News will be here
“Rojst Millenium” – powrót jednego z najlepszych polskich seriali [Recenzja]

Gdyby ktoś zapytał mnie o najciekawsze polskie seriale ostatnich lat, to na pewno w tym, bądź co bądź nieszczególnie wielkim, gronie wymieniłbym serial "Rojst" Jana Holoubka. Netflix właśnie pokazał nam trzeci i finałowy sezon tej historii.

„Rojst“ miał swoją premierę w 2018 roku na platformie Showmax. Kiedy pod koniec 2019 roku serwis został zamknięty, serial trafił pod dach Netflixa. Jednak już pierwszy sezon był naprawdę ciekawą pozycją dla wszystkich wielbicieli retro-kryminałów. Historia dziejąca się w latach 80., w której to główne role zagrali między innymi Dawid Ogrodnik i Andrzej Seweryn, szybko stała się niezwykle popularna, a gdy później trafiła również do katalogu Netflixa, przeżyła drugą młodość. Nic więc dziwnego, że powstała kontynuacja, a teraz możemy już oglądać domknięcie całej historii.

Dawid Ogrodnik w serialu “Rojst Millenium” (2024) reż. Jan Holoubek fot. Netflix

POLSKA KOŃCA XX WIEKU

Pierwsza seria serialu w bardzo ciekawy sposób pokazywała lata 80. ubiegłego wieku. W drugim sezonie, zatytułowanym „Rojst ’97“ przenosimy się już do tytułowego roku 1997. Tam też tłem była wielka powódź, która nawiedziła południową Polskę. Jej historię możecie poznać również w innym serialu produkcji Netflixa, „Wielka woda“. Nowy sezon serialu to nie tylko przeniesienie akcji o kilkanaście lat do przodu, ale również przedstawienie nam nowych bohaterów. Wcielają się w nich między innymi Magdalena Różdżka, Łukasz Simlat czy Ireneusz Czop. Dawni bohaterowie, choć wciąż ważni, schodzą nieco na drugi plan. Nie inaczej jest właśnie w przypadku finałowej serii.

Jednocześnie twórcy zastosowali ciekawy zabieg i pokazują nam historie w różnych płaszczyznach czasowych, które bardzo płynnie się ze sobą przeplatają, więc widzimy jak poczynania bohaterów z serialowej teraźniejszości, wynikają z ich wyborów z przeszłości. W „Rojst Millenium“ jest to jeszcze lepiej zaplanowane i poprowadzone.

Jeśli nie pamiętacie, dokładnie co działo się w pierwszych dwóch sezonach, to skutecznie przypomni Wam to Monika Brodka:

DOMKNIĘCIE OPOWIEŚCI

„Rojst Millenium“ przenosi nas do roku 1999. Obserwujemy jak wygląda Polska w końcówce ubiegłego stu- i tysiąclecia. Przyznaję, że właśnie ten i poprzedni sezon oglądało mi się najlepiej, jeśli chodzi o ładunek nostalgii. Jako przedstawiciel pokolenia milenialsów, który dorastał w latach 90., widziałem w nim sporo tego, czego sam w tamtych czasach doświadczałem.

Choć mamy tutaj domknięcie całej trylogii, to najwięcej wątków i nawiązań, splata nam się z tym, co mogliśmy zobaczyć w „Rojst ’97“. Mimo że nie jest konieczne, by przed seansem finałowych odcinków, odświeżać sobie poprzednie odcinki, to jednak ja bym to rekomendował – sam tego nie zrobiłem i w kilku momentach nieco żałowałem.

Jednym z głównych wątków jest tutaj postać kierownika Kociołka, granego przez Piotra Fronczewskiego. Tak naprawdę, to poznajemy przede wszystkim historię jego młodości. W młodego Kociołka wciela się świetny Filip Pławiak. Jeśli chodzi o inne elementy tej opowieści, to Jan Holoubek świetnie połączył ze sobą wszystkie wątki, tak by każda z postaci miała godne jej domknięcie i odpowiednie rozstawianie na planszy. Myślę, że jest to jedne z lepszych zakończeń seriali, jakie mogliśmy oglądać w polskich produkcjach ostatnich lat.

Łukasz Simlat w serialu “Rojst Millenium” (2024) reż. Jan Holoubek fot. Netflix

POZIOM JAKI ZNAMY

Całość tego sezonu stoi oczywiście na bardzo wysokim poziomie, jaki mogliśmy zobaczyć w poprzednich seriach. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że te finałowe odcinki są lepiej napisane i zrealizowane niż wcześniejsze. Odnoszę wrażenie, że twórcy chcieli w odpowiedni sposób zamknąć całą historię i byli świadomi tego, że skoro to ma być koniec, to nie może tu być miejsca na półśrodki. Dzięki temu otrzymaliśmy bardzo dobry finał, który broni się nawet jako osobna produkcja.

„Rojst Millenium“ ma dla widzów nieco niespodzianek. Ciężko jest napisać coś więcej o tym serialu, żeby ich nie zdradzić. Jednak myślę, że spodoba się on każdej osobie, której podobały się dwa poprzednie sezony. Od dawna niekoniecznie mi po drodze z produkcjami od Netflixa, ale jednak te z naszego rodzimego podwórka, są zawsze bardzo dobrze zrealizowane i ciężko mi się na nich zawieźć. Dlatego śmiało mogę polecić zamknięcie historii stworzonej przez Jana Holoubka. Pierwszy raz od dawna żałowałem, że sezon nie miał większej liczby odcinków – tu jest ich sześć.

Jan Urbanowicz

Jan Urbanowicz

Kinem jestem zafascynowany niemalże od kołyski, a przygody z nim zaczynałem od starych westernów i musicali z lat pięćdziesiątych. Kocham animacje Disneya, amerykańską popkulturę, "Gwiezdne wojny" i "Powrót do przyszłości". W filmach uwielbiam, że mogę spoglądać na świat z czyjejś perspektywy. Od wielu lat tworzę i współprowadzę podcasty o tematyce filmowej.

News will be here