“Pinokio” – nowe wcielenie klasyka Disneya [Recenzja]

Kiedy myślę o klasycznych animacjach, które wyszły spod rąk Walta Disneya, do głowy przychodzą mi przede wszystkim trzy tytuły: "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków", "Dumbo" oraz "Pinokio". Nowa wersja tego ostatniego pojawiła się ostatnio na platformie Disney+.

Już prawie dekadę temu wytwórnia Disneya rozpoczęła produkcję nowych wersji swoich klasycznych animacji. Oczywiście nie są to ponownie filmy animowane/rysunkowe, tylko tzw. live action – ja nazywam je wersjami realistycznymi. Tak oto mieliśmy już nowego “Kopciuszka”, “Piękną i bestię”, “Króla lwa” czy wspomnianego “Dumbo”. W niedalekiej przyszłości pojawi się również “Królewna Śnieżka…”, ale zanim to nastąpi, możemy obejrzeć reinterpretację “Pinokia”.

Klasyka animacji

Pinokio (2022), Tom Hanks, Robert Zemeckis, Disney+
Tom Hanks w filmie “Pinokio” (reż. Robert Zemeckis, 2022), fot. Disney+

Nie wiem, czy wśród czytelników znajdą się tacy, którzy znają pierwowzór opowieści spod pióra Carla Collodiego, który to właśnie napisał historię drewnianego chłopca o imieniu Pinokio, ale na pewno większość miała okazję zobaczyć animację z 1940 roku. Dlatego też nie warto zbytnio skupiać się na fabule, wystarczy krótkie przypomnienie.

Snycerz Dżepetto bardzo pragnął mieć syna – postanowił więc wystrugać go sobie z drewna. Pajacyka nazwał Pinokio, ten jednak ożył za sprawą magii i tak rozpoczęły się jego przygody. Na swojej drodze drewniany chłopiec spotyka rozmaite istoty, które zostaną jego przyjaciółmi, a także postacie namawiające go do złych uczynków. Cały czas Pinokio nosi w sobie jedno marzenie: by stać się prawdziwym chłopcem i upragnionym przez Dżepetta synem.

Film przepełniony jest magią, a sama animacja, choć ma już ponad osiemdziesiąt lat, do dziś zachwyca. Nic więc dziwnego, że Disney postanowił wreszcie stworzyć nową wersję tej opowieści, przede wszystkim, by przybliżyć ją nowym widzom.

Nowość w hołdzie klasyki

Pinokio (2022), Disney+
Kadr z filmu “Pinokio” (2022), fot. Disney+

Za kamerą nowego “Pinokia” stanął Robert Zemeckis. Chyba przede wszystkim dlatego chciałem ten film obejrzeć, ponieważ reżyser ukochanego przeze mnie “Powrotu do przyszłości” i wielu innych bliskich memu sercu produkcji zna się na magii kina, jak mało kto. W tym filmie wiele rzeczy mogło się nie udać, niektóre nie wyszły tak, jak by mogły, ale jednego Zemeckisowi odmówić nie można – kocha kino, docenia klasykę i widać to niemal w każdej scenie nowego “Pinokia”.

Pomimo tego, że film jest przełożeniem niemal 1:1 animacji z 1940, widać, że nie jest to efekt pójścia na łatwiznę, a celowe zagranie, mające na celu oddać hołd obrazowi sprzed lat. Widać to w ilości magii, która pojawia się na ekranie, nawiązań nie tylko do tego tytułu, ale i innych klasyków Disneya. Jednak przede wszystkim można dostrzec, że Zemeckis nie stara się opowiedzieć tej historii w całkowicie nowy sposób. Owszem, wizualnie film jest odzwierciedleniem naszych czasów, ale jednocześnie znajdziemy w nim wszystko to, za co mogliśmy pokochać klasyczną animację.

Moja miłość do Disneya

Tom Hanks, Robert Zemeckis, Disney+
Tom Hanks w filmie “Pinokio” (2022), fot. Disney+

Na przestrzeni ostatniej dekady Disney stał się jeszcze większą machiną niż kiedykolwiek. Nie będę udawał, iż nie zdaję sobie sprawy z tego, że jest to przede wszystkim machina do zarabiania pieniędzy. Wiele z ich ostatnich produkcji mogłoby nigdy nie powstać i nie czułbym, że moje życie jest puste. Jednak w dalszym ciągu, kiedy oglądam filmy tej wytwórni – i to bez różnicy czy są to animacje, czy filmy aktorskie – czuję magię. Magię, jaką czułem, kiedy byłem dzieckiem.

“Pinokio” mi o tym przypomniał. Nawet Tom Hanks, który od lat gra głównie samego siebie, pasował do tej roli i historii. Jego Dżepetto to w zasadzie ta sama postać, którą mogliśmy obejrzeć w klasycznej animacji i w tej wersji kupuję go całkowicie. Na horyzoncie jeszcze wiele nowych wcieleń klasyki Disneya. Na niektóre z nich czekam, na inne nie. Jednak bez względu na poziom mojego wyczekiwania, każdy z tych filmów obejrzę, bo wiem, że czeka mnie wyprawa do wspaniałej krainy wyobraźni.


Zdjęcie u góry strony: Kadr z filmu “Pinokio” (reż. Robert Zemeckis, 2022), fot. Disney+

Pin It
Jan Urbanowicz

Jan Urbanowicz

Filmami zainteresowany „od zawsze”. Uwielbia o nich pisać, czytać, rozmawiać i oczywiście oglądać. Najlepiej czuje się w kinie lub na własnej kanapie. Diabetyk, zainteresowany zdrowym trybem życia. Udowadnia, że cukrzyca nie jest najstraszniejszą rzeczą na świecie.