjścia historii przedstawionej w filmie “Pies i Robot” jest samotność. To ona sprawia, że Pies decyduje się zamówić Robota i zyskać przyjaciela. I choć film ukazuje piękno przyjaźni ponad podziałami, to w procesie rozwoju fabuły relacja łącząca obu bohaterów zostaje wystawiona na ciężką próbę. Berger nie ucieka od trudnych pytań ani bolesnych emocjonalnie scen. Przewrotne zakończenie całości zostaje w głowie na długo po zakończeniu seansu, a “happy end” nabiera nowego znaczenia.

Nie każda przyjaźń trwa wiecznie - i to jest okej

Kadr z filmu “Pies i Robot” (2023, reż. Pablo Berger), fot. Best Film.

Fabuła filmu “Pies i Robot” została opowiedziana epizodycznie - niektóre sekwencje (np. ta o kręglach) mogłyby spokojnie stanowić osobne krótkie metraże. Taka struktura podkreśla charakter naszego życia, w którym pewne osoby pojawiają się nagle i niekiedy równie nagle znikają. Pablo Berger swoim pełnometrażowym debiutem pokazuje, że nie wszystko może trwać wiecznie, a niekiedy trzeba umieć odpuścić. Warto jednak pamiętać, że nawet zakończone przyjaźnie nie są czasem straconym. Czegoś nas uczą, dają pożywkę dla dobrych wspomnień, pozwalają wejść w nowe relacje z odpowiednim kontekstem.

Film “Pies i Robot”, który do polskich kin wprowadza dystrybutor Best Film, to mądra i piękna animacja. Potrafiąca zaskoczyć głębią i zachwycić warstwą wizualną. W czasach, gdy Disney na własne stulecie tylko odcina kupony od przeszłych sukcesów, warto poszukać bardziej wartościowych treści u mniej rozpoznawalnej konkurencji. Animacja Pablo Bergera ma wszystko, by zachwycić zarówno małych, jak i nieco starszych widzów. Przede wszystkim opowiada o czymś ważnym i robi to z odpowiednim wyczuciem. Miło zobaczyć film animowany, gdzie żarty i slapstickowe gagi nie zastępują fabuły ani charakterów postaci. Nawet jeśli te ostatnie przez 90 minut nie wypowiadają ani słowa.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here